Widzicie, jak się czyta ruskie komentarze do jakości tych traktorów (choć głównie piszą o Patriotach), jedni piszą, że to katastrofa, remonty silników po kilkudziesięciu tysiącach itp, a są tacy, co np mają 10 lat, 200000km przebiegu i bez poważnych awarii.
Fakt, może ściemniają, a po drugie pytanie, co kto rozumie przez istotną awarię.
Był np pan, który nie rozumie krytyki tych aut, od 2007 roku miał 2 i teraz kupił trzeciego.
Inni piszą, że to, co alternatywnie można kupić w tej cenie to już totalnie przechodzony szrot.
I tu warto dodać blog że zdjęciem wk*go sołdata trzymającego w ręce odpadnięty lewarek...
Te auta w zasadzie budzą skrajne emocje i odczucia, opinii, że "średnio na jeża" w zasadzie brak...
Nie chcę tu nikogo przekonywać, że to dobre auta (zresztą, czy po przygodach z czarnym ktoś na jeszcze jakieś złudzenia?) , bo ten pomaranczowy - próbując patrzeć obiektywnie - też jest straszny, ale jak będzie tak jeździł, jak jeździ, to da się żyć. Przyznam jednak, że los oszczędził mi sporego problemu, bo gdyby to miało być moje podstawowe auto, to jednak byłby kłopotek...
W Rosji oczywiście plusem jest też tani serwis i części, u nas niestety ten plus odpada...
Polonez Caro to też była dość podła maszyna, ale to, co ojciec miał wielkich kłopotów nie sprawiało, lubiliśmy nawet to auto. Ale też, wieczne wycieki z chłodzenia, wieczna choinka na desce, rdxa... Tak... Jak w UAZie 👌