To abstrakcyjne i pewnie uznacie to za dziwaczne, ale nazwa tych zegarków źle mi się kojarzy i pewnie dlatego nigdy żadnego nie kupiłem, choć są stylistycznie niezłe. Czułbym się niekomfortowo nosząc na ręku znamię seryjnego mordercy. Tak jakby ktoś w Polsce sprzedawał zegarki o nazwach Tuchlin-Skorpion, czy Marchwicki-Anna. Myślę, że zegarek jest taką rzeczą że wszystko powinno nam się w nim podobać, funkcje, wygląd i nazwa. Może jestem zbyt przewrażliwiony, ale poddaję Wam swój osąd pod rozwagę.