A jakie masz Ty - albo inni - doświadczenia z tymi nowszymi formatami CD? Bo ja szukając ostatnio "lepszych" wydań kilku ulubionych płyt lekko się pogubiłem, np. "Brothers in Arms" jest w wersji SHM-CD, SHM-SACD, Mobile Fidelity SACD ( jak to u nich pierwszy master ale nie na złocie ), jeszcze pojawia się SHM Platinum, UHQCD i MQA-UHQCD( ale do tego musi być chyba jakiś specjalny sprzęt, tak jak do SACD czy HDCD ) a i tak w wielu miejscach są opinie że najlepiej brzmią pierwsze wydania japońskie. Mam 2 klasyczne odtwarzacze CD, oczywiście nie klasy McIntosha, i CD/DVD SACD. Wydania MFSL są odczuwalnie lepsze jeśli chodzi o czystość, detal i dynamikę, podobnie jak np. "Kind of Blue" w wersji Super Bit Mapping to już zupełnie inna płyta niż zwykła itd. BTW - "Kler" polecam, jak oglądać bez ideologicznej napinki to po prostu dobre kino, oczywiście jak komuś odpowiada klimat Smarzowskiego