-
Liczba zawartości
928 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Darecki
-
A ja kolejny raz zdejmowałem dolną część plastikowej obudowy w celu wyczyszczenia tego syfu który tam się zbiera. Zastanawiam się ile ten plastik przetrwa takich operacji wkręcam - wykręcam. Jak można było nie pomyśleć przy projektowaniu zegarka o tak oczywistej sprawie jak pot z naskórkiem, pyłem, włoskami i innym syfem zbierającym się pod tym plastikiem.
-
Jak już tam będę i rozpoznam "rynek" to oczywiście się odezwę. Dawniej jankesi mieli spory wybór G w bazach, ale w zeszłym roku był tylko 5600. Zresztą od studiów kupuję coraz to inne G a i tak zawsze żałuję że nigdy nie jest to 5600, po prostu zawsze wydaje mi się że brakuje mu paru bajerów. No ale za 40$
-
Styczeń 73 rządzi Mam Mudmana i Risemana, a chodzi za mną jeszcze 5600. Na wiosnę będę w Bagram i tam widziałem je ostatnio po 40$, nie będę wybrzydzał
-
Święte słowa Mam 41 lat i nie wyobrażam sobie życia bez G
-
My tu narzekamy sobie na wysokościomierze w G-Shockach, a jeszcze bardziej frustruje obcowanie z bardziej zaawansowaną techniką Np. Garmin Etrex 30 - ohy ahy a generalnie porażka. Samo urządzenie nie powala dokładnością wskazań, a mapy do tego to kpina. Tak jak pisze Burns, dobrej mapy, kompasu i głowy na karku nic nie zastąpi - cała reszta to gadżety.
-
Generalnie wysokościomierze barometryczne jedynie informują o zmianie wysokości, w lotnictwie samolot dostaje dane z lotniska o ciśnieniu atmosferycznym i dopiero kalibruje przyrządy. A pomiar wysokości GPS Garmin Etrex 30 z Glonass i GPS wskazuje co innego niż NavRoad z odb. SirfStar III, a pozostałe urządzenia barometryczne... o dziwo Riseman był bliżej GPS niż ProTrek Tak naprawdę pomocny w życiu jest jedynie barometr
-
Co wy chcecie od tego wysokościomierza, przecież kupujecie to co jest w opisie czyli wysokościomierz barometryczny - poniekąd dość dokładny Zegarek jako urządzenie pomiarowe jest tylko dodatkiem do systemu który nosimy na sobie. W Garminie też jest jako dodatkowy wysokościomierz barometryczny i na dodatek mam wrażenie że ten Casio działa lepiej Działając np. na misji mamy masę sprzętu który jednak ma to do siebie że można go łatwo stracić. Tak np. kompas jest w Garminie, jest jako busola w plecaku i jako backup w kieszeni munduru. Jednak zakładamy że rozbija się śmigło i tracimy plecak, oporządzenie zrzucamy bo się palimy i co zostaje ? ano G na łapie I tyle w temacie co do zastosowania G-Shocka z bajerami.
-
Risemany kupowane na Amazonie w Afganie były Made In Japan
-
Stereotypy to przekleństwo w tym kraju Z mojego motoryzacyjnego doświadczenia ukuła się jedna prawda: "jak dbasz tak masz" Zdaje sobie sprawę, że są niewypały np. 2.0 TDI VW i słynne TDCI w Fordach sprzed kilku lat, ale w większości pozostałych przypadków to jest tak, że jak kupisz auto z przebiegiem faktycznym poniżej 200 tyś km i serwisujesz normalnie to jest OK. Śmieszą mnie opinie np. o Fordach wygłaszane przez ludzi którzy to Forda omijają z daleka Z drugiej strony w tym kraju poza tym że każdy ma "Niemca" po emerycie z rzeszy to jeszcze te VW jeżdżą latami i tylko "olej wymieniam". Polak strasznie przywiązuje się do "swojego dorobku życia" i z reguły nie da o nim powiedzieć złego słowa, a że króluje niemiecka motoryzacja to i takie opinie się na forach pojawiają jak kilka postów wyżej.
-
Jeśli te okulary są z tzw. " branży" to ja bym obstawiał kontraktowy model firmy Revision Military.
-
Też widziałem go na żywo TT i mam bardzo pozytywne odczucia. Rozmiar większy niż Riseman, ale w granicach (mojej) normy Fantastycznie czytelny, dopracowany, praktyczny (płaski metalowy dekiel). Przyciski wyglądają na metalowe, a całość bardzo solidnie. Poczekam jakiś czas bo raczej na pewno stanieją (plus rabacik) i wtedy pomyśle o zakupie.
-
A co do kompasu to polecam Rectę. Przynajmniej to prawdziwy kompas a nie zabawka.
-
Rangeman ma tą "poprzeczkę" jednak nieco wyżej i mam nadzieję, ze nie będzie jak w Risemanie. Co do zdejmowania plastiku z dekla to życzę powodzenia z odkręcaniem tych wkrętów Otwory w plastiku zaraz się wyrobią i w sumie zegarek do wymiany. Risemana używałem w ciężkich warunkach i właśnie ten zabudowany dekiel go dyskwalifikuje, w godzinę też trzeba dobrze się wpatrywać w słońcu żeby odczytać. Zresztą kiedyś już pisałem, że optymalny pod względem wyrazistości wyświetlacza był stary dobry Mudman.
-
Rangeman ma coś, czego brak Risemanowi. Są to przecież G-Shocki i służą nam w ciężkich warunkach - wilgoć, pył, kurz, starty naskórek - generalnie czasem masakra. I tu jest przewaga Rangemana, który ma płaski prosty spód idealny do spłukania syfu wodą i przetarcia - nic nie zalega i nie śmierdzi. Riseman niestety ma ten plastikowy pierścień przykrywający częściowo stalowy dekiel i tam zbiera się cały syf. Dla mnie właśnie to oraz mało czytelna godzina (poprzeczka rzucająca cień na górną część cyfr) sprawiają że raczej przesiądę się na Rangemana
-
A ja jednak polecam Corsę. W tych pieniądzach można szukać ładnej Corsy C, autka mimo że małego z zewnątrz to jednak obszernego w środku Moja pani miała taką 3-drzwiową z silniczkiem 1.0 i o dziwo ładnie to jeździło (oczywiście jak na autko miejskie). Plusy: całkiem pakowna i wygodna, a do tego cicha w środku Minusy: no jednak masa drobnych awarii nie przystoi autu z 2004 roku - nie były to duże wydatki Spalanie: miasto (Kraków-Skawina) około 7 litrów Co do Forda Ka to silnik 1.3 prosty, bardzo trwały i idealny pod gaz, skrzynia biegów trwała, zawieszenie tanie, ale blacharka TO JAKIEŚ NIEPOROZUMIENIE.
-
Właśnie wróciłem moim LR DII td5 z Bałkanów i spalanie jak piszesz - średnia to 10 l przy czym na trasie Zakopane - Plitvice to było niecałe 9 l, potem w górach na asfalcie koło 10 l, w Albanii w terenie nawet nie liczyłem Generalnie DII to fajna fura, wygodny na asfalcie i dzielny w terenie. Mity o awaryjności to bzdety, mój co lato robi 3 tygodnie na Bałkanach a w Polsce jako drugie auto w rodzinie za SUVa i pojemne kombi i nigdy nie zawiódł - zawsze wraca do domu szczęśliwie a ile frajdy daje to hoho
-
Zegarmistrz - konserwacja zegarka KRAKÓW
Darecki odpowiedział kecaj → na temat → Fachowiec poszukiwany
Generalnie mowa tu o zegarmistrzach (od mechaników) a ja potrzebuje takiego który by mi wymienił mechanizm kwarcowy (Ronda) w Sectorze. Wiem wiem, że zrobi to każdy wymieniacz bateryjek, ale ja będę namolny i proszę o polecenie takowego który zrobi to naprawdę porządnie. To mój pierwszy "porządny" zegarek zakupiony 16 lat temu i chciałbym go dobrze zrobić Strojny odpada, robił go już, kosztowało to sporo i niestety jednak trzeba wymienić cały mechanizm. -
Klub Miłośników Zegarków Steinhart
Darecki odpowiedział SIRLUKE1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Niedoróbki jednak zdarzają się wszystkim. O ile w przypadku Stenka można usprawiedliwić to ceną, to nie mam wytłumaczenia dla prestiżowych marek. Najlepszym też zdarzają się wpadki http://www.network54.com/Forum/353391/thread/1320595343/The+mysterious+PAM318 Gdyby było mnie stać na to cudo, to po tym bym się załamał -
Klub Miłośników Zegarków Steinhart
Darecki odpowiedział SIRLUKE1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Ja akurat mam porównanie do Sinna gdzie luma jest idealna. No cóż, małe manufaktury (też Stowa) widać nie do końca radzą sobie z takimi niuansami wykończenia. -
Klub Miłośników Zegarków Steinhart
Darecki odpowiedział SIRLUKE1 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Zacznę od tego, że szukam fajnego zegarka na Unitasie Przeglądając ofertę różnych firm oczywiście zrobiłem przystanek na lotnikach Steinharta. Nigdy nie rozumiałem dlaczego są tak tanie, od razu zaznaczam ze nie przeszkadza mi bynajmniej kopiowanie wzornictwa uznanych firm. Ale to co zobaczyłem w materiałach reklamowych (czyli teoretycznie wzór konspekt) spowodowało olśnienie. Uploaded with ImageShack.us -
Jaka tam tajemnica, wracam z Afganu Pozdrowienia z Bagram.
-
Jest ok - jestem w drodze do domu Co prawda od tygodnia i to już moja 2 baza przejściowa, ale to zawsze bliżej domu. A tam moje dziewczynki (żona i córcia) no i podstolik jakiś w perspektywie z napojami procentowymi wreszcie.
-
Jest ok bo: - wreszcie odblokowali nam dostęp do edytowania postów i mogę cokolwiek napisać - bo Nowy Rok mieliśmy witać w zaciemnieniu a tu poszły w gre śmigła i puszczały flary nad bazą z tej okazji co wyzwoliło w wojsku chęć do wywalenia w powietrze posiadanych zapasów środków pozoracji - bo będąc w tych ciemnościach przez chwile jak na widelcu nikt nam nie dowalił w tej chwili uniesienia Poza tym że żyjąc w prochibicji Sylwester przypominał stype było całkiem ok bo schrony tej nocy były puste Pozdrawiam
-
Dobra to teraz ja cos dorzuce Poza plaskatym do pomykania po mieście i do rodzinki czasem posiadam też Discovery II i może się wypowiem -ale po kolei: 1. Ekonomia to rzecz tu drugorzędna ale tragedii ze spalaniem nie ma, ceny opon są w normie (porównywalne do osobowej klasy średniej wyższej), ceny serwisu dopóki nie katujesz auta w naprawde cięzkim terenie tez są porównywalne do motoryzacyjnej średniej 2. Komfort jazdy - no tutaj to zalezy, do jazdy po centrum Krakowa mam co innego ale na trasie jest to wygodne auto (pewnie wygodniejsze z racji wysokiej pozycji za kierą od wielu osobówek) 3, Co wazne nie można wrzucać terenówek do jednego wora (nie mówie tu SUVach) i jeśli Discovery II, III, IV oraz Land Cruisery czy Pajero są powiedzmy komfortowe to już co do Wranglera bym się kłócił (ten pojazd jest porównywalny jeśli chodzi o komfort z Defenderem) 4. Bagażnik - tutaj kolega karczochrulez ma zapewne do czynienia z SUVami bo osobiście polecam obejrzeć bagażnik Disco II czy LC 95 lub 120, a do tego mozliwości jego (bagażnika) są ciut większe niż w płaskim 5. Na koniec sposób uzytkowania tegoż wynalazku - tu poniekąd się zgadzam z Karczochrulezem gdyż faktycznie większość tych aut nie zjeżdża z asfaltu, a tu (na asfalcie) wole płaskie choć nie zawsze Jednak duuuuuużo tych aut jeżdzi tak jak stwórca to przewidział i są te nasze fury pocharatane, pogięte i zmęczone życiem ale to co potrafią zapewnić posiadaczowi to już inna historia. Generalnie posiadanie takiego auta to stan świadomości - świadomości jego zalet i ograniczeń, koszty przygotowania terenówki do sezonu też do niskich nie należą, Jednak pijąc browarka wysoko w górach Albanii czy Rumunii na dzikiej polanie gdzie wdzierałeś się np. 20 km przez cały boży dzień nie ma się żadnych wątpliwości czy było warto
