A porównaj sobie kiedyś GWG albo GPW z czymś w kopercie 1950 fiddy 47mm, albo z Orientem M-force beast, zdziwisz się bo Ci wyjdzie że GWG nie jest wcale takie wielki, MTG-S porównywałem z Invicta chrono w którym temacie, GW-A1000 swobodnie można porównać z jakimś diver'em 44mm od Deep Blue, czy Armidą A1, albo Maranezem Ravay i wyjdzie Ci że GW-A jest dużo zgrabniejszy G-shock'i maja inaczej zbudowaną kopertę, praktycznie nie maja "uszy", a to co mają i można by przyjąć że to "uszy" są nie jest profilowane. Cały pogląd na rozmiarówkę "G" zależy od tego co nosiłeś przed "G" - ja gustowałem w "odważnikach" z WR powyżej 200M, dlatego jakoś wielkość NA RAZIE mnie nie przeraża - inna rzecz jest wygoda noszenia, ale jeśli Casio pójdzie w "skrzydełka" to nie będzie tragedii nawet przy większych zegarkach - GWG, właśnie dzięki "skrzydełkom" jest jak "nakładka" na moją rękę, nawet jak mam luźno pasek zapięty, a w upały często tak mam, to zegarek leży na łapie w miejscu w którym leżeć powinien. Jasne że jak się ma nadgarstek 18 (-) to start do GWG może być "samobójczy", ale 18(+) to już można spokojnie się przymierzać, z koleii GPW to nie mam pojęcia dla kogo było robione bo ten zegarek u mnie użytkował się tragicznie - jakbym sobie dechę na łapę położył, podobne odczucie miałem z MTG-G, MTG-S od biedy mógłby się utrzymać u mnie, ALE czarny.