Breitling Navitimer 8, wersja klasyczna z prostą tarczą. Przymierzyłem i dzielę się wrażeniami J Gustuję w zegarkach w rozmiarze nie przekraczającym 42mm koperta, 13mm wysokość, 22mm uszy. Najmniejszy rozmiar jaki dopuszczam to 38mm, 9mm, 20mm. Nowy Breitling ma gabaryty 41mm koperta, wysokość nieco ponad 10mm i 21mm w uszach, więc łapie się w przedziale. Przy tych gabarytach w moim przypadku (niecałe 18 cm nadgarstek) zegarek do ręki dosłownie przykleja się, a dzieję się też to za sprawą zagiętych i dość krótkich uszu. W pierwszym momencie nie poczułem, że to 41, a bardziej odczucie było na 39. Zegarek robi wrażenie niewielkiego idealnego na co dzień ale również i do bardziej oficjalnych strojów (np. mankiety). Tarcza jest łagodna, bardzo robocza (czytelna) bez zbędnych fajerwerków poza mieniącym się w tym przypadku odcieniem niebieskim i subtelnym logo B. Również wskazówki robią dobre wrażenie, są dopasowane, nie rozpraszają i oddają klimat zegarka. Bezel, koperta i bransoleta – jak nie w Breitlingu. Mam tu na myśli brak wręcz lustrzanej polerki. Zegarek w większości swoich elementów jest szczotkowany, co wg. mnie jest dużym atutem, choć i te elementy mienią się pod różnymi kątami światła, to nie sprawiają wrażenia przesyconych. Zegarek jest lekki mimo bransolety, a sama bransoleta przyjemnie układa się na nadgarstku, zwężając się przy zapięciu do 18mm. Zapięcie nie robi szału „ala Seiko”, wydawać mogłoby się, że w tej cenie można byłoby bardziej się postarać. Nie mniej jednak całokształt zegarka robi całkiem dobre wrażenie i myślę, że w kategorii tool watch będzie alternatywą nie tylko dla IWC mark XVIII – do którego jest porównywany, ale też do Rolexa Explorera I. Patrząc na ceny w PL to przedział 15-17 tyś, u naszego zachodniego sąsiada idzie wyrwać go za 11-12 tyś. Osobiście chciałbym go u siebie zobaczyć, być może poczekam na rynek wtórny gdy ceny zaczną oscylować w granicach 8-9 tyś – wtedy wydaje mi się, że będzie warto, bo patrząc na nasze ceny, to u sąsiada wyrywa się już chrono na B01 J Ostatnia myśl jaka mi przyszła oglądając ten zegarek i bijąc się z myślami (dylemat przed zakupem Tudora BB na którego ostatecznie się zdecydowałem), nikogo nie urażając pomyślałem taki Porsche Boxster czyli Breitling dla biedniejszych, choć i podobna myśl towarzyszy Tudorowi względem Rolka. Jeszcze na koniec dodając, w zależności jak się przyjmie - choć póki co idzie to mozolnie wśród zagorzałych zwolenników marki, to myślę że Breitling rozwinie w przyszłości ten zegarek o dodatkowe opcje kolorystyczne (np. jasna tarcza jak w TransOcean), a być możne podobnie jak Tudor, w kolejnej edycji spakuje jakiś inhouse.