-
Liczba zawartości
922 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Darecki
-
Ma ktoś doświadczenie z maczetami? Otóż musze zakupić do auta (4x4) coś do charatania krzaczorów bo już nie mogę patrzeć na zrysowany lakier. I tutaj mam dylemat - zwykła maczeta 18 cali np. latin Cold Steela czy też 17 calowe kukri? Co lepiej siecze drobne gałęzie i jest poręczniejsze.
-
Rumunia 4x4 TransKarpatia Mam pytanie, a raczej propozycję dla posiadaczy aut terenowych - otóż czy byłby ktoś chętny na wyjazd do Rumunii w terminie 5.07 na 2 tygodnie ? Ze znajomymi organizujemy niekomercyjny wyjazd mający na celu lekkie skatowanie sprzętu na bezdrożach (i nietylko ) Rumunii, a co ważne bez większego "ciśnienia" chcemy podelektować się dzikością Karpat i poznać ten piękny kraj. Na obecną chwilę pewne są 4 załogi (2 x Discovery, 1 Patrol i 1 Land Cruiser) Jeśli ktoś byłby chętny to zapraszam - im wiecej maszyn tym lepiej
-
Ale ten KA-BAR jakiś taki mocno nieużywany pierwszy raz widzę tak skorodowane ostrze.
-
Brali na firmę więc to kombi. Insignia to wreszcie pierwszy ładny Opel o ile mówimy o hatchbacku a to kombi jest wyjątkowo szpetne. Wnętrze jest wspaniałe, wreszcie materiały i stylistyka mi się podoba - Fordowi Mondeo sporo brakuje do Insigni w tej kwestii. Poza tym to benzyna 1,8 i jakoś ten silnik mnie nie przekonuje - słaby i awaryjny (bezpośredni wtrysk). Opel nie ma szczęścia do silników benzynowych i tu raczej skłaniałbym się ku takiemu dieslowi jak twój ( o ile kiedykolwiek przekonałbym się do diesli ) Zresztą obecnie przemysł motoryzacyjny mnie załamuje brakiem fajnego silnika w samochodach "dla ludu". Ostatni fajny motor robił Ford czyli 2,5 V6 w Mondeo, a nawet 2.0 R4 Duratec był do przyjęcia w tej klasie. Obecnie Opel kombinuje z bezpośrednim wtryskiem a Ford z ecobostem bida straszna, a już wycofanie 2,5 T przez Forda to załamka.
-
Pojęcie bezawaryjności jest względne Kiedyś opowiadałeś mi że wymieniałeś w tej Corsie przekładnie kierowniczą, cóż ale jak dla mnie to poważna awaria i w tak młodym aucie z niewielkim przebiegiem to porażka. Moje doświadczenia motoryzacyjne z ostatnich 10 lat wskazują że jednak odpuszczę sobie Opla - zobaczymy jak będzie sprawowała się Insignia teściów Może ta firma podchodzi do poprawy jakości etapowo, czyli najpierw uporali się z rdzą (przy okazji Astry II) a teraz mam nadzieję przyszła kolei na resztę
-
Różni ludzie różne doświadczenia Vectra 1.8 benzyna 2004r (auto od nowości teściów) to jakaś porażka, pochłania od nowości płyn chłodzący a z komunikatami komputera nawet ASO sobie nie radzi. Po kolejnym przeglądzie gdzie "gratis" dostali butelkę płynu chłodzacego sprzedali toto. Kolejna porażka to Corsa 1.0 2004r mojej żony - limit mniej i bardziej upierdliwych usterek się wyczerpał i moja pani zażyczyła sobie Focusa. Nigdy więcej aut z GM.
-
Piłka nożna, football, soccer czy jak kto zwał
Darecki odpowiedział Krystian → na temat → PO GODZINACH
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/wroclaw/ojcowie-pobici-na-turnieju-dla-dzieci-za-barwy,1,4209031,region-wiadomosc.html Piłka nożna w tym kraju jak dla mnie ukazuje to idealnie obraz pasjonatów tego "sportu" -
No spore to bydle jest ale raczej stworzone do pracy (zabawy) na pustyniach Arizony czy Nowego Meksyku.
-
Do czasu odstawienia go do serwisu LR byk sprawował się bez zarzutu w każdych warunkach. Ale oni co mogli to spaprali Począwszy od tego, że na maske (ciemna zieleń) przykleili czarny napis Land Rover ze srebrnej budy, a w orginale u mnie napis był jasny. Ukoronowaniem fachowości majstrów LR było spapranie podpięcia skrzynki przekaźników (prawdopodobnie). Właśnie mija 24 godziny od próby odebrania auta z naprawy i mistrzowie nadal nie mają pojęcia co jest nie tak, tłumaczą się że nie mieli jeszcze możliwości podpięcia go pod komputer Kpina jakaś bo panu Łukaszowi w Wieliczce zajmuje to 5 minut bez wcześniejszego umawiania się no ale to nie ASO i tam jakoś ludzie bardziej kumaci są i rozgarnięci.
-
Właśnie byłem po odbiór auta z serwisu po naprawie blacharsko - lakierniczej. Nadal jestem bez auta Koledzy narzekamy na serwis SG w Warszawie, a tu się okazuje, że generalnie serwisy w Polsce mają klienta głęboko gdzieś. 22.01 miałem w Zakopku wypadek i odstawiłem mojego Discovery do naprawy z AC do MotoGabry (Filipowicz) w Krakowie (autoryzowany serwis min. LR) no i się zdziwiłem. Najpierw oględziny, wycena, akceptacja przez PZU i tak się to ciągnęło. Potem zamawiali części i wreszcie auto poszło do roboty Do wymiany lekko zagnieciona maska, błotnik bo urwał się zaczep reflektora a to aluminium i tylko wymiana oraz sam reflektor, zderzak i atrapa. Oczywiście jak na autoryzowany serwis przystało wycenili to na 19500 zł Naprawa trwała ponad tydzień (sama wymiana części, zero filozofii) i dziś pojechałem po auto - 22.01 - 07.03 jaja no ale wreszcie... Oglądam mojego zielonego byka i niby ok, wkładam kluczyk i ... i nic. Rozrusznik pokrecił i nie odpalił, patrzymy pod maske i coś tam stuka z przekaźników - czeski film, coś przy składaniu pochrzanili. W efekcie auto na lawete i do innego serwisu Filipowicza a ja MPK do domciu. Przy okazji jeszcze okazało się że panowie w serwisie nie zauważyli drobnego uszkodzenia drugiego błotnika, które to spowodował wypychany zderzak podczas wypadku. Całe szczęscie mam dość bogatą dokumentację fotograficzną moich "jazd" i okazało się że przed wypadkiem blacha była cała. Koledzy 1,5 miesiąca, 19500 zł i ... zepsuli auto A wnioski ? ano już nigdy AC bo to i tak okazuje się "psu na bude" Zamiast 2000zł na AC to stalowy zderzak z kangurem i zero problemów - OC w takim wariancie starczy Edit To też takie "3 grosze" do dyskusji o ASO. Przysłowiowy pan Miecio z np. Land Roadu zrobiłby to taniej, szybciej i zapewne lepiej.
-
Suunto wymiata ale... G-Shock posiada TS, WC, wytrzymałość i serwis w każdym większym mieście Osobiście Suunto nie posiadam, ale sporo moich kumpli po fachu tak. Poza dokładnością wskazań Suunto jednak nie przemawia do mnie - są drogie, mało wytrzymałe a umiejscowienie baterii to jakieś nieporozumienie. Pozostaje czekać na następce Risemana w którym priorytetem będzie barometr a wysokościomierz tylko bajerkiem.
-
Kiedyś w sklepie zrobiłem mały test, mianowicie porównałem wskazania wysokościomierza Risemana i jakiegoś ProTreka za 1200 zeta. Oba wskazały prawie taka samą wysokość czyli coś koło 380 m npm przy faktycznej wysokości 220 m Wysokościomierz w każdym Casio nawet tym "specjalistycznym" to zbędny bajer - wsjo to siajs Zaczynam polować na G w którym Casio położy główny nacisk na fajne zobrazowanie ciśnienia atmosferycznego w wykresie obejmującym całą dobę. To co ma Riseman to tylko namiastka, w nim główny nacisk położono na to co i tak nie działa jak powinno. Tak na marginesie jeszcze dodam (wspominał mi o tym kolega) że wysokościomierz w Risemanie fajnie działa podczas lotu śmigłowcem Lecąc doliną fajnie widać jaki ma śmigło aktualnie pułap, a raczej jak się on zmienia. Ja tu sobie odpisuje a moderator swoje robi
-
Koledzy czego się tak gardłujecie przecież to tylko zegarek a nie wysokościomierz sam w sobie, i nigdy ta zabawka nie będzie tak naprawdę wskazywała wysokości. Owszem czasem jest przydatny np. jestem rowerem na Przełęczy Borek, kalibruje G wg znaku z wysokością koło którego stoje i wiem że przez najbliższy podjazd coś tam będę się orientował w wysokości ( no chyba że ciśnienie atm. będzie szalało) i do tego to cudo wystarcza. Mam porównanie z Suunto które też bazuje na ciśnieniu atmosferycznym ale o dziwo jest duuużo dokładniejsze. Jadąc sobie samochodem w kwestii wysokości polegam tylko na GPS bo to co pokazuje G to fikcja, a ponoć jest to "mądry" zegarek i powinien brać poprawki na skoki ciśnienia (ktoś tak to mi tłumaczył). A jak to się dzieje, że Suunto jakoś trafia (raz lepiej raz gorzej) we właściwe wskazanie ? Generalnie lubie tego G za ogniwa słoneczne, WC, wytrzymałość i barometr. Brak mi w nim paru funkcji (tych z Mudmana) i czytelności wyświetlacza. Ale tu już się powtarzam. W sumie to tylko fajna zabaweczka i nic ponadto, a po Casio spodziewałem się czegoś więcej.
-
No właśnie - gdybyś miał pieniążki i może gdybyś je miał i patrzył na te auta troche inaczej (realniej) być może sugestie pana JC byłyby Ci przydatne. A tak wspomniany JC jest tu jedynym autorytetem
-
Eeeeno kolega naprawde zna Tatry
-
Specjalnie dla Lestafa Uploaded with ImageShack.us
-
Po prostu wstrzeliłeś się akurat we wzorcowe dla wysokościomierza ciśnienie atmosferyczne Gdybyś poszedł w góry przy innej pogodzie, a co za tym idzie ciśnieniu zobaczyłbyś cuda na wysokościomierzu Jedyna rada to wstępne skalibrowanie wskazań w miejscu gdzie znasz wysokość z mapy.
-
Nigdy nie oczekiwałbym od zegarka przydatności w sytuacjach gdzie od pomiaru wysokości będzie zależało moje życie Spokojnie. Generalnie okazuje się, że jednak zegarek to przede wszystkim urządzenie do pokazywania czasu i czytelność wskazań jest sprawą nadrzędną. Sensory Risemana to jednak nawet jak na zegarek porażka Trzeba jednak kupić i poużywać żeby dojść do wniosku że lepiej sprawdzają się bardziej "specjalistyczne" linie zegarków np. Protrek. Inna sprawa, że jeszcze lepiej sprawdzają się Suunto
-
To czy łapie sygnał czy nie zależy od tego gdzie się znajdujemy i co za tym idzie od propagacji fal. Lestaf jest z Trójmiasta, snake_08 też z Pomorza i tam broblemów nie ma. Natomiast u mnie w Krakowie jest ciężko, mam w mieszkaniu tylko jeden parapet gdzie łapie sygnał o 2 w nocy a już w dzien nie Jest to chyba spowodowane różnicami odbicia sygnału od jonosfery w dzień i w nocy. Kolega ma Protreka i ten łapie sygnał zawsze i wszędzie. Zresztą ten Protrek używany jest że tak powiem w warunkach polowych, zaliczył też Afganistan i jedno co mogę powiedzieć to jest to wytrzymały "skurczybyk" Patrzac na powyższe mogę jednoznacznie stwierdzić że Riseman był fatalnym wyborem gdyż: 1. Jako zegarek jest mało czytelny - przy moim Mudmanie to porażka 2. Jako gadżet czyli: wysokość, temperatura i barometr to już totalna porażka - jaki ma sens odstawianie zegarka na długi czas żeby zebrać odczyt ? Protrek radzi sobie zdecydowanie lepiej. 3. Jego wytrzymałosć owszem jest duża, ale jak pokazuje życie Protrek dużo nie odstaje. Podsumowując - G-Shock to obowiązek w moim wyposażeniu ale wystarczy żeby miał WC i TS i obowiązkowo dużą czytelność wyświetlacza. Po pół roku użytkowania zdecydowanie bym go ponownie nie kupił i dradzam to każdemu.
-
Kiedyś dla mojej małżonki rozglądałem się za Samurajem z ostatniego roku produkcji (fajne normalne już wnętrze) i za Jimnim. Fajne niezawodne i ekonomiczne autka.
-
Zależy o której mowa, bo jeśli o pierwszej wersji z lat 90-tych to katastrofa. Miał to mój kolega jakieś 10 lat temu i z tego co pamiętam to sypało się tam wszystko. A może jakaś RAV4 z tamtego okresu, albo Vitara ?
-
Z tego co widzę tylko piasty kół w Discovery II są niezrozumiale drogie, a reszta jak już kosztuje koło 1000 zł to już bardzo drogo A podobno do Toyoty ceny zasadniczych podzespołów zaczynają się od tej kwoty. Zresztą cena części była jednym z argumentów za Disco bo początkowo chorowałem właśnie na Land Cruisera. Wiem jednak że LC jest dużo trwalszy i bardziej bezawaryjny, ale coś za coś - różnica cen Disco i LC z tego samego roku to przepaść, a na tego i tamtego trzeba wyłożyć jeszcze coś na pakiet startowy. W sumie daje to różnicę cen nie do zaakceptowania dla mnie
-
A ja zawsze kojarzyłem Cię bardziej z północną Afryką A do Albanii trzeba jechać póki czuć tam jeszcze ten specyficzny klimat Envera Hodży, póki tego kraju nie odkryli jeszcze turyści i póki nie wyasfaltowali wszystkich dróg. Osobiście byłem świadkiem jak Irlandczycy wbili się w Albanie na jakieś 15 km (okolice Szkoderskiego gdzie mieszkają Cyganie) i po burzy mózgów zawrócili do Czarnogóry a za następnym zakrętem zaczynała się szosa do Tirany - słaby zwiad mieli
-
Nagib - dotychczas jeździłem po Albanii prywatnie VW T5 od Czarnogóry, calą północną część po Tirane - Dures i Kruje. A zdarzało się Patrolem troche pojeździć służbowo i jako pasażer od Kosova. A teraz chcę zabrać tam małżonkę i raczej orientujemy się na południe od Tirany, może zachaczymy aż po Grecję albo wrócimy przez Macedonię Macedończycy fajni ludzie, leczyłem się u nich w szpitalu polowym fajne piguły mają
-
Ideałem podobno jest Disco II z silnikiem z 300-ty Ale słyszałem, że niepotrzebnie się demonizuje elektronikę w td5. No cóż nie ma ideałów, to samo powiedzą właściciele Patrolów z felernymi dieslami 3.0 w kontekście 4.2 diesel A co do tego czy brać Disco I czy II to akurat ja potrzebowałem przede wszystkim wygodnego kombi z "pewnymi ponad standardowymi" możliwościami a tu bezkonkurencyjny jest Discovery II
