To go pokazuj czasem ;). Ja kupiłem od forumowicza, którego już tu chyba nie ma. Z tego co pamiętam, to pisał, że się pozbywa zegarków przez życiową prozę, bez wchodzenia w szczegóły, którymi się ze mną podzielił. U mnie ma dożywocie.
Tak zwany klasyk. Jeden z najbardziej udanych zegarków spośród tych, które miałem okazję przewalić przez swój nadgarstek. Jest nudny, fakt. Ale - mimo rozmiaru - wygodny. Czytelny. Spójny. Niezawodny. Jedyne, czego mogę się czepnąć, to luma. Ale i tak, gdybym był jednozegarkowcem, to pewnie bym chodził codziennie właśnie z tym big mako.
Skoro ma być na basen, do sauny, do roboty w ogrodzie czy na rower, to ja bym się zastanawiał tylko nad tym, jakiego G wziąć. 5600 są moim zdaniem wygodniejsze od 2100. Ale 2100 też nieźle leżą. Przerabiałem jeszcze jakieś G, ale wszystkie były mniej wygodne od tych dwóch.
Fajna wersja. Ogólnie to są wdzięczne zegarki. Ja mam czerwonego, żona mi zabrała białą damkę, syn ma czarnego. A córka chinola w ten deseń . Damka z tego wszystkiego najwygodniejsza, oczywiście.
A dziś u mnie było plasticznie. Skoro mu zmieniłem bateryjkę, to wskoczył.
monotematycznie. zrobię sobie szkiełka w tych dwóch czarnych dzisiaj, bo ładne zegareczki. fioletowy "de luxe" kupiony trochę na przypał. tzn. zmęczenie koperty było widać, a tarcza zagadka. niestety jest dość marna.
Był nadpobudliwy, z byle powodu potrafił wszcząć awanturę. Najczęściej dochodziło do nich w warszawskich restauracjach i cukierniach. W jednej z nich zaatakował nawet gości kijem.
No o mnie, jak nic! XD
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.