No bo wisielec skrzyniowy to mechanizm i mebel drewniany. A jeśli ludzie kupują najczęściej oczami, to mebel ma być piękny i jak w katalogu. Więc chłopaki je dłubią, w swoje pomysłowe skrzynie pakując co się tam da. Jak się naczytają, to werki (trudniejsze do zniszczenia i łatwiejsze w naprawie) pakują w katalogowe skrzynie "prawie identyczne z naturalnymi". I robi się sieczka. Pewnie każdy z nas zna masowych wytwórców "Lenzkirchów" z mosiężnymi aplikacjami, wykonywanych na wspaniałych maszynach przez bardzo profesjonalnych stolarzy, często z desek uzyskanych z rozbiórki tanich XIX wiecznych mebli... Tak jest w każdej branży, o wykonywaniu kopii orderów i odznaczeń bym mógł książkę napisać. Zawsze i wszędzie jeśli się klient znajdzie, to znajdują się i chętni do zarobienia, z odpowiednimi umiejętnościami. Z rocznymi sprawa się komplikuje, żeby wszystko od początku zrobić to już trzeba naprawdę fachury, a oni na legalnych robotach mają zupełnie niezłe pieniądze. I metal bardziej zachowuje ślady niż drewno moim zdaniem. A finalny produkt tańszy, niż np. wiedeńczyk kwadrans . Nie ma co utyskiwać, póki jeszcze mamy szanse, to trzeba łapać co tam w ręce wpada. To dopiero nasze dzieci i wnuki będą miały przegwizdane, jak się te wszystkie wynalazki spatynują, politura zestarzeje, w przeprowadzkach się poobijają... Ile ciekawych dyskusji przed nimi?