W 95% Jenni ma rację, krytykując sposób w jaki firma korzysta ze swojego dorobku. Zegarki kupujemy z różnych powodów ale dzieła sztuki w zakresie mikromechaniki nie wystarczą jeśli nie wspiera ich fajna historia i zróżnicowana estetyka. Jedyną fajną historią jaką nieśmiało próbowała eksploatować firma było powstanie Reverso. Wszystko w tej historii jest piękne konie, mundury, czasy kolonialne ( no, nie dla skolonizowanych ), wyjątkowy patent...niestety pech JLC polega na tym że inne zegarki niż okrągłe uchodzą za damskie lub w najlepszym razie dziwaczne, poza tym ten segment skutecznie zajął Cartier. Polo jest sportową niszą a jego bohaterowie są anonimowymi ambasadorami. No i ostatni błąd - uczynienie z Reverso zegarka wyłącznie eleganckiego ( wbrew jego pochodzeniu ) czyli innego wariantu całej oferty firmy. Może gdyby Reverso doczekało się agresywnej promocji i wielu wariantów to stało by się dla JLC kołem zamachowym na miarę RO dla AP. Też kontrowersyjny design, jeden wyróżniający się model i sukces. Ale model zaadaptowany od eleganckiego do ultra sportowego. Brak charakterystycznego i wypromowanego zegarka sportowego to też kłopot marki. Amvoxy, Compressory czy Polarisy były albo brzydkie albo nijakie. Efekt jest taki że mamy poza Reverso całą paletę zlewających się eleganckich masterów w swojej masie nijakich jak Clive Owen. Plus wielkie komplikacje dla koneserów choć ci mogąc wybierać w markach pozycjonowanych wyżej wybierają ...PP, Breguet lub niezależnych. Nie mogę też zrozumieć dlaczego mając w ręku „ zegarek koronacyjny Elżbiety II” nie powalczyli z Chopardem i Cartier o lepszy wynik wśród pań. W jednym Jenni się jednak myli - że noszący JLC mają kłopot z samoidentyfikacją. Jest dokładnie odwrotnie, niszową markę wybiera się świadomie, dla siebie , nie przejmując się słabą rozpoznawalnością. Nawiasem mówiąc rozpoznawalność zależy od środowiska w którym się obracamy. Z moich doświadczeń wynika że w zegarkowo bardziej zaawansowanych krajach JLC zbiera zawsze punkty za pochodzenie ale „ zła” wiadomość dla miłośników uproszczeń brzmi : to samo można powiedzieć o stalowej Daytonie ;-).