Swoją drogą - dalej szarpie przy ruszaniu. Mechanik twierdzi, że tarcza sprzęgła wygina się jak jest gorąca, ale to wszystko jest dziwne. Szarpie tylko, jak się przegrzeje… coś. I raczej nie jest to sama tarcza. Można jeździć po mieście długo i działa idealnie. Ale po trasie z prędkością 100km/h szarpie od razu, choć sprzęgło było nieużywane.
Łatwo przewidzieć, czy będzie szarpał, czy nie - jak podłoga dookoła ręcznego jest mocno ciepła - na bank będzie szarpał. Tam się coś mocno grzeje. Pytałem, to ponoć nie są to nienormalne temperatury i głównym podejrzanym jest tłumik. Faktycznie - jest tam obok i na pewno jest gorący. Jak to się ma do szarpania przy ruszaniu - nie wiem.
W teorię o krzywej tarczy sprzęgła nie wierzę.
Juz pisałem - na zaciągniętym ręcznym jak popuszczę sprzęgło to ślizga się (tzn szoruje) po kole zamachowym równiutko, nie ma za bardzo powodu, żeby szarpała na puszczonym ręcznym.
Przy powolnym puszczaniu powinna ładnie płynnie złapać.
Chyba że w tej temperaturze sprężyna w docisku nie działa prawidłowo - nie wiem.
Inna rzecz - ręczny. Jak rozumiem, w tym aucie jest bęben na wale napędowym, w bębnie okładziny cierne.
I znów - przecież to powinno działać jak normalny hamulec, zasadniczo trzeć, a przy próbie shamowania auta ręcznym z - powiedzmy - 15km/h auto całe skacze, jakby silnik miał wyskoczyć spod maski.
Znow - tarcie w okolicy skrzyni = nasilone drgania. Jak się ma ręczny do sprzęgła? Nijak. Myślę, ze po prostu puszczanie sprzęgła jak i włączenie ręcznego wywołuje ten sam efekt, a awarii uległo coś innego.
Mechanik stwierdził, że ręczny nierówno łapie.
Ale… sprzęgło nierówne, ręczny nierówny - wszystko w tym aucie jest spieprzone? Czy po prostu coś innego drga pod obciążeniem?
Pozostaje chyba czekac, aż się w końcu samo objawi, bo w końcu coś, co niedomaga na pewno zdechnie na amen.