-
Liczba zawartości
6691 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Tak, otóż to. Ja absolutnie nie uważam, że to obiektywnie dobre auto. Obiektywnie to przedpotopowy projekt i do tego koszmarnie wykonany. To tylko przygoda z ruskim złomem. Ile pożyje tyle pożyje. Juz pisałem - w końcu i tak skończy na złomie. I już też kiedyś pisałem ale dawno - póki co UAZ pracuje na to, żeby Alfa robiła połowę mniejsze przebiegi i żeby przeżyła z 10-15 lat. Bo matematyka wskazuje, że w tym tempie na etapie wykupu miałaby okolo 200000km, a gdzie tam do 15 lat. Więc ja nawet nie uważam, że to wyrzucona kasa, o ile uda sie przejeździc te zaplanowane 100000km. Można mówić o kosztach, ale remont skrzyni kosztował mnie 125% jednej z 60 rat leasingowych za Alfę. Do tego w Alfie dochodzi niemały koszt AC, a z kosztów eksploatacyjnych sam olej to już setki złotych nie mówiąc o 5000zl za hamulce zużyte po 45000km. A to i tak pikuś, przy tym, co koleżanka płaci za ekspolatacje Macana. I tu dochodzimy to kolejnego spostrzeżenia - wy byście nigdy nie płacili tyle za 💩UAZa, a ja bym w życiu nie kupił SUVa Porsche. Cena koszmar, koszty koszmar, a auto jak auto. Co kto lubi i tyle...
-
Darujcie sobie nauki, kasa jest, a czasu dużo nie poświęcam, bo to tylko kwestia dojazdów do mechanika, poza tym używam go jak normalne auto, nie krążę dla przyjemności, bo nie mam czasu (to że przejechałem nim 700km to dlatego, że ja po prostu tyle jeżdżę). Raz tylko zrobiłem sobie "skrót" przez pola, jakieś 20 minut straty. Przyznaję, że ze 2 godziny zmarnowałem przez niedokręcona śrubkę lewarka, to tak. Ale to akurat też mnie wkurzyło no nie po to place za remont skrzyni, żeby mi padła z powodu takiego niedpparzenia. Nic, zdarza się każdemu, przeze moj błąd pewnie też ktoś kiedyś jakiś tam czas stracił. A pracuję tyle, bo ciągle nie mogę podjąć decyzji, żeby z czegoś zrezygnować, spokojnie dałbym radę pracować mniej. Tylko wiecie, tu znajomy szef - nie wypada, tu zarabiam więc rezygnować bez sensu... Nie bawiłbym się w UAZa, gdyby mnie nie było stać. Zresztą Alfa pochłania nieporównywalnie więcej kasy rocznie niż UAZ i w zasadzie jeśli się czasem nad czyms zastanawiam, to czy warto było brać Alfę Bo auto jest super, wszyscy lubią, ale prawda jest taka, że jest drogie i niefunkcjonalne. Także skoro uważacie, że wiecie co sobie wmawiam, na co mnie stać i ile mi to czasu zajmuje, to sobie uważajcie. Ale... Myślę, że nie taki jest cel tego wątku, żeby moraliziwac o życiu. Bo ja was życia nie uczę, a że jesteśmy na Forum zegarkowym to każdemu można by tu wytknwc że czas i kasę na głupie zegarki marnuje 😛
-
A wracając niż stricto do tematu tego UAZa bez tematów pobocznych - dziś minęło 700km (ja naprawdę robię fajne przebiegi) i skrzynia chodzi cudnie. Nie chcę zapeszać, bo nie znasz dnia ani godziny, ale wygląda że zrobili kawał dobrej roboty... Pomijając wybierak...
-
Nie, tylko mówię, że szukam czegoś, żeby się nie nudzić. Po co jeździć nudnym autem "z punktu a do punktu b" skoro można mieć trochę radości (tzw funu) z tej jazdy. Kiedyś kręciła mnie szybkość, ale drogi publiczne to nie tor wyścigowy. Fakt, to jak Alfa się zbiera to cudowne uczucie, ale niestety krótko trwa, bo potem po prostu się jedzie. Fakt - komfortowo i w pięknym wnetrzu. I jak tym się wyprzedza 🥰 UAZ to auto zupełnie inne. Jedno auto ekscytujące, drugie niemniej, tylko inaczej. Ostatnio byłem pojeździć po śniegu i błocie - bajka. Ale na asfalcie też jest moc. A dziecko oczywiście tak daje czadu, że nie mamy na nic czasu, jak ktoś myśli, że na macierzyńskim się odpoczywa, to jest zdecydowanie w błędzie Ale pewnie wyrośnie... Za kilka lat... Jak dobrze pójdzie. Zeby było jasne, nie czuję się wyjątkowo, starzy znajomi mają podobnie. Taki etap w życiu. Tylko kwestia żeby mieć jednak trochę rozrywki i zabawy mimo upływających lat. I nie żartuję, gdyby mój 💩UAZ co chwila nie wracał do mechanika, byłbym z niego naprawdę bardzo zadowolony. A tak - niestety - nie jest to auto, na którym można polegać, choć - odpukać - nigdy z jego powodu nue musiałem zgłaszać nagle nieobecności w pracy, a Alfa już mi taki numer zrobiła. Fakt, że problem był błachy, ale pół dnia nie moje, a innego auta wtedy akurat nie miałem... Oczywiście UAZ psuje się częściej i poważniej, tylko ma lepszy timing i uprzejmie psuje się po pracy lub w dni wolne. Np wtopa z lewarkiem zdarzyła się gdy akurat miałem dzień wolny, w drodze z letnimi oponami z Alfy do piwnicy, a dzień wcześniej do pracy dojechał pięknie 👌
-
Demonizujecie. Tym się jeździ fajnie. Tylko ze się j***ie, to problem. Bo jeździ się przyjemnie.
-
Nie, nie wkręciłem sobie tego. Jeździłem zresztą Land Cruiserem, autko przyjemne, ale to nie to. Naprawdę jeżdżenie tym sprawia mi przyjemność, podoba mi się jak się to prowadzi, podoba mi się archaiczne wnętrze,byłem tym parę razy w Tatrach i jakoś się nie zraziłem. To przecież nie jest świeży zachwyt nową zabawką, ja tym już zrobiłem prawie 25000 i dalej go lubię. Przeciez chyba wiem co mi się podoba,a co nie 🤣
-
Jakos to mnie nie pociąga. A UAZ jest świetny. Gdyby tylko trochę mniej czasu spędzał w naprawach, już nawet "pies drapał" tą kasę. Ja nim lubię jeździć. On - jak jest akurat sprawny - daje dużo frajdy z jazdy. Owszem, to trzeba lubić (jak i skoki na bungee), ale ja to lubię. Zdecydowanie nie jest to autko dla osób traktujących auto jako przedmiot czysto użytkowy. Natomiast ja jeździć lubię, a tym się jeździ ciekawiej.
-
Nie, wiesz,ja naprawdę pracuję za dużo, ale kłopot w tym, że ciężko się od roboty opędzić i tak wciąż nie potrafię z czegoś zrezygnować. Ja mam... Mało czasu wolnego, a jak już mam, to odsypiam zmęczenie po robocie i pomagam w opiece nad dzieckiem, co - jakkolwiek piękne - na tym etapie jest jednak wciąż raczej dodatkowo męczące, bo to maluszek. Oczywiście to jest po prostu życie, ale jednak miło jest mieć odskocznie od codzienności. Kiedys to jeszcze mi się zdarzało znaleźć czas, żeby to sobie wyskoczyć do Krakowa, to na Czantorię, a teraz naprawdę doszło dziecko, pracy mam więcej i czasu wolnego dla siebie mam w zasadzie tyle co nic. Dlatego już nic nie wrzucam w temacie napraw zegarków czy tak rzadko odzywam się w "górskiej działalności" - po prostu na najbliższe miesiące i pewnie lata cały czas ma wypełniony obowiązkami, jak nie zawodowymi to rodzinnymi. Ten UAZ też ma swoją funkcję - bardzo przyjemny dojazd do pracy, a ja tygodniowo w aucie spędzam dużo czasu. Zawsze całkiem niezła rozrywka, a dojechać i tak muszę, więc łączę obowiązek z przyjemnością. Można mieć hobby w ramach dojazdu do roboty i to sobie akurat bardzo chwalę
-
Wiesz, niestety życie sprowadza się głównie do pracy i pracy i jeszcze trochę pracy. Każdy tydzień wygląda mniej więcej tak samo. Oczywiście wiedziałem, że tak będzie, ale muszę z przykrością stwierdzić, że były czasy gdy miałem o wiele więcej czasu i spokoju. Monotonię życia przerywa teraz to, co sobie sami w wolnych chwilach wymyślimy
-
Szkoda, że ktoś ją uszkodził. Jakby była w idealnym stanie, to może bym jaki leasing załatwił, cokolwiek. A tak, to trochę "zamienił stryjek" - kupić drogo, wpakować kupę hajsu na doprowadzenie do (mam nadzieję) używalności, sprzedac ze stratą i zamienić na rozbitka, w którym wykonane już naprawy będę mógł powtarzać od początku. Bez sensu, ale - jak to mówią - łezka się w oku kręci. Mój wyczekiwany Expedition, tylko niestety nie mój i jeszcze rozbity. Oczywiście domyślam się, że ktoś sprzedaje go raczej nie dlatego, że jest taki dobry
-
Tak jeszcze patrzę na tą pomarańczę - wygląda że oberwała w tył. Ta szyba z tyłu nie jest oryginalna, tam powinna być górna część tylnych drzwi otwierana do góry z klamką i zamkiem. Szyba mniejsza. Tu cały element zastąpiono większą szybą, ale... Wygląda na to, że się to nie zamyka, chyba że jest zamykane i otwierane od środka. Z jednej strony uszkodzenia chyba nie były bardzo duże, z drugiej naprawa raczej średnia...
-
Dam Ci numer do żony, może jej to wytłumaczysz 🤣🤣🤣 Jednak pozostawię decyzję losowi. Jak ma być mój, to będzie
-
-
Gdyby nie był bity, to przy tak niklej dostępności można by pewnie dać tyle, ile chce sprzedawca. Powiem tak, to autko (tzn to konkretne) to tyle oczekiwania i emocji, że może i rozważyłbym sprzedać mojego grata z kolosalną stratą i wziąć mojego, bo jestem na tyle porąbany. Kłopot w tym, że to by mogło się skończyć rozwodem i to jest tylko w polowie żart. Nie mam 60000 na fanaberie. Jedno 0 mniej Zresztą, gdyby był mi naprawdę pisany, to bym wtedy wygrał w Lotto. Los widać tylko chce mnie nim dręczyć, ot co Specjalnie nie pozwolił gl zarejestrować do czasu aż się poddałem i specjalnie podal mi na tacy najbardziej podły egzemplarz Huntera jakiego mozna wylosować. To kara za egoizm, bo trzeba było uwzględnić głos rodziny i 💩 nie brać, ale ja wciąż traktuję to jak niesamowitą przygodę w przynudnym i nieco monotonnym żywobyciu A skoro jest znów do kupienia, to poczekajmy na najbliższe losowania Lotto 😈
-
Powiem tak. Gdybym podejmował te decyzje jednoosobowo... Sam nie wiem co by mi do lba strzeliło. Ale że tak nie jest... Nie, nie wydam tyle kasy żeby odzyskać moją pomarańczę. Za hujtera dostanę góra 30000 w tym stanie, gdybym go chciał sprzedac szybko, co mi się nie opłaca i musiałbym się modlić, żeby się nie spieprzył za rogiem i do mnie zaraz nie wrócił. Także dopłacać 65000 do bitej pomarańczki... Fatalny interes. Ale "łezka się w oku kręci". Tyle czasu zeszło tyle czekania, taka radosc jak w końcu przyjechał i potem te miesiące rejestrowania, których już nie dalem rady przetrzymać. Zabrakło mi wtedy miesiąca cierpliwości. Paradoksalnie widząc jak hujter (genialne) się dupi, może i dobrze się stało, że mam Alfę i toto jako drugie auto, ale... Dalej trochę żałuję, że nie poczekałem jeszcze trochę
-
Dziś wyjęty z paczkomatu... VID_20241123_213723.mp4 3055 to jakby wersja rozwojowa 3045. W 3045 balans jest napędzany ukladem tranzystorowym, a tu jego praca jest regulowana przez rezonator kwarcowy. Była to próba zastąpienia silnika krokowego "tradycyjnym" balansem. Dzięki regulacji z użyciem rezonatora kwarcowego (dostarczonego przez Czajkę) uzyskano dokładność zegarka kwarcowego, pomimo zastosowania balansu. Na świecie były 3 takie mechanizmy, więc to wąskie grono kwarcow z balansem. Rzecz o tyle dziwna, że Rosjanie już 2 lata wcześniej stworzyli mechanizm kwarcowy z silnikiem krokowym. Muszę przyznać że zakochałem się w tym zegarku, jest cudowny!
-
Zeby były zdjęcia uszkodzeń. Tak naprawdę pytanie czy rama ulegla uszkodzeniu, czy nie i czy uszkodzone elementy są wyklepane czy wymienione. Widać, że lewe przednie drzwi odstają, ale... W moim odstają wszystkie 🤣
-
Moja niedoszła pomarańczka jest na Olx... Sprawdzałem VIN, mam jeszcze w mailu z Polmotoru. To ten, co miał być mój. Piszą, że wjechał w drzewo i był naprawiany. Ech... Pokarało mnie. Ja mam w nagrodę beznadziejnego grata, a mojego ktoś rozbił. Ja bym go nie rozbił bo nim bym po hałdach nie jeździł 😡
-
Byłem dziś na śnieżno-blotnistej drodze. Napędy działają idealnie
-
Piekna wczesna Zwiezda! U mnie chyba najbardziej epicki zegarek ever... Łucz 3055. Kwarc z balansem, tłusty i nieforemny. Szlify na tarczy jakby Iwan w garażu robił. Ogólnie jest super!
-
To jeden z najbardziej epuckich zegarów ever. Kwarc, ale z balansem, tłusty, nieforemny, ale za to jaki fajny
-
Ale wiesz... To jest w sumie - owszem, frustrujące - ale jednak ciekawe. Naprawdę nie spodziewałem się, że będzie aż TAK zły, ale ja naprawdę lubię tym 💩 jeździć. Coś zupełnie innego niż motoryzacja, którą mamy dzisiaj, a która coraz mniej mi się podoba. Do tego ma Euro 5, więc przynajmniej urzędnicy od SCT jeszcze długo będą się trzymać od Huntera z daleka... Fakt, że jak na zabawkę to dość drogo, ale ja wciąż nie powiem, żebym strasznie żałował zakupu UAZa. Czego żałuję? Że nie poczekałem na używaną pomarańczę, bo jedna się pojawiła jak już miałem mojego złoma. Ale nic, już go sobie mam i na razie jeździ. A że pójdzie na złom młodo, jak nie z powodu kolejnej awarii mechanicznej to z powodu rdzy, to z tym już się pogodziłem. Mam nadzieję, że w ramach przygody z ruską motoryzacją uda się dobić do 100000km. Ciekawe czy się uda? Póki co ma już 1/3 celu, z czego prawie 1/4 to moja zasługa
-
I jeszcze tak myślę, że UAZ ma świetne zabezpieczenie antykradzieżowe. Klucz 12, zdejmujesz lewarek z wybieraka, zabierasz do domu. Rano cyk, dwa ruchy, lewarek na miejscu 😃
-
Tak, myślałem, ale to jednak samonośny i - jak dziwnie by to nie zabrzmiało - nowoczesny pojazd. Mnie chodziło o coś z minionej epoki. Rama i napęd zapinany na sztywno. Niva to piękna maszyna z centralnym dyfrem i w ogóle. Takich cudnych stałych napędów już się nie robi... Jakby moc cofnąć czas, to wybrałbym UAZa z Dymosem albo np starą Toyotę. Ale i jedno i drugie to też loteria. Ten UAZ ma dwa problemy, których się nie spodziewałem. Pierwszy - fatalna dostępność części mimo przechwałek Tarmotu jakiego to magazynu nie mają. Drugi - te naprawy wcale nie są tanie, bo części wprawdzie tańsze niż np do Toyoty, ale robicizna i tak wychodzi drogo, więc tani w naprawie i tak nie jest. I główny problem. Skrzynia. On ma po prostu beznadziejną skrzynię. Bo że tam jakąś uszczelka poszła, to nic, sprzęgło to element ekspolatacyjny, reduktor IMO załatwił mechanik, bo naprawdę oleju tam było malutko, a wał się rozwalil z powodu awarii w/w. Może jestem zbyt optymistyczne nastawiony, ale myślę, że gdyby zamiast chińskiego szitu był koreański Dymos, to 2/3 problemów by po prostu nie było. I... Mogłem też zamiast osobno Alfy i UAZa wziąć nowego Wranglera, ale jemu z minonej epoki zostały tylko kształt i rama, więc też nie...
-
Tak, jeden ruski też zachwalał, że można "kamfortnie jechać"....
