No właśnie, u mnie była podobna sytuacja z tym wyjątkiem, że samochód nie wymagał naprawy natychmiastowej, jedynie pojawił się komunikat "awaria ad-blue, uruchomienie samochodu za 1000 km będzie niemożliwe", a ten dystans zaczął się zmniejszać. Byłem zmuszony więc pojechać do serwisu i tam wszystko odbyło się jak w linkowanej relacji - przyjechałem, więc auto zastępcze się nie należy. Mimo, że auto miało rok i było na pełnej fabrycznej gwarancji. Z własnego doświadczenia dodam, że przed aferą spalinową zasady były zupełnie inne, auto zastępcze dostawałem bez problemu. Widać Audi postanowiło zacząć oszczędzać także na obsłudze posprzedażnej, aż boję się myśleć, gdzie jeszcze wprowadzono oszczędności...