Ponieważ dwie osoby już się wypowiedziały, to jako posiadacz Rolexa i Tisella też pozwolę sobie zabrać głos. 1. Jedna rzecz jest dramatycznie gorsza w Tisellu - dokładność obróbki metalu - jakość szlifów, krawędzie, praca i wykonanie zapięcia, spasowanie maskownic bransolety - to nie jest różnica jednej klasy, ale przynajmniej pięciu. 2. Całe mnóstwo rzeczy jest trochę gorszych w Tisellu, bo nie ukrywajmy ma on trochę niedoróbek. Mówię tu np o położeniu farby na indeksach na bezelu, jakość wypełnienia lumą, jakość samej lumy, praca bezela. 3. Sporo elementów jest bardzo dobrej jakości, IMO nie odbiegającej od Rolexa - jakość ceramiki, wykonanie tarczy, wskazówek, końcowy montaż czy u mnie dokładność chodu (mam wersję na M9015). Porównując bezpośrednio widać różnicę na pierwszy rzut oka, ale biorąc pod uwagę różnicę w cenie uważam, że Tisell nie ma się czego wstydzić. Miałem bądź widziałem mnóstwo innych homarów Suba (Davosa, Steinhart, Squale) i moim zdaniem jest on wykonany najlepiej z nich wszystkich, a jednocześnie najtańszy. A co do wstydu z noszenia? Cóż, skoro nie jest to ordynarna podróba, czyli Tisell nie złamał prawa, to niech każdy sam sobie odpowie, czy wstyd mu nosić taki zegarek, czy nie. Do pracy bym go nie założył, ale na wakacje czy na basen nie mam żadnych oporów.