Lort, uważajmy na marzenia, bo życie bywa przewrotne.
Ja od 10 ? 12 marca 2020 jestem na homeoffice - najpierw covid, potem remont biura. Management w końcu się ściął, jak bardzo się opierdzielamy, bo od 1 września wynajął nam kilka pięter w innym. 31 sierpnia odebrałem kartę wejściową do nowego budynku - żeby było szybciej, podjechałem nie samochodem lecz metrem. Gdy wracałem, poślizgnąłem się na schodku i przyrżnąłem dupskiem - czego efektem jest zwolnienie lekarskie na 6 tygodni. Niestety jest to kompresyjne złamanie kręgosłupa i przez kilka tygodni mam leżeć "na płasko" - ale nie o to chodzi.
Obaj najbliżsi kumple z pracy zgodnie stwierdzili, że czują się zdecydowanie lepiej, gdy fizycznie chodzą do roboty. Ja autentycznie cieszyłem się, że wracam, a tu taki pech.
Normalne życie, codzienne kontakty z innymi osobami niż rodzina, są nam naprawdę niezbędne do życia. Ja przez ponad rok trzymałem się całkiem znośnie, ale po jakimś czasie stopniowo, powolutku zacząłem "odpuszczać", czego konsekwencją jest obniżenie ogólnej sprawności zarówno fizycznej, jak i psychicznej, w tym intelektualnej. Praktycznie w każdym aspekcie czuję obniżenie efektywności i motywacji.