Zachęcony entuzjastycznymi recenzjami nowego Spirita 39mm, postanowiłem wybrać się do nowo otwartego butiku Longinesa, żeby naocznie przekonać się co to za cudo
W celach porównawczych na ręku miałem dotychczasową wersję Spirita 40mm.
No i nowy mnie rozczarował i to dość bardzo.
Zmniejszony rozmiar o 1mm (zarówno średnica, jak i szerokość bransolety) widać gołym okiem. Nie oceniam tego ani dobrze, ani źle, ponieważ jednym będzie ta zmiana odpowiadać, innym nie. W mój gust bardziej wpasowuje się większa wersja, ale co kto lubi.
Podoba mi się likwidacja datownika w nowym. Nie lubię datowników i wolałbym żeby w moim starym też go nie było. Trzeba jednak dodać, że nowy został zubożony nie tylko o datownik, ale również o czerwoną końcówkę sekundnika, o gwiazdki (wiem, wielu osobom nie podobały się), a także o dokładniejsze oznaczenia na "drabince" minutowej. Ubogi i nijaki stał się również dekiel. Zmiana kolorystyki indeksów, wskazówek i napisów spowodowała, że zubożono także kontrast na cyferblacie i to jest moim zdaniem najgorsza zmiana. Stary model pod tym względem to była żyleta, soczystość, natomiast nowy znacznie zbladł, jest zdecydowanie bardziej vintage. Trochę upodobnił się do wielu innych pilotów. W mojej ocenie nowy model po tych wszystkich kastracjach, których jest zbyt dużo, stał się jedynie "zwyczajnym" zegarkiem i nie ma już wielu smaczków, które występowały w starym. Stracił na charakterze. Z pilota świeżego i nowoczesnego stał się nudny i prawie klasyczny.
Zdjęć porównawczych nie mam, jakoś krępuję się focenia w salonach