Jędrku, Wybacz ale dla mnie utożsamianie choppera z cruiserem jest takim samym bledem, jak pisanie o Goldwingu "motocykl sportowy". Cruiserow jest duzo - to fakt, glownie dlatego, ze kupuja je panowie w sile wieku, ktorzy maja za soba jakies tam przygody motocyklowe w mlodosci i teraz maja mozliwosci zeby wrocic do pasji z mlodosci. Co do przebiegow, nie wyssalem ich z palca tylko widze wsrod znajomych bikerow i znajomych w serwisach, jakie przebiegi osiagaja te sprzety. Po pierwszym roku, kiedy jest "zachłyśniecie" nowa zabawka, okazuje sie, ze jak jest cieplo to jest za cieplo na kask i skore, jak pada, to za mokro... w efekcie sprzety glownie stoja w garazu, regularnie polerowane i pieszczone przez wlascicieli, ktorym po tych zabiegach brakuje juz czasu na jezdzenie. Dla mnie Cruiser jest "na nie", ze wzgledu na konstrukcje i filozofie - po prostu zajmuje sie na nim nieprawidlowa pozycje Jezeli przyjmiemy, ze pozycja motocyklisty jest ewolucja pozycji jezdzca na koniu, to pozycja na cruisero-chopperze jest od niej bardzo daleka. Ja czuje sie bardzo niepewnie, majac nogi z przodu, rece z przodu i cialo w pozycji spadochronu, lapiacego wiatr. Pomijam juz kwestie bezpieczenstwa i wygody - na cruiserze dosc ciezko stanac na podnozkach, a na naszych, dziurawych drogach bardzo czesto sie to przydaje, zeby nie grzmotnac wraz z motocyklem na progach, dziurach, itd. Nie mam wielkiego doswiadczenia cruiserowego ale sprzety, na ktorych jezdzilem byly nieporeczne, slabo hamowaly i w zasadzie jedyne dobrze sie prezentowaly. Jestem milosnikiem wszelkiej masci nakedow - pozycja jest ok, mozna calkiem sympatycznie pokonywac zakrety, a pocisnac i tak jest trudno, bo powyzej 140 wiatr daje sie mocno we znaki.