Uważam, że nieprecyzyjnie odnosisz się do mojej wypowiedzi, tworząc pewne nadinterpretacje. Przykładu z operetka też nie rozumiem, bo to, że ktoś nie jest melomanem i z przypadku ją ogląda, nie znaczy, że operetka przestaje być sztuką. Ja też czegoś nie doczytałem, bo nie wiedziałem, że ograniczeniem w tym temacie /rozmowie jest budżet ustalony do 10 tys zł, do tytułowego Aztorina też mi to nie pasuje. Dodam tylko do mojej poprzedniej wypowiedzi, że zdobnictwo/ poziom wykończenia mechanizmów, kopert, tarcz, wskazówek, indeksów itd. to jeden z aspektów sztuki zegarmistrzowskiej, nie wyczerpuje tematu. Odopowiednie wykończenie mechanizmu, może mieć też wpływ na jego prace (niesymetryczne zęby kół zębatych). Rozumiem, z twojej wypowiedzi, że sztuka zegarmistrzowska ogranicza się do przełomowych wynalazków w dziejach. A np. zdobiony kwarc od Grand seiko, z postarzanym krysztalem kwarcu, czy termokompensacją to co innego jak nie sztuka zegarmistrzowska? Sztuka dla sztuki, w dobie narecznych zegarków z synchronizacją radiową dostępnych za parę stów. Co do chińskich wyrobów uważam, że wielką sztuką jest zrobić fajne mechaniczne zegarki za tak niewielkie kwoty. Sam posiadam. Sztukę klonowania też opanowali do perfekcyji. Np. przytoczony chronograf st19, całkiem fajny, to też kopia szwajcarskiego Venusa 175.