Kieszonkowe
Stowarzyszenie-
Liczba zawartości
1700 -
Rejestracja
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Kieszonkowe
-
Dlatego też podziwiam Kolegów z forum którzy bezinteresownie dzielą się swoją wiedzą i od lat zdobytym doświadczeniem. Problem jest taki nie nie wszyscy zwłaszcza młodzi potrafią to docenić - przecież wszystko jest dostępne w internecie Miłego poranka Roman
-
Renowacja tarcz porcelanowych od A do Z
Kieszonkowe odpowiedział Kieszonkowe → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
Prosisz to masz lepszego zdjęcia nie mam Miłego tygodnia Roman -
Ja mam dwie myjki tradycyjne Elmy to znaczy zwykłą koszykową znaną wszystkim, oraz taką "lodówkę" ta jest o tyle ciekawa że pracuje w systemie 4 zamkniętych pojemników na preparaty myjące. Używam też myjek ultradźwiekowych. Zwłaszcza do większych elementów lub mniejszych mocno zabrudzonych. Tak jak pisali przedmówcy mniejsze można swobodnie czyścić w szklanych pojemnikach zanurzonych w wodzie wypełniającej myjkę. Ja osobiście używam do tego zlewek chemicznych z doszlifowanymi pokrywkami. Może to trochę droższe rozwiązanie od słoików po dżemie ale przez ten szlif są szczelne i pozostawiony preparat nie odparowuje oraz są z cieńszego szkła (wydaje mi się że ulradźwięki lepiej działają) A co do ogólnych uwag przed zakupem to w przypadku stosowania do mycia zegarmistrzowskiego warto zwrócić uwagę na wymiary wanny - często te o większej pojemności mają tylko głębsze !!!! zbiorniki a w przypadku zegarkowym nasze elementy są raczej płaskie więc nie trzeba dużej wysokości (mniej wlewamy płynu do wypełnienia myjki) . Dobrym rozwiązaniem jest termostat ale nie koniecznym ja zaobserwowałem że jak wleję ciepły płyn myjący to podczas jednego mycia wcale jego temperatura się zbytnio nie zmniejsza. Dobrym natomiast rozwiązaniem jest możliwość regulacji mocy myjki, nie zawsze mycie "na full" jest dobre. Ja tego nie mam ale mam kilka myjek o różnej mocy i dobieram w zależności od potrzeby i rodzaju pracy. Widziałem takie myjki gdzie można regulować ich moc. Myślę że działa to na zasadzie kilku przetworników. Miłej niedzieli Roman
-
Renowacja tarcz porcelanowych od A do Z
Kieszonkowe odpowiedział Kieszonkowe → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
No to znaczy że jeszcze trochę muszę popracować nad technologią Gratuluję spostrzegawczości Miłego dalszego ciągu weekendu Roman p.s. A może zagadka była za łatwa lub podpowiedź naprowadziła -
Renowacja tarcz porcelanowych od A do Z
Kieszonkowe odpowiedział Kieszonkowe → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
Pudło . Ale tarcza jest dość mała więc jak postawisz jeszcze kilka kółek to trafisz -
Renowacja tarcz porcelanowych od A do Z
Kieszonkowe odpowiedział Kieszonkowe → na temat → KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI
Witam, żeby nie zaśmiecać innych tematów to tu dodaję taką zagadkę Trafił do mnie zegarek z uszkodzoną tarczą i brakującymi nóżkami nóżki to "mały pikuś" - trzeba je będzie tylko przyciąć A tu obiecana zagadka dla znawców - co i gdzie było robione z drugiej strony ??? Dla ułatwienia dodam że była to dość prosta naprawa Miłej zgadywanki/zabawy Roman p.s. Obiecana relacja z nóżek do tarczy metalowej kiedyś nastąpi tylko muszę znaleźć czas na opracowanie zdjęć. -
Jeśli myślisz że nie robiłem doświadczeń z tarczami białymi to jesteś w błędzie . Uwierz mi że trochę to czasu i pieniędzy zajęło i nie były to tylko eksperymenty z bielą cynkową czy tytanową. Masz rację że prościej, łatwiej i taniej jest z "Yodkowymi" lakierami czy wypełnieniami "Leskosia" Jedyny problem z tymi materiałami to to że jak każdy lakier po pewnym czasie mogą żółknąć . Zapraszam do tematu "Renowacja tarcz porcelanowych ..." pokażę tam zagadkę specjalnie dla dociekliwych. https://zegarkiclub.pl/forum/topic/177587-renowacja-tarcz-porcelanowych-od-a-do-z/page/3/?tab=comments#comment-2973344 Miłego popołudnia Roman
-
Nie musiałeś tego robić przecież dostałeś ode mnie tarczę z wypełnieniem dentystycznym (no chyba że mi nie wierzysz ) Opisałem to też dość dokładnie jak zauważył Kol. "Zadra" w moim temacie "Renowacja tarcz porcelanowych od A do Z" Po prawej Twoja tarcza z wypełnieniem dentystycznym po lewej nasze "nieopatentowane" wypełnienie . Zgodnie z zasadą "Skoro nie widzisz różnicy to po co przepłacać " A tak na poważnie to poza tym że trudno dobrać kolory zębów żeby pasowały do kolorów tarcz to przede wszystkim wypełnienia dentystyczne nie są do końca kryjące - co już pisałem. Miłego weekendu Roman
-
Witam, przepraszam - ale jakby napisał jeden z kolegów "nie znam się" ale jak gorąca woda mogła wpłynąć na pęknięcie srebrzonej powierzchni. Miłego poranka Roman
-
Odwieczne pytanie "Co było pierwsze jajko czy kura" Wesołych Świąt Roman
-
Ja już po drugim i mimo że Pfizer to dopiero drugie mnie mocno trzepnęło . Ale to może dlatego że nigdy w życiu nie byłem na nic szczepiony (taki delikatny jestem ) Ale szczepmy się to jedyny chyba sposób żeby się jeszcze jakoś normalnie można było spotykać w tym życiu. Jak przeżyję to tradycyjnie pokażę narzędzia do zwijania i rozwijania sprężyn które dostanę od króliczka . Miłego końca Wielkiego Tygodnia Roman p.s. Jak nie przeżyję to "masa spadkowa" większa .
-
Jak zwykle masz rację jak nie widzisz różnicy to po co przepłacać
-
A ja polecam coś takiego Tylko nie wiadomo czemu to jest takie drogie . Zleciłem zrobienie czegoś podobnego powinno być za pół ceny Pozdrawiam Roman
-
Co to jest - druga odsłona
Kieszonkowe odpowiedział Kieszonkowe → na temat → Narzędzia zegarmistrzowskie
Dokładnie to w trochę starszym drewnianym wykonaniu o tyle lepsze że w przeciwieństwie do tych plastikowych mniej się elektryzują. Miłego wieczoru i szybkiego (krótszego snu) Roman -
Co to jest - druga odsłona
Kieszonkowe odpowiedział Kieszonkowe → na temat → Narzędzia zegarmistrzowskie
Witam, i od razu odpowiedź - wszystko Jest to ręczna polerka zegarmistrzowska wkręcana w imadło i napędzana "smykiem" lub jeszcze lepiej wkręcana w uchwyt ręcznego napędu i napędzana jego korbą. Takiej akurat nie mam w swoich zbiorach . Miłego dnia Roman -
Witaj, nie spieprzył tylko ten kto nic nie robił. Jeśli coś nie wyszło lub nie do końca potrafię to zrobić to trzeba się do tego przyznać. Spróbować temat rozwiązać. Zegary i zegarki to trudna materia. Natomiast są na forum Koledzy (zwłaszcza Ci młodzi stażem ale nie tylko) którzy uważają że już wszystko wiedzą i wszystkich pouczają. Miłego dnia bez wpadek zegarkowych Roman
-
" Nie matura lecz chęć szczera ......" I może dlatego wkurzają mnie wypowiedzi niektórych Kolegów na tym forum. Bo pstryknie taki jedną fotkę swoim aparatem czy komórką - i jest już fotografem Wygnie lub zeszlifuje kawałek drutu - i jest już zegarmistrzem. Obejrzy jakiś filmik na YouTube - i jest już ekspertem Skończy jakieś studia (w mało ważnej uczelni) - i jest już specjalistą Naprawdę żeby zrobić dobrą fotografię, reportaż czy tutorial - trzeba się trochę napracować. A przede wszystkim POMYŚLEĆ !!!! Miłego dnia i tygodnia Roman p.s. Jak zwykle anegdotka: Kiedyś na studiach razem z moją aktualną żoną i kolegą braliśmy udział w dość poważnym konkursie architektonicznym. Opiekował się nami szef katedry prof. Anders. Siedzieliśmy w jego gabinecie a nad stołem co chwile padały mądre sformułowania na temat komunikacji. Nagle do gabinetu wchodzi pan doktor pracujący też w tej katedrze. Słysząc naszą zażartą dyskusję na temat komunikacji mówi : " Komunikacja, komunikacja ja przeczytałem ostatnio taką książkę...." na co mój nieżyjący już kolega odpowiada: "A my dwie"
-
Nie przesadzaj z tym perfekcjonizmem. Zdjęcia robione telefonem i przy zastanym świetle. Jedyne co mi pozostało z zajęć fotografii na ASP to to że zanim naciśnie się migawkę to trzeba pomyśleć Ale to efekt tego że jak kiedyś robiło się zdjęcia analogowo to każda zmarnowana klatka trochę kosztowała Miłych kosmicznych snów Roman
-
Z prawej, z lewej, bez rakiety, z rakietą jak chcesz (mam formę na rakiety i mogę Ci ich naprodukować ile chcesz . Ta twoja jest chyba kapkę za długa i za mało pękata w stosunku do oryginału. A najważniejsze to żeby mieć "dupeczki" często te budziki nie mają tylnej półkuli bo trzeba ją było odkręcać i gdzieś się zawsze zagubiła . A tej już nie idzie dorobić Miłego wieczoru Roman
-
Mea culpa oczywiście literówka 1904 już poprawiam
-
No może trochę przesadziłem 2,7 x . A starym się jest na tyle na ile się czuje . Dokładnie nie pamiętam kiedy ją kupowałem już będąc na pierwszych studiach prowadziłem własną działalność (dzisiaj by powiedziano że w szarej strefie ) Ale robiąc drugi fakultet nie chcąc siedzieć na garnuszku rodziców otworzyliśmy z żoną coś co się nazywało wtedy zakładem rzemieślniczym. Maszyn wtedy nie było dostępnych na rynku wszystko się zdobywało jakimiś dziwnymi kanałami. Tą konkretnie kupiłem w Katowicach za pośrednictwem jakiejś dziwnej centrali zbytu Technozbyt. Była to maszyna wycofana już z produkcji a u nas pracowała do momentu kiedy zamykaliśmy firmę. I mam nadzieję że nadal gdzieś pracuje koło Szczecina. Wystarczy powiedzieć że mimo archaicznych rozwiązań czyli panewek z brązu i całości z żeliwa (ważyła ponad 1,5 T) uzyskiwała dokładność przy sztancowaniu i nacinaniu rzędu 0,1 mm !!!. Stare (nie tylko wino) też może dyć dobre
-
"Yodku" uwierz mi (i nie jest to tylko moje zdanie ale też innych Kolegów) na przestrzeni czasu zrobiłaś kolosalne postępy . Obserwując rozwój Twojego hobby jestem pełen podziwu że w tak krótkim czasie tak się rozwinęłaś. Ale przede wszystkim zadając pytanie starałaś się słuchać odpowiedzi, podejmując zasadną dyskusję (no może czasami strzeliłaś jakiegoś focha ). Natomiast są Koledzy bo Koleżanek mało (i nie mówię tu o Koledze "Zadra") którzy wydaje się że pozjadali już wszystkie rozumy a naprawdę i stażem i wiedzą i umiejętnościami nawet do pięt Ci nie dorastają. Natomiast mniemanie o sobie mają znacznie większe. Miłego dnia Roman
-
Witaj, myślę że dobrze jest jak człowiek zadaje pytania oczekuje na nie odpowiedzi gorzej natomiast jak za chwilę (albo od razu) już wie lepiej (i nie mówię tu o Tobie). Wielu Kolegom ( i Koleżankom przepraszam powinno być w odwrotnej kolejności) na tym forum wydaje mi się że pomogłem. Czy to tłumacząc podstawowe pojęcia zarówno na forum jak i w kontaktach osobistych, podsyłając literaturę, pomagając dzięki moim kontaktom w zdobyciu narzędzi. Zegarmistrzostwo jest takim zawodem / hobby że łatwo jest się pomieścić w Twoim przysłowiowym kartonie 50x50x50 (no może w moim przypadku w kilku kartonach ) uwierz mi że miarę profesjonalna tokarka zegarmistrzowska nie zajmuje nawet 1/3 takiego kartonu . Zresztą jak spojrzysz na zakłady zegarmistrzowskie to często są one prowadzone w małych dziuplach po kilka kilkanaście metrów (do takich właśnie lubię zaglądać - mają swój klimat). I nie trzeba zbytnio wielkich powierzchni żeby bawić się w naprawianie zegarów. Wystarczy wynegocjować z rodziną że pozwolą się rozłożyć z hobby na kilka godzin na stole w kuchni. A co do nakładów finansowych każdy przeznacza na to tyle ile ma, ile chce lub ile może przeznaczyć. Ja też nie jestem żadnym tuzem finansowym (tym bardziej że już na skromnej emeryturze) ale dziwiło mnie że kiedy dałem informację na forum że jest do kupienia identyczna maszynka do wstawiania wężydeł z kompletem ok 2000 - 3000 panewek za cenę niższą niż koszt samych panewek to od wielu Kolegów (nawet profesjonalistów) usłyszałem uwagi: że po co coś takiego, że jedną nerkę mają zdrową, że można to kupić taniej (za kilka cebulionów) więc dałem sobie spokój i aktualnie jak dostaję informację od znajomych że jest coś na zbyciu to puszczam to prywatnymi kanałami lub wyrzucam do kosza. Może wczoraj miałem gorszy dzień - bolący ząb, covid w rodzinie, włamanie w firmie i zareagowałem trochę emocjonalnie. Ale wydaje mi się że napisałem że skoro efekt został osiągnięty i jesteś z niego zadowolony to tylko to się liczy. Do tego efektu można dojść wieloma drogami. Ja podałem tylko trzy a jest ich znacznie więcej. Można wykorzystać np. takie ręczne narzędzia , nie czekają one na półce do zrobienia fotki, (uwierz mi nie mam gotowej biblioteki zdjęć ) też musiałem sięgnąć do kartonu - w moim przypadku jeszcze musiałem poszukać do jakiego - a następnie jeszcze pomyśleć nad ujęciem żeby wszystko było jasne i tłumaczyło zasadę wykorzystania (przepraszam za światło ale była jeszcze poranna szarówka. To jest zestaw do ręcznego nawiercania otworów do panewek mógłby być jeszcze wzbogacony o prowadnicę pionową - ale takiej nie mam więc nie pokażę. Rozwiązań i narzędzi do panewkowania jest jeszcze wiele. Można tak jak sugerowali Koledzy zabić otwór wyrobionego łożyska, rozklepać a następnie nawiercać nowy otwór Tylko w takim przypadku przydał by się cyrkiel do ustawiania zazębień, rozwiertaki i polerowniki do otworów, frezy do wykonania zagłębień smarowych (wszystko to gdzieś leży w moich kartonach ). No i trzeba mieć podstawową wiedzę z metalurgii bo mosiądz mosiądzowi nie równy a na panewki powinien być odpowiedni brąz ( z takiego są wykonywane gotowe wężydła) bo dopiero taki zapewni odpowiedni poślizg i toczenie. Miałem w firmie maszynę z 1904* roku (którą jak kupowałem to była już 3 x starsza ode mnie) w której wszystkie łożyska były z brązu (oczywiście z tego przedwojennego ) i odpowiednie smarowanie zapewniało jej bardzo precyzyjna pracę. Ale to już osobny temat . Miłego poranka Roman p.s. I żeby było jasne z wykształcenia jestem architektem a informacje na tematy o których się wymądrzam zdobywałem z książek oraz od starych zegarmistrzów (część z nich już nie żyje ) których wyjaśnień miałem przyjemność uważnie słuchać. Takiego medium jak internet wtedy jeszcze nie było .
-
Chcesz telewizorki tak na szybko to je masz ......no, moje Miłego oglądania właściwej telewizji Roman
-
Nie wiem czy nie jest tak źle, czy wręcz przeciwnie jest tak źle Są osoby takie jak np. Twórczyni tego tematu "Yodek" które zadają pytania w celu i z chęcią nauki. I wszyscy Koledzy przyznają że na przestrzeni krótkiego odstępu czasu zrobiła wielkie postępy. Powiem więcej co niektórzy Koledzy wymądrzający się w tym temacie mogli by się od niej uczyć. I Koledzy którzy zadając pytanie nie oczekują na nie odpowiedzi, czasami wydaje mi się że pytania są zadawane tylko po to żeby nabić sobie licznik postów i lajków. Ze swej strony dotychczas chętnie dzieliłem się swoją wiedzą i zbiorami, czasami z przymróżeniem oka patrząc jak potem moje rady czy uwagi przesyłają dalej już jako własne. Pozdrawiam Roman
