Kolejny śliczny Illinois z okolic 1880r. Jak widać (no, słabo widac ) nie ma ćwiertnika, uszkodzone jest też jedno z kół pod tarczą, ale czesci już się zamawiają. kupiłem tanio jako niesprawny, ale po doprecyzowaniu wyszło mi, ze moze uszkodzenia nie są duże. Po zdjeciu uszkodzonego ćwiertnika zegarek ruszył i chodzi bardzo dobrze. Oczywiscie dokładności nie sprawdzę, ale na oko i ucho mechanizm pracuje niemal idealnie. Brakuje jeszcze kołeczków mocujących nóżki tarczy, ale to już żaden kłopot. Warto zwrócić uwagę na wykończenie płyt. Jest dziwne, jakby nie pasuje do siebie, ale tak ma być. te mechanizmy były tak właśnie dziwnie wykańczane szlifami w różnych kierunkach, a mostek balansu dostawały jak leci - przy takich płytach w paski widuje się wszystko możliwe wersje niklowego mostka balansu, jakie były wówczas produkowane, mniej wiecej z równą częstością. Niedbalstwo? na pewno, ale wtedy w amerykanskich fabrykach było jeszcze trochę bajzlu, a trzeba też pamiętać, ze to absolutne początki niklu na płytach w USA. Piękna, średniej wówczas klasy, 11-kamieniowa maszyna EDIT: O, może tak lepiej : Dodatkowym plusem jest koperta Fahys. Widać, ze kiedyś był w niej inny zegarek, bo ma slady po srubach mocujących, ale inaczej niż to zwykle bywa, jest do koperta "z epoki", także z okolic 1880 roku.