Znowu Omega w temacie Rolexa...od ostatnich wyborów wszyscy wierzą, że można w interencie załatwić wszystko. Ta wymiana informacji " niejawnych" przez sprzedających nowe zegarki wygląda jak marketing szeptany. Ci co się nieznają - zapłacą wcześniej , wtajemniczeni docenią wydłużony nieformalnie okres. Choć zdaje się że wtajemńiczeni i tak noszą zegarek do serwisu ( jeśli był typowo użytkowany ) kilka lat później niż zaleca " pazerny producent" . Pomijając jakość wykonania i sprawdzania mechanizmów oraz ewentualne wady produkcyjne systemowe lub jednostkow największy wpływ na interwały serwisowania ma sposób użytkowania - i nie mówię tu o użytkowaniu ekstremalnym ale choćby to czy i jak zegarek jest nakręcany/ dokręcany/noszony , w jakim przedziale temperatur, zapylenia czy wilgotności. To coś na co teoretycznie mamy wpływ ale zwykle mało zwracamy na to uwagę. No i coś na co wpływu nie mamy - w jakich warunkach zegarek był przechowywany do czasu nabycie i jak obchodzili się z nim sprzedawcy i klienci salonu :-(