Ja osobiście miałem po 2 auta japońskie, niemieckie, francuskie i jeden koreański. Francuskie wspominam najlepiej. jakieś pierdoly wychodziły, ale naprawianie za grosze. Tesciu pierwszą lagune 1.8 do tej pory wspomina z łezką w oku, gdy np passat z salonu przy 120 tyś mial 3 razy rozkładany silnik... Wszelkie reguły dotyczące państw pochodzenia i jakości aut z tym związanych można między bajki włożyć. A najlepsze są te wygłaszane przez użytkowników przez całe życie np vw, a którzy nigdy w życiu nie posiadali tak znienawidzonych i osmieszanych marek...