Wczoraj wieczorem wybrałem się z Żoną na Arrival. (byłem z Nią na trzeciej części Bridget Jones kilka dni wcześniej, więc teraz coś dla mnie [emoji6]) Film zrobił na mnie niesamowite wrażenie, dawno w takim skupieniu nie oglądałem żadnego filmu, a Sci-Fi nie jest moim ulubionym gatunkiem. Bez zbędnych hollywoodzkich wybuchów, ckliwych tekstów, wyniosłych momentów. Nie będę się rozpisywał, żeby nie popsuć Wam frajdy, ale... film godny polecenia. Jak dla mnie 8/10 w skali FilmWeb