Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Dirty Harry

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    782
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Dirty Harry

  1. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Wesołych Świąt!
  2. Wesołych Świąt, Piloci!
  3. Zdrowych, spokojnych Świąt i trafionych prezentów pod choinką
  4. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Na zakończenie rozpoczętego na poprzedniej stronie tematu 55-milimetrowych Beobachtungsuhrów Aristo, dziś dwa słowa o Messerchmittach. Pod marką Messerschmitt firma Aristo produkuje tylko i wyłącznie piloty, z których co najmniej trzy modele były oferowane w rozmiarze 55 mm, w kopertach "przedliftowych" (koperty "przedliftowe" vs "poliftowe" - wyjaśnienie na strona 38). Piszę, że "co najmniej", bo innych nie znam - ale moim zdaniem jest prawdopodobne, że coś jeszcze mogło być. Dwa pierwsze modele to B-Uhry typu A: takie same, jak "przedliftowy" Aristo Jumbo XXL, tyle że z nazwą marki Messerschmitt na tarczy. Różniły się między sobą mechanizmem - w środku albo była automatyczna ETA 2824-2, albo kwarcowa Ronda 515. Dostępne były nie tylko w klasycznym wykończeniu, ale także z kopertą "postarzaną" - tę wersję nazwano Gun Metal. Była tu jakaś limitacja, ale nie wiem jak duża. Nie wiem też, czy wszystkie te modele były limitowane, czy tylko Gun Metal, a może tylko z werkiem mechanicznym, zaś standardem były zegarki kwarcowe? Podobno były też zegarki z Sellitą 200, ale nie udało mi się tego potwierdzić, więc sygnalizuję tylko. Model trzeci to limitowana seria 50 sztuk zegarków ref. 3H148 z mechanizmem ETA 2824-2 i tarczą przeznaczoną do odczytu kątowego, a nie godzinowego - choć mechanizm oczywiście działał standardowo. W oryginalnych Beobachtungsuhrach z tą tarczą, wyprodukowanych w bardzo niewielkiej liczbie w latach 1936-1939 w firmie Lange und Söhne, w środku cykał werk Lange Kaliber 45 B-Uhr (zwykły Kaliber 45, bez dopisku „B-Uhr”, miał sekundnik mały zamiast centralnego). Został on "spowolniony", czyli przerobiony w taki sposób, że wskazówka sekundowa obiegała tarczę w cztery minuty (jeden stopień obrotu Ziemi), wskazówka minutowa w cztery godziny (60 stopni), zaś wskazówka godzinowa robiła pełen obrót w 24 godziny, co odpowiadało pełnemu obrotowi kuli ziemskiej. Skala na obwodzie tarczy służyła do odczytu minut kątowych, a skala na pierścieniu wewnętrznym - stopniowana co 30, opisana liczbowo co 60 - do odczytu stopni. Na pierwszych trzech zdjęciach są B-Uhry Messerchmitt Baumuster A - trzeci obrazek pokazuje dekiel limitowanego zegarka "postarzanego" w kopercie Gun Metal. Trzy ostatnie fotki pokazują limitowany model ref. 3H148 z tarczą o skali kątowej. Koniec o 55-milimetrowych Aristo - więcej o nich nie wiem i już się nie dowiem, bo pozbyłem się swojego egzemplarza. Dziękuję bardzo za cierpliwie przeczytanie
  5. Nosiłem przez lata bliźniaczy model - Railmaster XXL. Baaardzo mile wspominam Przed zakupem zastanawiałem się nad boazerią, ale luma przeważyła na korzyść Raila.
  6. @Dorian06 O ile dobrze liczę, to została tutaj przedstawiona dopiero połowa modeli powojennych, 55-milimetrowych Laco, więc jeszcze trochę zostało do kolejnych odcinków Jeśli byłoby zainteresowanie, to mogę też kilka słow napisać o niektórych limitowanych Fliegerach od Stowy - o pierwszym już napisałem dwa tygodnie temu, na stronie 168. O niektórych, czyli tych, które mnie zaciekawiły ponadstandardowo i zgłębiłem ich temat. Zresztą w Stowie limitek było tyle, że nawet w firmie nie potrafią ich policzyć
  7. Stowa już od 20 lat ma na naszym Forum swój Klub i bardzo mocną reprezentację, więc może kogoś zainteresuje pierwszy-najpierwszy pilot ze współczesnej oferty firmy - nikt dotąd nie pokazywał go w Klubie Kiedy Jörg Schauer kupował firmę w roku 1996 - Stowa nie produkowała żadnego pilota. Przygotowując coś ekstra na zbliżającą się okrągłą rocznicę istnienia marki, nowy właściciel postawił na odniesienia historyczne: lotnictwo, II wojna światowa i przynależność do grona pięciu "mitycznych" producentów oryginalnych Beobachtungshrów. Sukces wskrzeszonych zegarków lotniczych rozpoczął się w roku 1997, od tego modelu jubileuszowego, przygotowanego w liczbie 70 numerowanych sztuk na 70-lecie firmy. Później ruszyła produkcja różnych nielimitowanych zegarków lotniczych. Koperta jubileuszowego modelu miała średnicę 40 mm, była matowo szczotkowana. Na zwykłej koronce walcowej - nie była to jeszcze "cebulka", która do oferty weszła później - umieszczono logo firmy. Na lotniczej tarczy świeciły pokryte trytem żółto-zielonkawe kreskowe indeksy godzinowe, wszystkie indeksy liczbowe oraz trójkąt z dwoma punktami. Indeksy minutowe pozostały białe, niepodświetlone. Białe było też duże logo firmowe na cyferblacie. Tarcza oczywiście typu A, bo w czasie wojny Stowa oferowała praktycznie tylko zegarki Baumuster A - Beobachtungsuhrów typu B wyprodukowała zaledwie 42 sztuki. Wskazówki, barwione na niebiesko w obróbce cieplno-chemicznej, również pokryto świecącą masą trytową. Dekiel był zakręcany, przeszklony szafirem, a na obwodzie umieszczono informację o tym, że to model jubileuszowy zegarka Stowa o numerze seryjnym xx/70, że pochodzi z Niemiec i że jest ze stali nierdzewnej. Ciekawostka: numerowana była nawet sprzączka paska! W środku cykał Unitas 6300N - pracujący z częstotliwością 18000 bph, ozdobiony pasami genewskimi, szlifem perlistym, niebieskimi śrubami i napisem "Stowa" inkrustowanym złotem. Mechanizm pochodził z rodziny Unitasów 63xx, zwanych "Wehrmachtswerkami". Wbrew zupełnie logicznym skojarzeniom, nazwa nie miała związku z hitlerowską armią, lecz oznaczała "mechanizm do użytku wojskowego" - czyli tak dobry i niezawodny, że nadający się nawet dla armii. Werki te miały mały sekundnik, a zatem rozwiązanie utrudniające dokładny odczyt sekund. Dlatego w roku 1965 powstał zmodyfikowany Unitas 6300 z dodatkowym mostkiem i centralnym sekundnikiem. Później ulepszony, zdobył popularność jako 6300N, a najbardziej znanym zegarkiem, w którym go zastosowano, był Atlantic Worldmaster. Zapakowany w eleganckie, podłużne etui jubileuszowy pilot Stowy kosztował 2990 marek zachodnioniemieckich. Poniższe zdjęcia przedstawiają dwa egzemplarze z limitowanej serii jubileuszowej na 70-lecie marki: nr 47/70 i 04/70.
  8. Proszszsz! 309 ojro: https://www.viqueriawatches.com/viqueria-prometeo/
  9. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Namówiony przed kilkoma miesiącami przez Prezesów Klubu Heritage, czyli Panów @alpaczino i @rads, przygotowałem kolejny odcinek przeglądu limitowanych 55-milimetrowych Beobachtungsuhrów Laco, produkowanych po II wojnie światowej. Dla tych, którzy zajrzeli tu pierwszy raz, a chcieliby poczytać w kolejności chronologicznej o zegarkach, do których są odwołania: - strona 27 Klubu Heritage: limitowana seria na 75. rocznicę Laco - 75 zegarków poskładanych z oryginalnych części pamiętających III Rzeszę; - strona 33 Klubu Heritage: dwie limitowane serie na 80. rocznicę Laco - 500 sztuk zegarków ref. 861334 typu A i 500 sztuk zegarków ref. 861367 typu B; - strona 36 Klubu Heritage: dwie limitowane serie z roku 2010 – 50 sztuk zegarków ref. 861663 typu A i 50 sztuk zegarków ref. 861664 typu B Ostatnio prezentowane zegarki ref. 861663 Baumuster A i ref. 861664 Baumuster B wprawdzie przygotowano na rok 2010 i na samym jego początku trafiły do sprzedaży, ale nie były one modelami jubileuszowymi na przypadające w tymże roku 85-lecie marki. Dopiero w październiku 2010 roku firma ogłosiła, że przygotowuje rocznicową edycję 85 zegarków na 85. jubileusz i zaprezentowała kilka zdjęć (czy też renderów) przygotowywanego Beobachtungsuhra Baumuster B ref. 861707. Sama wzmianka o kolejnym nadchodzącym 55-milimetrowym B-Uhrze wystarczyła, by wzbudzić ogromne zainteresowanie. Po otrzymaniu wielu próśb od klientów, którzy chcieli zarezerwować po kilka zegarków, firma rozpoczęła przedsprzedaż, a zamówienia wiązały się z wpłatą 50% ceny, która wynosiła 1500 EUR za sztukę. Nowy, jubileuszowy zegarek ref. 861707 był praktycznie identyczny, jak poprzednia limitowana edycja Baumuster B ref. 861664 - w porównaniu z nią różnice były raptem cztery, przy czym były tak drobne, że mniej, niż kosmetyczne. I tak: 1. Obwódki wskazówek były teraz niebieskie zamiast czarnych jak poprzednio. Był to niebieski lakier, a nie kolor powstały w efekcie obróbki termicznej. 2. Grawerunek oznaczenia specyfikacji "FL23883" był już standardem, a nie opcją dostępną za dodatkowe pieniądze. 3. Na pełnym deklu koperty, pod napisem "LACO" dodano kraj pochodzenia i pojawiło się tam oznaczenie "DEUTSCHLAND". 4. Zmieniono sposób nanoszenia numeru seryjnego na deklu. Poprzednio grawerowano ukośnik i drugi człon numeru, określający liczbę limitowanych egzemplarzy w serii (czyli w przypadku ref. 861664 było to " /50"), zaś numer kolejny zegarka był wybijany numeratorem. Teraz cały numer był grawerowany, choć pierwszy człon numeru był grawerowany nieco inną czcionką, co może świadczyć o tym, że nadal był "dopisywany" na późniejszym etapie produkcji zegarka. Cała reszta pozostała bez zmian. Wskazówka minutowa była nadal niepoprawna, bo typu A ("lanca" zamiast "miecza"), na tarczy nadal świeciło się więcej oznaczeń, niż w wojennym oryginale, a w środku nadal cykała wykastrowana z automatu ETA Valgranges A07.111. Pozostało wypukłe szkło szafirowe, piękna koronka na "kominku" i gruby, skórzany pasek - zamknięty, z "kaletniczą" sprzączką i szlufkami ze skóry i z drutu. Trochę zmieniło się drewniane pudło, z którego zniknęła metalowa tabliczka ze starą nazwą nieistniejącej już firmy. Teraz oznaczenie było wypalone w drewnie: logo z datą założenia firmy, poniżej nazwa typu zegarka ("Flieger-Beobachtungsuhr"), pod nią informacja że to limitowane wydanie jubileuszowe ("Limitierte Jubiläumsauflage"), a na samym dole numer seryjny zegarka. Pierwsze pięć obrazków to zdjęcia/rendery firmowe, przedpremierowe, z zapowiedzi zegarka ref. 861707. Na kolejnych pokazano już rzeczywiste zegarki nr 60/85 i nr 42/85 - warto zwrócić uwagę na dekiel i porównać go z fotkami dekli dwóch wcześniejszych limitacji, pokazanych na stronie 36. Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie
  10. Flieger Friday to dobra okazja na kilka zdań na temat kolejnego powojennego, limitowanego B-Uhra Laco w 55-milimetrowej kopercie Dotąd pokazano w tym wątku model jubileuszowy z roku 2000, poskładany z historycznych części na 75-lecie firmy (strona 163), dwa średnio udane modele A i B z roku 2005, przygotowane na 80. rocznicę - ref. 861334 i 861367 (strona 166) oraz dwa zegarki z samego początku roku 2010 - ref. 861663 Baumuster A i ref. 861664 Baumuster B (strona 168), które jednak modelami jubileuszowymi na przypadające w tymże roku 85-lecie marki nie były. W październiku 2010 roku firma ogłosiła, że przygotowuje rocznicową edycję 85 zegarków na 85. jubileusz i zaprezentowała kilka zdjęć przygotowywanego Beobachtungsuhra Baumuster B ref. 861707. Sama wzmianka o kolejnym nadchodzącym 55-milimetrowym B-Uhrze wystarczyła, by wzbudzić ogromne zainteresowanie. Po otrzymaniu wielu próśb od klientów, którzy chcieli zarezerwować po kilka zegarków, firma rozpoczęła przedsprzedaż, a zamówienia wiązały się z wpłatą 50% ceny, która wynosiła 1500 EUR za sztukę. Nowy zegarek był praktycznie identyczny, jak poprzednia limitowana edycja Baumuster B ref. 861664 - w porównaniu z nią różnice były raptem cztery i były mniej, niż kosmetyczne. Po pierwsze - obwódki wskazówek były teraz niebieskie zamiast czarnych jak poprzednio. Przy czym był to niebieski lakier, a nie kolor powstały w efekcie obróbki termicznej. Po drugie - grawerunek "FL23883" był już standardem, a nie opcją dostępną za dodatkowe pieniądze. Po trzecie - na pełnym deklu koperty, pod napisem "LACO" dodano kraj pochodzenia i pojawiło się tam oznaczenie "DEUTSCHLAND". Czwarta poprawka to już naprawdę tak drobny szczegół, że dla większości pewnie niezauważalny: zmieniono sposób nanoszenia numeru seryjnego na deklu. Poprzednio grawerowano ukośnik i drugi człon numeru, określający liczbę limitowanych egzemplarzy w serii (czyli w przypadku ref. 861664 było to "/50"), zaś numer kolejny zegarka był wybijany numeratorem. Teraz cały numer był grawerowany. Cała reszta pozostała bez zmian. Wskazówka minutowa była nadal niepoprawna, bo typu A ("lanca" zamiast "miecza"), na tarczy nadal świeciło się więcej oznaczeń, niż w wojennym oryginale, w środku nadal cykała wykastrowana ETA Valgranges A07.111, a skórzany pasek z nitami był nadal zamknięty, z "kaletniczą" sprzączką i szlufkami ze skóry i z drutu. Trochę zmieniło się też drewniane pudło, z którego zniknęła metalowa tabliczka ze starą nazwą nieistniejącej już firmy. Teraz oznaczenie było wypalone w drewnie: logo z datą założenia firmy, poniżej nazwa typu zegarka ("Flieger-Beobachtungsuhr"), pod nią informacja że to limitowane wydanie jubileuszowe ("Limitierte Jubiläumsauflage"), a na samym dole numer seryjny zegarka. Pierwsze pięć obrazków to zdjęcia (lub rendery) firmowe, przedpremierowe. Na kolejnych pokazano już rzeczywiste zegarki nr 60/85 i nr 42/85 - warto zwrócić uwagę na dekiel i porównać go z fotkami dekli dwóch wcześniejszych limitacji ref. 861663 i ref. 861664, pokazanych na poprzedniej stronie. Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie i do następnej limitki Laco 55 mm!
  11. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Już prawie, prawie na zakończenie tematu 55-milimetrowych Aristo, trzy dziwolągi - wszystkie w "przedliftowych" kopertach. Na pierwszym zdjęciu Aristo XXL Jumbo Baumuster A i Baumuster B z koronką po lewej stronie koperty. Nie wiem, czy to tylko prototypy, czy też modele te trafiły do produkcji - ale mam taką fotkę w swych zbiorach, więc dzielę się. Na trzech kolejnych zdjęciach Aristo Jumbo XXL ref. 3H148 - podobno limitowana seria 100 sztuk, ale numeracja od 1 do 300, bo rzekomo były trzy rodzaje tarczy... Moim zdaniem dziwnie to brzmi, niemniej w przypadku Aristo nie ma rzeczy niemożliwych, a zegarek pokazany na zdjęciach ma numer seryjny 220. W środku automatyczna ETA 2824-2, a tarcza w nomenklaturze firmy Aristo nazywa się "Navigator" i to ona jest tutaj najciekawsza. Specjalne 55-milimetrowe zegarki z tego typu tarczą rzeczywiście w czasie wojny wyprodukowano w małej liczbie, a do dziś przetrwały pojedyncze egzemplarze. Na pewno powstawały w firmie Lange und Söhne, nie wiem jak u pozostałych czterech producentów B-Uhrów. Sprzęt można było używać zarówno do nawigacji, jak i do pomiaru czasu, przy czym działał on inaczej niż standardowy zegarek. Podobno czas dawało się odczytać, ale przede wszystkim odczytywało się kąt obrotu Ziemi, ponieważ jeden obrót wskazówki trwał cztery minuty, co odpowiada jednemu stopniowi obrotu Ziemi. Z kolei jeden pełny obrót drugiej wskazówki następował co cztery godziny, czyli było to 60 stopni obrotu kuli ziemskiej. Jeśli coś tu pomieszałem, to uprzejmie poproszę mądrzejszych o sprostowanie. Oczywiście Aristo 3H148, mimo bajeranckiej tarczy, działa jak najnormalniejszy zegarek - bez aż takiej awangardy
  12. Myślę, że jeśli św. Mikołaj nosi pilota, to wygląda on tak:
  13. Tak jest - 65 mm to średnica piłki tenisowej. A odnosząc to do zegarków - to o 10 mm więcej, niż w drugowojennych Beobachtungsuhrach Luftwaffe, przeznaczonych do zapinania na rękawie lutniczej kurtki/kombinezonu Podejrzewam, że koperta w Nordschleife 20832 Super Plus może być ta sama, co w gigantycznym Aristo Triple- XL Edition ME-65B, który też ma 65 mm, a wygląda tak:
  14. Nordschleife 20832 Super Plus - hołd dla toru Nürburgring. Liczba 1927 to rok zbudowania Pętli Północnej (czyli Nordschleife), 20832 to jej długość w metrach, zaś kolor sekundnika nawiązuje do przydomku "Zielone Piekło", jakim określany jest tor. Średnica zegarka - 65 mm bez koronki!
  15. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Jako uzupełnienie tematu o B-Uhrach Aristo, wrzucam fotki wspomnianych wyżej dwóch 55-milimetrowych zegarków z rodziny: 1. Aristo XXL Jumbo w nowej kopercie, ze starą koronką i z Mołnią 3603 w środku - seria limitowana tylko 20 sztuk (dwa pierwsze zdjęcia); 2. Bethge XXL Jumbo w "przedliftowej" kopercie, z koronką od mniejszych B-Uhrów Aristo i z Unitasem 6497 w środku - nie wiem, ile egzemplarzy wyprodukowano (ostatnia fotka).
  16. Limitka sprzed prawie 10 lat - 88 sztuk w kopercie z brązu i z czerwoną tarczą kanapkową.
  17. Dziś piątek - a jak piątek to friday, a jak friday do Flieger, a jak Flieger to Stowa I to taka konkretna Stowa, bo pierwsza-najpierwsza ze współczesnych - tego modelu jeszcze w naszym Fan Clubie Pilotów nie było i myślę, że warto go przypomnieć. Obecnie najpopularniejsze zegarki tej marki to bez wątpienia piloty, ale kiedy Jörg Schauer kupował firmę w roku 1996 - nie produkowała ona żadnego. Przygotowując coś ekstra na okrągłą rocznicę istnienia Stowy, nowy właściciel postawił na odniesienia historyczne marki: lotnictwo, II wojna światowa, no i przynależność do grona pięciu "mitycznych" producentów oryginalnych B-Uhrów. Sukces wskrzeszonych zegarków lotniczych rozpoczął się w roku 1997, od prezentowanego tutaj modelu jubileuszowego, przygotowanego w liczbie 70 numerowanych sztuk na 70-lecie firmy. Później rozpoczęła się produkcja zegarków nielimitowanych. Koperta limitowanego zegarka miała średnicę 40 mm, była matowo szczotkowana. Na zwykłej koronce walcowej - nie była to jeszcze obecnie oferowana "cebulka" - umieszczono logo firmy. Na lotniczej tarczy świeciły pokryte trytem żółto-zielonkawe kreskowe indeksy godzinowe, wszystkie indeksy liczbowe oraz trójkąt z dwoma punktami. Indeksy minutowe pozostały białe, niepodświetlone - a więc niezgodnie z oryginałem, gdzie na tarczy świeciło wszystko, co mogło. Białe było też duże logo firmowe na cyferblacie. Tarcza oczywiście typu A, bo w czasie wojny Stowa oferowała praktycznie tylko zegarki Baumuster A - Beobachtungsuhrów Baumuster B wyprodukowała zaledwie 42 sztuki. Wskazówki, barwione na niebiesko w obróbce cieplno-chemicznej, również pokryto świecącą masą trytową. Dekiel był zakręcany, przeszklony szafirem, a na obwodzie umieszczono informację o tym, że to model jubileuszowy zegarka Stowa o numerze limitacji xx/70, że pochodzi z Niemiec i że jest ze stali nierdzewnej. Ciekawostka: numerowana była nawet sprzączka paska! W środku cykał Unitas 6300N - pracujący z częstotliwością 18000 bph, ozdobiony pasami genewskimi, szlifem perlistym, niebieskimi śrubami i napisem "Stowa" inkrustowanym złotem. Mechanizm pochodził z rodziny Unitasów 63xx, zwanych Wehrmachtswerkami. Wbrew pozorom nazwa nie miała związku z hitlerowską armią, lecz oznaczała "mechanizm do użytku wojskowego", czyli tak dobry i niezawodny, że nadający się nawet dla armii. Werki te miały mały sekundnik, a zatem rozwiązanie niekoniecznie ułatwiające dokładny odczyt sekund. Dlatego w roku 1965 powstał zmodyfikowany Unitas 6300 z dodatkowym mostkiem i centralnym sekundnikiem. Później ulepszony, zdobył popularność jako 6300N, a najbardziej znanym zegarkiem, w którym go zastosowano, był Atlantic Worldmaster. Zapakowany w eleganckie, podłużne etui jubileuszowy pilot kosztował 2990 marek zachodnioniemieckich. Poniższe zdjęcia przedstawiają dwa egzemplarze z limitowanej serii jubileuszowej na 70-lecie Stowy: nr 47/70 i 04/70.
  18. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Nie ośmieliłem się wcześniej spamować w zacnym gronie Klubu Heritage niżej pokazanym zegarkiem, bo Fliegery marki Aristo nie są przecież żadnym dziedzictwem tejże marki, lecz konstrukcjami współczesnymi, bez wcześniejszych firmowych przodków. Ale Kolega @alpaczino i jego Steinhart właśnie mnie ośmielili: skoro Steinhart, produkt firmy założonej w roku 2001, może być w naszym Klubie, to i Aristo - którego historia jest niemal o wiek dłuższa - też chyba tu przejdzie Zegarek, który miałem przez ponad 12 lat i bardzo mile wspominam, to nie dziedzictwo marki, ale konstrukcji i miejsca: wojskowych Beobachtungsuhrów z Pforzheim - miasta będącego kolebką niemieckich zegarków w ogóle i stolicą niemieckich zegarków lotniczych. Stamtąd są przecież i Laco, i Stowa. A także założona w 1907 roku firma Aristo. W roku 1998 prawo do jej nazwy kupił Hansjörg Vollmer - zegarmistrz, pasjonat, kolekcjoner i szef mieszczącej się również w Pforzheim firmy Vollmer Uhren und Metallband-Manufaktur, od roku 1922 produkującej bransolety i koperty do zegarków z bransoletami. W roku 2002 do oferty Aristo trafiły pierwsze zegarki lotnicze. W jednym z udzielonych przed wielu laty wywiadów Hajo Vollmer opowiedział, że kupił oryginalnego B-Uhra z czasów II wojny światowej i to był początek: "Zawsze marzyłem o tym, żeby wyprodukować obie wersje jako repliki B-Uhrów. Każdy, kto ceni zegarki z charakterem, pokocha i ten". Skontaktował się więc z Wolfgangiem Bethge z sąsiadującej, założonej w roku 1939 firmy Uhren und Zifferblätter Richard Bethge, która podjęła się zaprojektowania wymarzonego zegarka Vollmera w oryginalnym rozmiarze 55 mm i we wspomnianych obu wersjach: A oraz B. Do tego czasu największe piloty Aristo XL miały średnicę 44 mm. Kiedy dwie marki z Pforzheim zaczynają współpracować, to można oczekiwać efektu co najmniej niezłego. I tak też było w tym przypadku, kiedy narodził się Aristo B-Uhr XXL 55 mm, zwany "Jumbo" - od wielkości samolotu Jumbo Jet, czyli Boeinga 747. Premiera odbyła się 17 lutego 2006 roku na targach Inhorgenta w Monachium - międzynarodowej wystawie zegarków, biżuterii i kamieni szlachetnych. Zegarek wbrew zapowiedziom wierną repliką B-Uhra co prawda nie był, ale był bardzo podobny, a przez to wystarczająco dobry do codziennego noszenia tudzież przykuwania uwagi swą średnicą. Aristo Jumbo 55 mm został wyprodukowany w limitowanej, numerowanej serii 100 sztuk jako Baumuster A (Ref. 3H121) i takiej samej liczbie egzemplarzy Baumuster B (Ref. 3H122) - jednak Hansjörg Vollmer, z którym się kontaktowałem, napisał mi że w obu wersjach wyprodukowano po około 100-150 sztuk. Co miał na myśli podając takie liczby? Można się domyślać i o tym za chwilę. W przypadku tych zegarków referencje 3H121 i 3H122 określały tylko i wyłącznie typ tarczy, a nie - jak to zwykle bywa - cały zespół niezmiennych cech produktu. B-Uhry Jumbo potrafiły zauważalnie różnić się w ramach jednego modelu: tarczami, wskazówkami, opisem koperty. Mam wrażenie, że firmy Aristo i Bethge po prostu zapłaciły frycowe debiutantów, którzy porwali się na nowość: serię limitowaną. Albo że pominięto etap prototypów i zmiany szczegółów testowano od razu na zegarkach przeznaczonych do sprzedaży. Wszystkie te Beobachtungsuhry miały matowo szkiełkowane koperty z prostymi, krótkimi i niespecjalnie urodziwymi uchami. Potężna koronka o średnicy 10 mm była pięknie zaprojektowana na kształt lekko wydłużonej i spłaszczonej cebulki. Po przeciwnej stronie koronki na kopercie wygrawerowany był numer specyfikacji i już przy takim drobiazgu zaczynają się różnice. Bo numer ten występował w różnym zapisie co najmniej trzech wersji: albo jednym ciągiem i wielkimi literami jako "FL23883", albo z małą literą "L", po której następowała kropka i spacja, czyli "Fl. 23883". Ten pierwszy wykonywano czcionką podobną do tej, której używano w czasie II wojny. Drugi albo tą samą czcionką podobną do wojennej, albo inną - niepodobną. Utwardzane szkło mineralne było wypukłe, Superluminova C3 świeciła intensywnie - a na wskazówkach wręcz zabójczo. Wskazówki w zegarku typu A były typu A. W zegarku typu B też były typu A. Przy czym godzinową przeskalowano, dostosowując długością do wewnętrznego pierścienia indeksów tarczy Baumuster B, przez co wyglądała nieco dziwacznie. Sekundowa przykuwała uwagę swą subtelnością: była cienka jak włos, bo została pierwotnie zaprojektowana do czujnika zegarowego i stamtąd przeszczepiona do B-Uhra Jumbo, po uprzednim pokryciu lumą. Wskazówki potrafiły się różnić pomiędzy egzemplarzami jednej referencji: miewały inny kształt i długość, obwódkę czarną lub białą, a 24-milimetrowej długości wskazówka sekundnika miewała przeciwwagę raz dłuższą, raz krótszą. Tarcze Baumuster A różniły się krojem czcionki. Na tarczy B czcionka miała już mniej więcej ujednolicony kształt, ale bywała grubsza lub cieńsza, indeksy kreskowe tak samo. Okrąg godzinowy modelu B był albo we wczesnej wersji, czyli gładki, pozbawiony punktów przy liczbach godzinowych, albo też był to późnowojenny pierścień z punktami. Na tarczy B świeciło wszystko, co tylko mogło świecić - czyli niezgodnie z konstrukcją historyczną: wszystkie indeksy minutowe (kreskowe i liczbowe oraz strzałka u góry), a na okręgu godzinowym sam pierścień gładki lub pierścień razem z punktami i liczby godzinowe. Kiedy kupiłem Aristo Jumbo, usiłowałem to wszystko jakoś uporządkować i poświęciłem temu naprawdę bardzo dużo czasu, jednak nie dałem rady. Wszystkie wskazane wyżej różnice występowały przypadkowo i nie udało mi się znaleźć do nich żadnego logicznego klucza, że np. w zegarku Baumuster B z wczesnym okręgiem godzinowym napis na kopercie zawsze był wygrawerowany jedną czcionką, a wskazówki miały zawsze jeden kształt. Nie, nic z tych rzeczy. Po prostu jak tam komu w duszy grało, tak składał te zegarki: we wtorek z innych części niż w piątek i już! Oczywiście zdaję sobie sprawę, że przedstawione tu przykłady nie wyczerpują tematu, bo w ramach limitowanych modeli 3H121 i 3H122 na pewno znajdzie się więcej różniących się od siebie wariacji. Na pełnym deklu laserowo wygrawerowano napisy informujące, że to niemiecki Beobachtungsuhr o klasie wodoszczelności WR50, zrobiony ze stali nierdzewnej. Była też bardzo swobodna wariacja na temat tabelki umieszczanej wewnątrz dekli wojennych B-Uhrów. W środku cykał niestety automat, ETA 2824-2, która - jak napisano w folderze reklamowym - sprawdziła się już wcześniej w 44-milimetrowych Fliegeruhrach Aristo XL i była wyregulowana z dokładnością do +5 sekund na dobę. Ale jeszcze przed premierą modelu XXL Hajo Vollmer ogłosił, że Jumbo będzie dostępny z alternatywnym werkiem ETA 2801 (czyli ręcznie nakręcaną wersją 2824, pozbawioną wahnika) i że przygotowuje limitowaną serię 20 egzemplarzy z Mołnią w środku, z kolei firma Bethge zapowiedziała, że pod jej marką pojawi się 55-milimetrowy Jumbo XXL z Unitasem. Dwie ostatnie obietnice spełniono, ale nie wiem czy kiedykolwiek powstały Aristo Jumbo z manualną Etą 2801, choć pewne kroki w tym kierunku na pewno poczyniono - o czym za moment. Zegarek miał skórzany pasek z nitami, zapakowany był w bardzo ładne pudełko ze sztucznej skóry, przypominające lotniczy kuferek z narożnymi okuciami i sprzedawany był z certyfikatem autentyczności, podpisanym przez Hajo Vollmera. Sugerowana cena detaliczna wynosiła 890 EUR. Dla kolekcjonerów przygotowano zapakowany w drewnianą skrzynkę zestaw dwóch Jumbo - Baumuster A i Baumuster B - z dodatkowym paskiem lotniczym w formie zamkniętej skórzanej pętli, a to wszystko za 1880 EUR. Później wyprodukowano jeszcze kilkadziesiąt nielimitowanych egzemplarzy Aristo B-Uhr XXL w tańszej o 30 EUR odmianie "poliftowej" - to chyba będzie najodpowiedniejsze określenie. I prawdopodobnie te zegarki Hajo Vollmer również włączał do całkowitej liczby 100-150 egzemplarzy każdego z modeli (A i B), o których mi napisał. Lifting koperty był pomysłem genialnym: teraz miała nowe, delikatnie wyprofilowane ucha, dodatkowo wygięte w dół - nie dość, że nieporównywalnie ładniejsze, to jeszcze wygodniejsze w noszeniu. Niestety: z cieniutkiej wskazówki sekundowej zniknęła luma, a z koperty grawerunek z oznaczeniem specyfikacji. Niektóre egzemplarze miały trochę zmienioną koronkę: o tej samej średnicy co wcześniej, ale nieco niższą. "Poliftowy" Baumuster B miał już tylko i wyłącznie późnej odmiany pierścień godzinowy z punktami, które świeciły z liczbami godzinowymi, zaś samego okręgu nie pokryto już masą luminescencyjną. Zdarzały się zegarki z o wiele za krótkimi wskazówkami, przeszczepionymi od mniejszych modeli Baumuster B (44 mm lub 47 mm). Były też takie, które sprzedawano z dwoma wymiennymi deklami. Jeden był prawie identyczny jak w "przedliftowym" XXL, tylko z napisami na obwodzie w języku angielskim. A jeśli ktoś chciał oglądać mechanizm, to w komplecie był jeszcze drugi dekiel - przeszklony, który można było wymienić. Dla mnie bomba: najlepsze rozwiązanie z możliwych, zamykające buzie deklowym malkontentom. Transparentne dekle były z napisami lub bez, różniły się też wielkością przeszklonego otworu. Warto przy tej okazji wspomnieć, że w roku 2007 limitowane zegarki z dwoma deklami (pełnym i przeszklonym) zaoferowała też Stowa w modelu FOLE, przygotowanym na swe 80-lecie. Na pięciu pierwszych obrazkach pokazano limitowane zegarki "przedliftowe": Baumuster A, dzienne i nocne porównanie modeli Baumuster B z różnymi pierścieniami godzinowymi, dekiel egzemplarza nr 007 oraz porównanie trzech różnych oznaczeń specyfikacji. Na kolejnych zdjęciach jest ex-mój "poliftowy" zegarek Baumuster A (Ref. XXL-AB) w nowej kopercie, z nową koronką i dużym szkłem w deklu pozbawionym napisów. Drugiego dekla nie było w fabrycznym zestawie. Ostatnie cztery obrazki pokazują "poliftowe" Aristo Jumbo Baumuster B: porównanie dwóch egzemplarzy różniących się wskazówkami i koronką, zegarek z dwoma deklami w komplecie, pełny dekiel i fotografię lumy. Warto zwrócić uwagę na dekiel, na którym opis mechanizmu "ETA 2801/24" wskazuje, że faktycznie planowano zegarki z manualnym werkiem, a dekiel miał być uniwersalny, przeznaczony zarówno do tych automatycznych, jak i ręcznie nakręcanych. A może nie tylko planowano, ale i wyprodukowano. Uff! Koniec! Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie
  19. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Dzięki Panowie Zapomniałem jeszcze dopisać, że Beobachtungsuhr z Wehrmachtswerkiem okazał się pomysłem na tyle interesującym, że po dwóch dekadach firma Aristo zrobiła dokładnie to samo, co Stowa przed laty i w roku 2019 zaoferowała limitowaną serię 100 egzemplarzy 47-milimetrowych B-Uhrów z Unitasem 6300. Fotki poniżej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.