Też myślę, że niepotrzebnie od razu zaangażował prawników i media. Obstawiam, że po cichu więcej by załatwił, mając argument w postaci niewykonanej akcji serwisowej. W dodatku problem jest już znany, skoro ogłoszono akcje serwisową. A tak poszli na zadry, będą się licytować biegłymi, oświadczeniami producenta i proces może toczyć się latami, bo takie jest w tym momencie najkorzystniejsze rozwiązanie dla BMW - upierać się, że to nie ich wina, co dowiodą w sądzie. A jak za parę lat definitywnie przegrają to nikt już nie będzie o sprawie pamiętał...