Jaki on brzydki... Troszkę zmęczony, ale uroczy.
Mi wpadło takie coś. Jak zazwyczaj - paczka złomu z celem na jedną czy dwie sztuki. Łucz, w którego celowałem, jest martwy, ale w na tyle dobrym stanie, że kiedyś wróci do życia.
mewa nie kładzie plastikowych nakładek na werk. w tym farasucie chyba jednak to robią. na żywo nie widziałem, może się mylę, ale na zdjęciach tak to wygląda. i od razu mówię, że sam nie sprawdzę, bo mi szkoda pieniędzy.
Czemu google kojarzy to z Recordem - nie wiem.
Datowanie raczej trafne.
Naprawa? Jak ma leżeć, to nie ma sensu. Pod handel też nie ma sensu, bo i tak jedyną wartość stanowi tu złoto, takich zegareczków teraz panie nie noszą...
Pokazuj tego zawodnika z dziwnej firmy! A co do Glashutte mam te same odczucia. Nic specjalnego, porządny enerdowski zegarek dla tych, którzy mogli sobie pozwolić na coś więcej niż Ruhla. Myślę, że obecne ceny wywindowały obecne ęą marki z tego miasta.
Ten jest akurat fajny, ciekawa tarcza i sekunda. Mam po dziadku taką krowę, tylko złoconą. Nie lubię. Trzymam, bo pamiątka. Inaczej dawno bym opchnął.
U mnie dziś słoczyk z serii loomi. Kiedyś miał podświetlenie, znaczy. Dziś ma tylko przycisk na drugiej. Ale cieszy, lubię te ich stare scuby.
taki przybył. przycisk na drugiej do światełka, które oczywiście już nie działa. To było jakieś swatchowe indiglo/illuminator, ta sama zasada. A wiadomo, że to nie jest żywotne.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.