-
Liczba zawartości
917 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Darecki
-
Do czasu odstawienia go do serwisu LR byk sprawował się bez zarzutu w każdych warunkach. Ale oni co mogli to spaprali Począwszy od tego, że na maske (ciemna zieleń) przykleili czarny napis Land Rover ze srebrnej budy, a w orginale u mnie napis był jasny. Ukoronowaniem fachowości majstrów LR było spapranie podpięcia skrzynki przekaźników (prawdopodobnie). Właśnie mija 24 godziny od próby odebrania auta z naprawy i mistrzowie nadal nie mają pojęcia co jest nie tak, tłumaczą się że nie mieli jeszcze możliwości podpięcia go pod komputer Kpina jakaś bo panu Łukaszowi w Wieliczce zajmuje to 5 minut bez wcześniejszego umawiania się no ale to nie ASO i tam jakoś ludzie bardziej kumaci są i rozgarnięci.
-
Właśnie byłem po odbiór auta z serwisu po naprawie blacharsko - lakierniczej. Nadal jestem bez auta Koledzy narzekamy na serwis SG w Warszawie, a tu się okazuje, że generalnie serwisy w Polsce mają klienta głęboko gdzieś. 22.01 miałem w Zakopku wypadek i odstawiłem mojego Discovery do naprawy z AC do MotoGabry (Filipowicz) w Krakowie (autoryzowany serwis min. LR) no i się zdziwiłem. Najpierw oględziny, wycena, akceptacja przez PZU i tak się to ciągnęło. Potem zamawiali części i wreszcie auto poszło do roboty Do wymiany lekko zagnieciona maska, błotnik bo urwał się zaczep reflektora a to aluminium i tylko wymiana oraz sam reflektor, zderzak i atrapa. Oczywiście jak na autoryzowany serwis przystało wycenili to na 19500 zł Naprawa trwała ponad tydzień (sama wymiana części, zero filozofii) i dziś pojechałem po auto - 22.01 - 07.03 jaja no ale wreszcie... Oglądam mojego zielonego byka i niby ok, wkładam kluczyk i ... i nic. Rozrusznik pokrecił i nie odpalił, patrzymy pod maske i coś tam stuka z przekaźników - czeski film, coś przy składaniu pochrzanili. W efekcie auto na lawete i do innego serwisu Filipowicza a ja MPK do domciu. Przy okazji jeszcze okazało się że panowie w serwisie nie zauważyli drobnego uszkodzenia drugiego błotnika, które to spowodował wypychany zderzak podczas wypadku. Całe szczęscie mam dość bogatą dokumentację fotograficzną moich "jazd" i okazało się że przed wypadkiem blacha była cała. Koledzy 1,5 miesiąca, 19500 zł i ... zepsuli auto A wnioski ? ano już nigdy AC bo to i tak okazuje się "psu na bude" Zamiast 2000zł na AC to stalowy zderzak z kangurem i zero problemów - OC w takim wariancie starczy Edit To też takie "3 grosze" do dyskusji o ASO. Przysłowiowy pan Miecio z np. Land Roadu zrobiłby to taniej, szybciej i zapewne lepiej.
-
Suunto wymiata ale... G-Shock posiada TS, WC, wytrzymałość i serwis w każdym większym mieście Osobiście Suunto nie posiadam, ale sporo moich kumpli po fachu tak. Poza dokładnością wskazań Suunto jednak nie przemawia do mnie - są drogie, mało wytrzymałe a umiejscowienie baterii to jakieś nieporozumienie. Pozostaje czekać na następce Risemana w którym priorytetem będzie barometr a wysokościomierz tylko bajerkiem.
-
Kiedyś w sklepie zrobiłem mały test, mianowicie porównałem wskazania wysokościomierza Risemana i jakiegoś ProTreka za 1200 zeta. Oba wskazały prawie taka samą wysokość czyli coś koło 380 m npm przy faktycznej wysokości 220 m Wysokościomierz w każdym Casio nawet tym "specjalistycznym" to zbędny bajer - wsjo to siajs Zaczynam polować na G w którym Casio położy główny nacisk na fajne zobrazowanie ciśnienia atmosferycznego w wykresie obejmującym całą dobę. To co ma Riseman to tylko namiastka, w nim główny nacisk położono na to co i tak nie działa jak powinno. Tak na marginesie jeszcze dodam (wspominał mi o tym kolega) że wysokościomierz w Risemanie fajnie działa podczas lotu śmigłowcem Lecąc doliną fajnie widać jaki ma śmigło aktualnie pułap, a raczej jak się on zmienia. Ja tu sobie odpisuje a moderator swoje robi
-
Koledzy czego się tak gardłujecie przecież to tylko zegarek a nie wysokościomierz sam w sobie, i nigdy ta zabawka nie będzie tak naprawdę wskazywała wysokości. Owszem czasem jest przydatny np. jestem rowerem na Przełęczy Borek, kalibruje G wg znaku z wysokością koło którego stoje i wiem że przez najbliższy podjazd coś tam będę się orientował w wysokości ( no chyba że ciśnienie atm. będzie szalało) i do tego to cudo wystarcza. Mam porównanie z Suunto które też bazuje na ciśnieniu atmosferycznym ale o dziwo jest duuużo dokładniejsze. Jadąc sobie samochodem w kwestii wysokości polegam tylko na GPS bo to co pokazuje G to fikcja, a ponoć jest to "mądry" zegarek i powinien brać poprawki na skoki ciśnienia (ktoś tak to mi tłumaczył). A jak to się dzieje, że Suunto jakoś trafia (raz lepiej raz gorzej) we właściwe wskazanie ? Generalnie lubie tego G za ogniwa słoneczne, WC, wytrzymałość i barometr. Brak mi w nim paru funkcji (tych z Mudmana) i czytelności wyświetlacza. Ale tu już się powtarzam. W sumie to tylko fajna zabaweczka i nic ponadto, a po Casio spodziewałem się czegoś więcej.
-
No właśnie - gdybyś miał pieniążki i może gdybyś je miał i patrzył na te auta troche inaczej (realniej) być może sugestie pana JC byłyby Ci przydatne. A tak wspomniany JC jest tu jedynym autorytetem
-
Eeeeno kolega naprawde zna Tatry
-
Specjalnie dla Lestafa Uploaded with ImageShack.us
-
Po prostu wstrzeliłeś się akurat we wzorcowe dla wysokościomierza ciśnienie atmosferyczne Gdybyś poszedł w góry przy innej pogodzie, a co za tym idzie ciśnieniu zobaczyłbyś cuda na wysokościomierzu Jedyna rada to wstępne skalibrowanie wskazań w miejscu gdzie znasz wysokość z mapy.
-
Nigdy nie oczekiwałbym od zegarka przydatności w sytuacjach gdzie od pomiaru wysokości będzie zależało moje życie Spokojnie. Generalnie okazuje się, że jednak zegarek to przede wszystkim urządzenie do pokazywania czasu i czytelność wskazań jest sprawą nadrzędną. Sensory Risemana to jednak nawet jak na zegarek porażka Trzeba jednak kupić i poużywać żeby dojść do wniosku że lepiej sprawdzają się bardziej "specjalistyczne" linie zegarków np. Protrek. Inna sprawa, że jeszcze lepiej sprawdzają się Suunto
-
To czy łapie sygnał czy nie zależy od tego gdzie się znajdujemy i co za tym idzie od propagacji fal. Lestaf jest z Trójmiasta, snake_08 też z Pomorza i tam broblemów nie ma. Natomiast u mnie w Krakowie jest ciężko, mam w mieszkaniu tylko jeden parapet gdzie łapie sygnał o 2 w nocy a już w dzien nie Jest to chyba spowodowane różnicami odbicia sygnału od jonosfery w dzień i w nocy. Kolega ma Protreka i ten łapie sygnał zawsze i wszędzie. Zresztą ten Protrek używany jest że tak powiem w warunkach polowych, zaliczył też Afganistan i jedno co mogę powiedzieć to jest to wytrzymały "skurczybyk" Patrzac na powyższe mogę jednoznacznie stwierdzić że Riseman był fatalnym wyborem gdyż: 1. Jako zegarek jest mało czytelny - przy moim Mudmanie to porażka 2. Jako gadżet czyli: wysokość, temperatura i barometr to już totalna porażka - jaki ma sens odstawianie zegarka na długi czas żeby zebrać odczyt ? Protrek radzi sobie zdecydowanie lepiej. 3. Jego wytrzymałosć owszem jest duża, ale jak pokazuje życie Protrek dużo nie odstaje. Podsumowując - G-Shock to obowiązek w moim wyposażeniu ale wystarczy żeby miał WC i TS i obowiązkowo dużą czytelność wyświetlacza. Po pół roku użytkowania zdecydowanie bym go ponownie nie kupił i dradzam to każdemu.
-
Kiedyś dla mojej małżonki rozglądałem się za Samurajem z ostatniego roku produkcji (fajne normalne już wnętrze) i za Jimnim. Fajne niezawodne i ekonomiczne autka.
-
Zależy o której mowa, bo jeśli o pierwszej wersji z lat 90-tych to katastrofa. Miał to mój kolega jakieś 10 lat temu i z tego co pamiętam to sypało się tam wszystko. A może jakaś RAV4 z tamtego okresu, albo Vitara ?
-
Z tego co widzę tylko piasty kół w Discovery II są niezrozumiale drogie, a reszta jak już kosztuje koło 1000 zł to już bardzo drogo A podobno do Toyoty ceny zasadniczych podzespołów zaczynają się od tej kwoty. Zresztą cena części była jednym z argumentów za Disco bo początkowo chorowałem właśnie na Land Cruisera. Wiem jednak że LC jest dużo trwalszy i bardziej bezawaryjny, ale coś za coś - różnica cen Disco i LC z tego samego roku to przepaść, a na tego i tamtego trzeba wyłożyć jeszcze coś na pakiet startowy. W sumie daje to różnicę cen nie do zaakceptowania dla mnie
-
A ja zawsze kojarzyłem Cię bardziej z północną Afryką A do Albanii trzeba jechać póki czuć tam jeszcze ten specyficzny klimat Envera Hodży, póki tego kraju nie odkryli jeszcze turyści i póki nie wyasfaltowali wszystkich dróg. Osobiście byłem świadkiem jak Irlandczycy wbili się w Albanie na jakieś 15 km (okolice Szkoderskiego gdzie mieszkają Cyganie) i po burzy mózgów zawrócili do Czarnogóry a za następnym zakrętem zaczynała się szosa do Tirany - słaby zwiad mieli
-
Nagib - dotychczas jeździłem po Albanii prywatnie VW T5 od Czarnogóry, calą północną część po Tirane - Dures i Kruje. A zdarzało się Patrolem troche pojeździć służbowo i jako pasażer od Kosova. A teraz chcę zabrać tam małżonkę i raczej orientujemy się na południe od Tirany, może zachaczymy aż po Grecję albo wrócimy przez Macedonię Macedończycy fajni ludzie, leczyłem się u nich w szpitalu polowym fajne piguły mają
-
Ideałem podobno jest Disco II z silnikiem z 300-ty Ale słyszałem, że niepotrzebnie się demonizuje elektronikę w td5. No cóż nie ma ideałów, to samo powiedzą właściciele Patrolów z felernymi dieslami 3.0 w kontekście 4.2 diesel A co do tego czy brać Disco I czy II to akurat ja potrzebowałem przede wszystkim wygodnego kombi z "pewnymi ponad standardowymi" możliwościami a tu bezkonkurencyjny jest Discovery II
-
Części eksploatacyjne są na przyzwoitym poziomie (w porównianiu z Land Criserem to prawie za darmo ) Silnik td5 to jednak nie konstrukcja BWM, a koszt ewentualnych napraw zbliżony jest do TDI VW. W moim przypadku mam Disco bez systemu AC i bez poduch powietrznych z tyłu wiec pare problemów odpada A co do pozostałych kosztów to owszem są większe niż w Mondeo 2 razy więcej oleju w silniku, co jakiś czas trzeba wymienić olej w skrzyni biegów, reduktorze i mostach. Inny temat to opony - Disco ma koła 16-tki więc koszt dobrej opony jest może wyższy o 50 zł w stosunku do 16-tek z Mondka No ale z tym się każdy liczy w aucie 4x4. Na koniec to "dawanie ognia" w terenie to w moim przypadku jest dość problematyczne, owszem troche trzeba pojeździć żeby nabrać doświadczenia ale ja disco używam jako dużego kombi z możliwością podróżowania po bardziej "atrakcyjnych" drogach Rumunii czy Albanii. Tak więc reduktora używam raczej sporadycznie Zresztą Disco jest raczej dużym kombi z zajawką na wyprawówkę do taplania w błocie kupiłbym Patrola. Na koniec co do kosztów to powiem tak - są niemałe i jeśli ktoś przesiada się z auta typu Opel Corsa czy nawet Astra z silniczkami powiedzmy 1.2 czy 1.6 to doznaje szoku. Jeśli jednak tak jak ja przesiadłem się z Mondeo 2.0 w benzynie to w sumie prawie bez różnicy
-
Koszt cześci do Disco to najniższa półka cenowa w tym segmencie. Nie wiem jak było kiedyś, ale teraz jest spory wybór - zresztą zależy gdzie mieszkasz i jaki masz do tego dostęp. Ja w Krakowie mam 2 dobre nieautoryzowane serwisy LR i dzięki temu nie przesadzają z cenami, zresztą i tak są jeszcze sklepy internetowe. Z tego co widzę to koszt serwisu (kompleksowo) jest porównywalny z moim poprzednim Mondeo. Koszt części eksploatacyjnych typu hamulce, sprzęgło, dwumasa, pompa wody jakieś kable i wiązki to standard dla aut osobowych klasy średniej typu Mondeo, Vectra. Wiadomo, że są też inne spore koszty np. 8 litrów oleju w silniku ale z tym trzeba się liczyć. Na razie zdążyłem jeszcze zorientować się w cenach np. elementów gumowych zawieszenia i wyzbyłem się dylematów co do jazdy w terenie - ogień i jakby co, to się zrobi nie ruinując portfela Amortyzatory tańsze niż do Mondka a reszta też do przeżycia.
-
"Przepis na sarninę w bagażniku" uśmiałem się do łez bo przypomniałem sobie kolegę który tak załatwił sobie trochę dziczyzny Tak na marginesie dowiedziałem się wtedy, że sarniny nie trzeba badać pod kątem włosienicy bo tylko dziki to mają. Jak do Disco założe metalowy zderzak to kto wie może zacznę boczne drogi odwiedzać A poważnie wracając do tematu zimy na drogach to jeżdżąc Discovery wiem jedno - nieważne czy będę go miał długo, nieważne czy kupię kolejną prawdziwą terenówkę na ramie, może będzie to i SUV a może nawet coś jak Volvo XC70 Ale na pewno moje główne - zasadnicze auto będzie 4x4 Poezja
-
Ile pali ten V8 powiedzmy realnie w mieście/trasie/średnio ? Silnik obłędny ale ciekawią mnie koszty eksploatacji.
-
Rower poszedł w kąt a z nim G-Shock teraz cały czas Sinn Uploaded with ImageShack.us
-
To podobnie jak w Corolli - masakra. Mistrzostwo świata to Mondeo od 2001 roku, lampa mocowana jest na 2 bolcach i wymiana trwa minutke bez zbytniego schylania się i główkowania. Zdejmujemy lampę zmieniamy żarówkę i montujemy z powrotem
-
Landek już w domu Uploaded with ImageShack.us Teraz czas na zimówki (Dunlopy Grandtreki), a na wiosne ATki. Na szosowych też o dziwo daje radę dzięki TC - byłem sceptyczny, ale to działa cuda nawet bez blokady
-
A może Fidel czasu moskiewskiego lub kongijskiego potrzebował
