Ja też zawsze tak robię, zwłaszcza teraz.
Jak niedawno leciałem na wakacje "poza Unię" i czekowałem się 55 minut przed wylotem (bo kolejki) i zobaczyłem, że przede mną w kolejce do odprawy granicznej dwa dreamlinery ludzi, to nogi się pode mną ugięły. Naprawdę bałem się, że samolot odleci beze mnie - a takie przypadki przecież się zdarzały, przecież czytacie, co ostatnio dzieje się na lotniskach. Po prostu nie byłoby czasu na przekąskę, a leciałem z dzieckiem przedszkolnym, które co kilka godzin po prostu musi coś zjeść.
Plus przyznaję, że łapię niezłego wqrwa jak widzę ceny trzy - cztery razy wyższe niż normalnie - tu są ze stycznia: "za bagietkę z szynką i żółtym serem trzeba zapłacić 24,90 zł. Sałatka cezar kosztuje 38,90 zł za 350 g. Kawałek sernika kosztuje 23,90 zł, a za ciasto prażynka czekoladowa zapłacimy już 25,90 zł":
https://www.o2.pl/biznes/pasazerka-pokazala-ceny-na-lotnisku-chopina-w-warszawie-prawdziwy-odlot-6726577355987936a