-
Liczba zawartości
6697 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Wiem, przecież nie słucha tylko płyt testowych 😉 Oczywiście, ja całkowicie rozumiem, kto to aufiofil. Może doprecyzuję: Tak lepiej 🙂 Mnie po prostu wystarczy dobra jakość dźwięku, nie musi być super. Choć oczywiście kiepska (jak system audio w Rio) jednak wciąż przeszkadza.
-
Nie wtrącam się, ale... Nie wierzę. Sam kiedyś chciałem bawić się w audiofilizm (bawić się, bo miałem Diorę 704 i Tonsile, a w porywach Sony z KEF iQ3) i - niestety - zdążyłem się przekonać, jak wielkie emocje budzi sprzęt audio. Napisanie, że Tonsile są dobre było wtedy jak obraza uczuć religijnych 😆 Zresztą do dziś mam TLC 130S oraz do kompa lekko zmodyfikowane Excellence Ex1S (nieznacznie mocniejszy rezystor w torze tweetera, żeby nieco stępić wysokie) i uważam, że to dobre kolumny. Nie audiofilskie, ale dobre. Fakt. Dziś stać by mnie było na audiofilizm, to wybrałem UAZy. Rany, gdybym za tą kasę co poszła na UAZy kupił sprzęt... To byłby SPRZĘT! Ale ja jednak doszedłem do wniosku, że jednak jestem melomanem, a nie audiofikem. Szukam super (choć czasem wystarczy przyjemna) muzyki na przyzwoitym sprzęcie, a nie odwrotnie. Natomiast - czemu w ogóle dziś piszę... W zasadzie chciałem tylko to napisać, ale trafiłem na poprzednie posty. Dziś stwierdziłem, że się starzeję. Jaś wyłączył mi source direct, dał treble na maxa i się nie kapnąłem 🤣 Ech... Naprawdę z czasem wysokie się słyszy gorzej...
-
Ja się w jazz nigdy nie wciągnąłem, zostałem przy muzyce "poważnej", ew. pop, ale nie za dużo. Ale mam parę płyt, np bardzo lubię to:
-
Zarąbiste. Wahałem się i koniec końców nie kupiłem, ale jest zarąbisty.
-
Dla mnie w ogóle - jak to się mówi - "chore" jest to, że producent w ogóle może zdalnie sterować moją własnością. Równie dobrze deweloper mógłby do zawsze zachować prawo do wyłączenia co prądu czy wody w mieszkaniu. I tu kolejna rzecz. Otóż nie od dziś mówi się, że za jakiś czas samochodu w ogóle nie będą sprzedawane na własność, a tylko wynajmowane. Dziś to brzmi jak teoria spiskowa, ale są przecie dawne teorie spiskowe, które dziś są rzeczywistością
-
Ja dziś budżetowo...
-
Pewnie tak. Podejrzewam też, że po prostu w końcu wszędzie ma olej. Raz, że wszędzie... Dwa, że olej 🙂
-
Nie jestem przesadnym kinomanem, ale mam parę ulubionych scen. Nie wiem, czy ta jest akurat ulubiona, ale ilekroć oglądam Django muszę mieć piwo w lodówce, bo ta scena, gdy nalewają piwo jest tak dobrze nakręcona, że aż się chce go napić 😃
-
Dobra. Działam. Uprzedzam, że tam jest ciemno nawet w oświetlonym garażu, więc polecam czołówkę. Tak to wygląda. W zasadzie wszystko normalnie, podpinać tylko trzeba kable i rurkę odprowadzającą gaz z akumulatora... Największy problem jest z mocowaniem akumulatora (jest od tyłu). Trzeba użyć przedłużki, ale jedna za krótka, a druga za długa... Śrubka mi się nieco obrobiła jak nasadka zjechała skosem, bo tam jest mało miejsca i ciężko to odkręcać idealnie pionowo. Potem jeszcze jaja z wyciągnięciem tego ciężkiego kloca z wnęki... ...u jeszcze większe z włożeniem nowego. Wlazł, ale fajne to to nie było. Akumulator kupiłem taki sam co do centymetra, zatem exide jest większy. Tak jak jeszcze przy tej Varcie dało się wsadzić rękę i pomacać to mocowanie, więc myślałem, że - choć ręka nie dało się ruszać - jakoś tą śrubkę do dziurki ręka wsadzę, o tyle po włożeniu Exide'a nie ma mowy. Brakuje pewnie kilku milimetrów, ale ręka nie wejdzie. Wymyśliłem (tzn nie że wynalazłem, tylko mi przyszła do głowy) zatem inną metodę. Dałem dwie wartswy ręcznika papierowego i wbiłem śrubkę z papierem w nasadkę na przedłużce. Namacałem dziurkę i wstępnie wkręciłem. Potem aparat w telefonie i kontrola, bo zajrzeć tam nie ma jak... Jest ok, dokręcam. Dalej kable i cyk, jest... Natomiast czemu ta rurka od gazów nagle jest za krótka - nie wiem. Sprawdzałem, nie przygniotłem jej, leci dalej gdzie ma być, nic jej nie trzyma. Sięgnęła ale ledwo. Naprawdę nie wiem. Auto odpaliło, a po odpaleniu na desce litania do Św. Romea, patrona złomiarzy. Przepraszam fanów marki, ale nie mogłem się powstrzymać Błędy faktycznie udało się skasować bez wizyty w ASO, czyli przedliftowa Giulia to jednak stare auto Acha... Czemu Exide? Bo to AGM 96Ah za 820zł, a na forum o Alfach znalazłem pana, co dał poprzedni model 950 (95Ah) i bardzo poleca. A że był to wziąłem... Dodam, że ona nowa w salonie tam ochoczo nie odpalała 😆 I na koniec (wiem, że jestem nudny, ale psycho fani często bywają nudni) - jednak parę lat z UAZem zrobiło że mnie prawie mechanika. Dwa czy trzy lata temu - jak pierwszy raz padła - bałem się klemę odpiąć, a teraz...
-
62000km przebiegu i dalej jeździ. Muszę ogarnąć pasek od pompy wspomagania, bo strasznie piszczy. I chyba już by pasowało klocki zmienić, choć jak patrzyłem te 10kkm temu (przy zmianie opon) to jeszcze trochę okładziny było. On ma takie te felgi, że nic nie widać, nie da się tam zerknąć, żeby zobaczyć, ile klocka zostało... Ogolnie to jednak jest postęp. Kiedyś z każdej długiej trasy wracał zepsuty, a teraz na Podhale kursuje regularnie kilka razy w miesiącu...
-
Mały update. Na Hali Ornak naświetlilem tarczę porządnie latarką... Po 45 minutach jeszcze dawałem radę odczytać. Po godzinie: Ja jeszcze dawałem radę oszacować, co tam jest, telefon już jej nie "widział". Ale to marny, stary telefon... Także realnie do pół godziny daje radę, może trochę ponad.
-
Szybki spacerek po pracy... Godzina dziesięć w górę... I przybyłem na obiad na Halę Ornak. Tu chodzi głównie o to, że to Hala Ornak, bo samo jedzenie jest przeciętne. Znów się skusiłem na ten ich mocno przyprawiony barszcz, ake chyba był już z dna, bo był to wywar z przypraw i gdyby nie kolor, nie wiedziałbym, co to jest... Do tego "danie Ornak" czyli zasadniczo kiełbasa z ziemniakami i sosem i piwo. Malutkie. W Kirach to bym się po królewsku o żarł i opił, a tu ledwie coś skubnąłem, ale to może i dobrze... Wracam w ciemności. Przy okazji naswietlilem tarczę, żeby zobaczyć ile poświeci... Po 45 minutach jeszcze jest w miarę czytelna, po godzinie już bardzo ciężko cokolwiek zobaczyc. Ale to tak na marginesie. W Kirach już noc. Trzeba było wejść na piwo do Harnasia, bo w Marymoncie restauracja czynna - w zależności od sezonu do 19:00 lub 20:30, więc o 18:45 na piwo już jest za późno. Chyba logiczne, nie wiem, czego nie rozumiem.
-
-
Ano Neptun już tak zrysowany, że strasznie by było szkoda, gdyby był zabytkowy. Dlatego też prawie nie noszę 1967. Parę razy założona i już ma rysy. Ze na bransolecie to trudno, ale nawet na przedniej szczotkowanej powierzchni też jedną ma. I teraz żałuję, że ją w ogóle nosiłem... To akurat nie zabytek, ale też rzadkie.
-
Lepiej, nie lepiej... Często są mocno sciorane, a z kolei ładny stan to też spora kasa, a potem żal w góry zabrać.
-
Nowa stara uszata z Czytopola. Całkiem spoko rzecz, ale niestety za droga. Kupiłem, bo już ze 3 lata nie kupiłem nic ruskiego.
-
Krótka recenzja, a właściwie prezentacja, bo o jakości zegarów Vostok jest dużo. Ostatnio Vostok wypuścił kilka ciekawych nowości, z których 3 przykuły moją uwagę. Wybór był trudny i w sumie wcale nie wiem, czy dobry, ale ja lubię remake'i a Vostok jest - było nie było - fabryką, która ma duże możliwości wypuszczania takowych. A zatem po latach wróciły stare Amfibie, jak "ministry" czy "beczka", przy czym beczka funkcjonuje w dwóch odsłonach. Tańszej, czyli po prostu zwykłej Amfibii z kopertą typu "beczka", albo limitowane, powiększone i drogie limitki 1967. Na jedną się załapałem i mam, dodam też, że była ona tańsza niż mój dzisiejszy zakup, ale to było ładne kilka procent inflacji temu. No i przed wojną. Co zatem mam dzisiaj? Uszatą. Tak, ostatnio Vostok wypuścił nową wersję Amfibii "uszatej", w cenie, która obiecuje coś więcej niż... Zwykłą Amfibię. I tu od razu spoiler - te Amfibie kosztują 1200-1300 złotych. Dużo. Występują w dwóch wersjach. Z niebieską tarczą i "zwykłą" lumą na cyfrach i wskazówkach oraz białą, z czarnymi wskazówkami i świecącą tarczą. Na zdjęciach bardziej podobała mi się niebieska. Ale postawiłem na białą, bo świecącej tarczy to jeszcze nie mam. No i ostatnio sporo łażę zimą i tak sobie myślę, że biała Amfibia może być fajna na zimę. I oto jest. Pudełko - kartonik że świstkiem w środku... W swistku data wypusta 10/24, czyli zegarek ma już ponad rok. A co w pudełku? Ani, uszatka. Mała, wielkości oryginalnej uszatki. Myślałem, że może - z duchem czasu - zegarek został np powiększony (i dlatego kosztuje 1300zł), ale nie, to zdecydowanie zwykła Amfibia. Zanim przejdę dalej... Pasek. Taki pasek "zulu" z masywnymi i szczotkowanymi sprzączkami. Pasek ładniutki, ale sprzączki są zbyt masywne. Masywniejsze niż uszy koperty. Moim zdaniem pasek mocno nietrafiony, wyszedł z tego nie tyle zegarek na pasku, ile pasek z zegareczkiem, zatem "wololo", zmiana barwy i przed dalszą częścią opisu dałem taki, lekko przechodzony, pasek nieco subtelniejszy w wykończeniach... Lepiej. A jak wykonany jest zegarek? Ano ładnie. Koperta satynowana, bezel w starym stylu, jak w pierwszych uszatych, ale - ponoć - stalowy, polerowany, uszy montowane śrubeczkami, polerowane, dekiel... ...elegancki. Jak niegdyś kierowcy Polonezów nie ściągali folii z foteli, tak ja nie ściągam folii z dekla, bo te paski mocno ścierają dekle. Jak wspomniałem świeci cała tarcza... ...co daje super czytelność, ale - znając Vostoka - pewnie nie świeci za długo I jak? Cóż... 1300zł to dużo. Na Aliexpress jest się królem i można przebierać w - mniej lub bardziej stylowych - zegarkach, więc propozycję Vostoka oceniam na jakieś 3+/5. Ten zegarek jest za drogi. Gdyby kosztował jak "zwykłe" Amfibie, obecnie około 1/2 jego ceny, byłoby super. Ale uszata to uszata. Musiałem kupić. Będzie piękna na zimowe wędrówki. Dodam też, że i tak podoba mi się o wiele bardziej niż niegdysiejszy debiut Gerlacha (będący wariacją na temat uszatej), bo tamto wyglądało - moim zdaniem - "tak se" , a to jednak uszata z Czystopola. Czyli? Fajne, ale za drogie. Jak wcześniej recenzowany Neptun...
-
-
Chyba jest. Ale szczerze mówiąc też nie sprawdzałem, czy w ogóle działa, kiedyś się wpakowałem w sytuację, że prądu nie było, a kluczyk nie chciał otworzyć drzwi. Ale to w innym aucie. Acha, i teraz czytam. Chciałem napisac okno i bagażnik. Bo aku jest w bagażniku i potem trzeba będzie sztuki robić z otwarciem bagażnika, a tak to już będzie ogarnięte zawczasu Dodam, że kanapę składa się dźwigniami w bagażniku, więc nie łatwo tam się dostać z wnętrza. No i ja nie sądzę, żeby on się autentycznie rozładował do totalnego zera, ale jak pech to pech, więc wolę go otworzyć. Bo czas na ogarnianie to najwcześniej w piątek, jeśli nie w sobotę...
-
To obczaj to: Jest blacha, musi być rdza. Za to odpala po 2 tygodniach na mrozie. Może nie jakos ochoczo, ale jednak. Dzisiaj też do mnie dotarło, że muszę sobie otworzyć okno w Alfie, bo jak całkiem braknie prądu to będę miał kłopot w ogóle się tam dostać 🤦
-
Drzwi spoko, gorzej z podłoga na styku z tylnym błotnikiem. Ja z tym nie walczę za bardzo, bo czarny pokazuje, że średnio się da. Natomiast obdrapanie i spryskanie konwerterem hamuje ten proces. Tak też zresztą sugerują w UAZ Slovensko, konwerter i niech gnije wolniej. Oni tam nie udają, że to cud techniki Ogolnie mnie mogą nie podobać się ich ceny, natomiast podejście fajne. Mówię im co się pierdyka i słyszę, że tak, pewnie, normalne. A w Polsce zawsze, że dziwne, bo to się nigdy nie zdarza 😆
-
Ja jednak po czasie uważam, że bez sensu w tym pomarańczowym instalowałem to LPG. Więcej z tym problemów niż korzyści. Dzisiaj np na mrozie póki pracował na benzynie było ok. A na LPG z początku ok, ale jak się zatrzymałem i pracował na jałowych - migający check. Dodam, że na pewno nie było wypadania zapłonu, bo silnik pracował całkiem normalnie i równo. Po dodaniu gazu - check zniknął. Nie wiem, co to tak dokładnie było, bo tester mam w drugim UAZie. A bym nawet z ciekawości podłączył... Co do wspomnianej w materiale Motobiedy rdzy... Ale biję się w pierś, miałem przed zimą zrobić, a nie zrobiłem zresztą tam, gdzie spryskałem konwerterem poszło to wolniej, ale przecież konwerter pod lakier nie przenikanie i trzeba to było od razu zekrobać...
-
AI twierdzi, że w Giulii niby też trzeba to programować, ale ona przecież miała lift, to może chodzi o te nowe. Bo w tej, co ja mam to nikt nigdzie o tym nie wspomina, wszędzie piszą, że wymienić i już, tylko z podtrzymaniem, żeby błędów nie było.
-
Ponoć trzeba pojechać sobie na jakiś parking, skręcić koła na maksa w jedną stronę,potem na maksa w drugą, wyprostować, zgasić, poczekać, odpalić i powinny zgasnąć. Spróbuję, zobaczymy.
-
Tak, ale w Alfie po prostu jest sobie bardzo zwykła Varta w bardzo wymagającym prądowo aucie. Jest informacja, że był błąd w oprogramowaniu, który nie wyłączał centralek i zwiększał pobór spoczynkowy i... moze prawda, ale jednak ludzie piszą, że ten akumulator trzeba po 2-3 latach po prostu wymienić. Bo jest po prostu kiepski i nie nadaje się do tego auta. Może na Sycylii, to pewnie tak . Teraz patrzyłem na filmik na YT, to jeśli mam wersję (a jeśli dobrze pamiętam, to tak), gdzie mocowanie ma długą śrubę ułątwiającą demontaż, to jest to w zasadzie nawet proste. Gorzej jeśli mam tak, jak inny pan, któy miał zwykła śrubkę, a nie byo tam miejsca, zeby wsadzić łapę. Trzeba było klucza z nasadką i przedłużką, tylko weź tam traf na ślepo. Ale chyba mam tą długą śrubę, bo jeszcze te kilka bodaj 2 , czy już nawet 3 lata temu patrzyłęm na to "jak wół na malowane wrota" i nie wiedziałem, co to tam wystaje i czy to można ot tak odkręcić... Nic, muszę kupić dobry akumulator i wymienić, a potem spróbować pozbyć się błędów, nic innego nie wymyślę, bo przeciez nie będę znów dzwonił po pomoc z rozładowanym aku. Jednak wtedy to było nowe auto, to się bałem ruszać, dopiero potem doczytałem,że w sumie nie ma czego.
