Trochę mało wiemy też medycznie - czy przechorowanie ( także bezobjawowe) daje faktycznie odporność albo przynajmniej mocno łagodzi jego przebieg ( zwykle tak jest ale są też inne doniesienia z Korei czy Chin), dlaczego niektórzy chorują gwałtownie i jak sobie z tym radzić. Jakie są realne następstwa, powikłania przechorowania COVID. Na czym naprawdę polega problem w niektórych chorobach współistniejących. Idelanie byłoby zabezpieczyć : - lekarzy wszystkich specjalności bo oni są gwarantem że nie będziemy umierać nie tylko na koronawirusa ale na wszytkie inne choroby ostre i przewlekłe ( a tu cały czas nie jesteśmy gotowi, za mało sprzętu, za mało testów, wielu chorych w tym onkologicznych nie może realizować w normalnym trybie swoich schematów diagnostyki, leczenia ! ) - pacjentów tych wyższego ryzyka ( ale których, skoro tylko chorych z nadciśnieniem jest w PL 9 milionów dorosłych ) a tych mniejszego ryzyka ( ale czy na pewno wiemy którzy to niższego ryzyka a co z chorobami nierozpoznanym, a co z burzą cytokin którą u niektórych młodych chorych podejrzewa się o gwałtowny przebieg infekcji ) lub o potwierdzonej szybkim testem odporności ( czy na pewno odporni ) puścić do pracy przy zachowaniu nadal niektórych reguł dystansowania . Poza zagadkami medycznymi jest jeszcze problem segregacji społeczeństwa na tych mających więcej i mniej praw. ( choć po ostatnich występach niektórych rządzących wiemy już że byłoby to jedynie usankcjonowanie stanu faktycznego ) Jak podejdą do tego pracodawcy - po co im kurierzy, listonosze, sprzedawcy na wielomiesięcznych zwolnieniach itd Też chcę wrócić do życia ale nie dlatego że polityk łaskawie „otworzył lasy” tylko w przemyślanych warunkach, działających procedurach, wystarczających zasobach służb medycznych, pewnej dyscyplinie umysłowej urzędników i obywateli, w których każdy wie co robić jak po dwóch tygodniach od powrotu jednak niektórzy z nas zagorączkują.