To i ja podzielę się doświadczeniami Poprzednio miałem 3 benzyniaki z rzędu ale wspomnę jedynie o ostatnim. Ford Mondeo 2,0 benzyna - 2,5 roku jazdy, dołożyłem może z 700 zł wszystkiego (kable WN, tulejki w tylnym zawieszeniu i jakiś drobiazg może jeszcze)spalanie:trasa 7-8l, miasto około 12l. Jeździło mi się nim wspaniale i bezproblemowo. Super zawiecha plus rozsądne 145KM Obecnie poza benzynowym płaskim Opelkiem mam też ropniaka - generalnie raczej nigdy się na mnie nie obraził i jak gdzieś pojechał to wrócił ale... 1. Osiowy luz na turbosprężarce - 2000zł 2. sprzęgło plus dwumasa - 3000zł 3. Drobiazgi nie godne wzmianki 4. Pytanie co dalej - pompowtryski??? 1 szt coś koło 1500zł Dodam, że jeśli robie coś, to nie dlatego że padło lecz raczej prewencyjnie bo są już pewne symptomy i może się to spierdaczyć np. w Albanii czy Gruzji. Wóz nie jest awaryjny, generalnie trzeba zrobić sprawy eksploatacyjne jak w każdym innym dieslu. Jednak na starcie koszty eksploatacji diesla to wydatek około 6000zł na sprawy obce silnikowi benzynowemu. Gdyby nie to, że to auto to moje hobby i pałam do niego miłością bezgraniczną to bym go sprzedał po pierwszej wizycie u mechanika Na koniec dodam, że takie koszty eksploatacji mogę przełknąć w terenówce, ale od płaskiego wymagam niskich kosztów eksploatacji, bezproblemowości (np. po kilkudniowym postoju na mrozie) i błogiej ciszy w kabinie nie okraszonej wibracjami. Więc ludzie nie mówcie mi o ekonimicznym 5-6 letnim dieslu bo zaprawdę powiadam wam spalanie to nie wszystko.