U mnie taka nowość: Hanhart 417 ES Flyback 39mm, współczesna reinterpretacja pierwowzoru- modelu 417 z 1954. Zegarek, który zakupiłem nie jest jakimś białym krukiem, ale pomyślałem, że mogę napisać dwa zdania, choćby dlatego, że sam jestem trochę zegarkowym ignorantem i kojarzyłem jedynie, że Hanhart to niemiecka firma, i tyle. Okazało się, że to firma o długiej historii, założona w 1882 roku, zasłynęła z produkcji właśnie chronografów oraz mechanicznych stoperów. Po II Wojnie Światowej powstał projekt zegarka dla niemieckich sił powietrznych- właśnie model 417, w ramach reparacji wojennych Hanhart produkował też podobny model dla francuskich sił powietrznych. Aktualnie Hanhart produkuje 2,5-3 tys. zegarków rocznie (około 10 razy mniej niż Nomos). W modelu 417 ES wykorzystywany jest mechanizm Sellita AMT5100 M: chronograf - bicompax, z kołem kolumnowym, funkcją flyback oraz ręcznym naciągiem, rezerwą chodu 58 godzin, czyli wszystkimi funkcjami oraz cechami pożądanymi w chronografie do snobowania, sam zegarek posiada również klatkę antymagnetyczną oraz system antywstrząsowy. Na podstawie korespondencji, którą prowadziłem z Hanhartem dowiedziałem się, że Hanhart w trakcie składania zegarków testuje i ustawia mechanizmy do dokładności chodu (0) - (+8) sekund na dobę, co ciekawe nie mają sztywnych zaleceń co do okresowych serwisów, tzn. dopóki zegarek pracuje prawidłowo, nie zalecają serwisu.