Wiesz, nie może być tak, że my będziemy żyć w jakimś demoludzie, żeby Chiny, Indie czy USA mogly sobie kopcić do woli. Niestety, czy na szczęście ja jestem wieśny. Chcę mieć ziemię, dom, auto MOJE. Nie wspólne. Ani nie korporacyjne.
Dlatego nie będę za tymi zmianami. Nie dlatego, że nie wierzę w konieczność ochrony klimatu. Ale my sami możemy się cofnąć do epoki wozów konnych, siedzieć w bloku i w zimnie, żeby nie emitowac, a reszta świata i tak będzie sobie emitowac w najlepsze. Potrzebna jest globalna strategia, natomiast rozwiązaniem nie jest cofanie się do czasów, kiedy dziadek żeby kupić Moskwicza potrzebował zgody partii.
A i tak jak już kupił, to był jego, a nie państwowy.