"Przepis na sarninę w bagażniku" uśmiałem się do łez bo przypomniałem sobie kolegę który tak załatwił sobie trochę dziczyzny Tak na marginesie dowiedziałem się wtedy, że sarniny nie trzeba badać pod kątem włosienicy bo tylko dziki to mają. Jak do Disco założe metalowy zderzak to kto wie może zacznę boczne drogi odwiedzać A poważnie wracając do tematu zimy na drogach to jeżdżąc Discovery wiem jedno - nieważne czy będę go miał długo, nieważne czy kupię kolejną prawdziwą terenówkę na ramie, może będzie to i SUV a może nawet coś jak Volvo XC70 Ale na pewno moje główne - zasadnicze auto będzie 4x4 Poezja
To podobnie jak w Corolli - masakra. Mistrzostwo świata to Mondeo od 2001 roku, lampa mocowana jest na 2 bolcach i wymiana trwa minutke bez zbytniego schylania się i główkowania. Zdejmujemy lampę zmieniamy żarówkę i montujemy z powrotem
Landek już w domu Uploaded with ImageShack.us Teraz czas na zimówki (Dunlopy Grandtreki), a na wiosne ATki. Na szosowych też o dziwo daje radę dzięki TC - byłem sceptyczny, ale to działa cuda nawet bez blokady
Mam Risemana i Mudmana (tego pierwszego klasyka bez bajerów ) i faktycznie bajery Risemana są ok, ale to jednak jest ZEGAREK i tu pojawiają się wątpliwości W Risemanie czytelność godziny pozostawia wiele do życzenia, szczególnie będąca wiecznie w cieniu górna linia wyświetlacza godzin Z kolei w Mudmanie czytelność godziny jest totalna w każdych warunkach - nic nie przysłania cyfr a ich ostrość "zabija" Szkoda że Casio nie potrafi połączyć funkcjonalności Risemana z czytelnością Mudmana.
Nożyk piękny - nie udziwniony. Wygląda na praktyczny, ale to jak dla mnie też jest kwestią ceny - drogi, czyli przedmiot do kolekcjonowania, tańszy (nie tani) to już nóż do tyrania
Co Ty opowiadasz Nie zdajesz sobie sprawy z kosztów wytworzenia konstrukcji z klejonego duraluminium, a tym bardziej kosztów takiej konstrukcji dla pojazdu rodzinnego czy też popularnego. Poza tym stworzenie budy do tego z tworzyw która byłaby praktyczna i realna dla pojazdu uniwersalnego czytaj rodzinnego to sf. Pomijając trudności natury projektowej i produkcyjnej to niestety technologia oparta na samonośnej konstrukcji stalowej (czasem z elementami z alu) jest tak powszechna i przez to tania że nikt (nawet bez udziału lobby stalowego) nie podejmie się przestawienia na duraluminium Po prostu przemysł motoryzacyjny oparty jest na stali, alu to jedynie dodatek w projekcie auta mający na celu np. zmniejszenie jego masy (kosztem zwiększenia kosztów). Lotus to produkcja małoseryjna, bardzo droga i nawet taka firma nie ma całkowicie swojej technologii (choćby silniki).
Pierwsze auto kupione nieracjonalnie czyli sercem Uploaded with ImageShack.us Zaliczka wpłacona, odbiór w tygodniu A mogło być jakieś kombi, pakowne, rodzinne i oszczędne a tak jest spełnione marzenie. Zostało jeszcze za jakiś czas kosiarke (Corsę) zmienić na coś fajniejszego czyli Focusa.
A może tak Focus ST? Jest tego sporo i w dobrym stanie, za niezłe pieniądze można znaleźć coś fajnego Focusy I są w dobrych pieniądzach, wersja ST i oczywiście dla oszczędniejszych wersja "cywilna" czyli 2.0 A jak mamy trochę więcej kaski na zbyciu to Focus II ST czyli całkiem znośne 220KM. Edyta http://otomoto.pl/ford-focus-st-170-C15437591.html
Pierwszy był niezły, ale to jest dziwadło - te lampy Poza tym przerost formy nad treścią, na bazie Golfa, tłuczony w Meksyku, awaryjny i drogi jak diabli - jednym słowem nic nadzwyczajnego, jeden z tych wozów od których mnie odrzuca.
No pogodynka to nie jest, ale pomaga w interpretacji warunków atmosferycznych to znaczy że trzeba te wskazania przykładać do innych danych i własnej obserwacji.
Z tego co tak obserwuję to SUVy mają kilka wad. Pierwsza to jednak małe bagażniki - wyprawowo, a nawet wczasowo mało przydatne . Druga wada to małe zbiorniki paliwa, np Nissan X-Trail - śmiechu warte. SUV to fajny samochód w roli kompakta dla osoby mieszkającej w górach gdzie zimą trza do chałupy po śniegu dojechać (np. u mnie ) ale poza napędem 4x4 to raczej nic więcej nie oferuje toto.
Range to "za wysokie progi" A o Pajero słyszałem, że jedynie te z motorem 2,5 td i mocą coś koło 116KM są bezawaryjne. Czyli jak już pisałem Pajero II Classic np. z końca produkcji 2004r - konstrukcja z 1990r, prosta, tania w eksploatacji i bezawaryjna. Jednak minimum komfortu, duże spalanie i ogólny design to już nie ta epoka.
Forester to ciut maławe auto a jeśli już celował bym w ten segment to raczej Nissan X-Tail. No ale szukam czegoś wielkości Land Cruiser - Discovery - Patrol.
Rozkminiam temat i po kolejnych konsultacjach ze "środowiskiem" jestem coraz bliższy LR-owi. Jego awaryjność nie jest aż taka duża jak powiadają zresztą miałem do wczoraj Forda Mondeo, a większość nie kupiłaby auta na F Miałem 3 Fordy i gdybym miał kupować kolejną osobówkę byłby to Ford. Mam nadzieję, że z mitem o LR jest podobnie jak z Fordrm No chyba, że wypowie się obecny lub były posiadacz LR i powie wprost KATASTROFA oj to będe miał zagwozdkę
Ssang Yonga się boję ze względu na dostępność serwisu. Patrol w budzie z roku 2000-2001 jest ok z silnikiem jeszcze 2,8 turbo ale to troche starawe jest Przed chwilą rozmawiałem ze znajomym - rzeczoznawcą PZMot-u i odradzał mi Discovery a polecał Land Cruisera - i bądź tu mądry. Gdyby nie wymóg komfortu (małżonka ) to ja bym brał Pajero II Classic z 2004 roku, a tak temat pozostaje otwarty.
Stoję właśnie przed wyborem autka 4x4 i może odkurzę wątek Freelander to wynalazek i ma fatalną opinię, zresztą za mały jest jak na rasową wyprawówkę. W kwocie do powiedzmy 50 tyś zł wygenerowałem właśnie Land Rovera Discovery II i Toyotę Land Cruiser J95. Ciekaw jestem Waszych opinii i doświadczeń w tym zakresie Auto nie będzie wyciągane z błota czyli przeprawówka to nie będzie Raczej wyprawówka, wyjazdy gdzieś na Bałkany gdzie np. w Albanii drogi są jakie są, czyli dukty prawie nie utwardzone. Ot ma być wygodny na codzień i sprawny na dalekie wyjazdy. Na obecną chwilę brałem pod uwagę jeszcze Pajero II Classic z około 2004 roku ale mimo że ma trwały motor to jest zbyt toporny. Pozostaje to co pisałem wyżej czyli Toyota i LR. - Land Cruiser jest strasznie drogi w serwisie i wbrew pozorom nie jest powalająco bezawaryjny. - Discovery ciut bardziej awaryjny ale tanie części i serwis ogólnie, jedyny zong to silnik td5 (wymaga dobrego paliwa) No i właśnie rodzi się zagwozdka w co ładować pieniążki? Czy warto przepłacić za Land Cruisera a potem zbierać na serwis czy na luziku podejść do sprawy i kupić Discovery? A może jest inna opcja? Ma ktoś doświadczenie z "wybuchowymi" dieslami Nissana? Temat rzeka będe wdzięczny za jakiekolwiek sugestie
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.