-
Liczba zawartości
521 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez kaido2
-
A to chyba z jakiejś galerii sztuki, ale jak ja się ciesze , że nie jestem kolarzem, ostatnio jak mi się przydarzyło zerwanie osi, to bieglem z rowerem jakieś 3 dychy do chaty. Nawet przyzwoity czas wyszedł. Ostatnio https://www.strava.com/activities/1096135625 w połowie drogi i też nie szedlem z buta. No nie mogę się przełamać na to kolarzowanie Today klasyka z rana https://www.strava.com/activities/1098890977
-
W oszacowaniu prędkości roweru? Z bocznej uliczki... Zawsze obserwuję wyjeżdżającego z posesji i wiem, że oni doskonale mnie widzą, podobnie było z gościem który się we mnie wpierdo..ł z przyczepką. Po prostu to już jest zwyczajne chamstwo tak jak wyprzedzanie i momentalne zajeżdżanie by skręcić na posesję. Już nie chce wnikać, że wielu nie zna przepisów, nie stosuje kierunków, bo i po co. Niestety na brak kultury poruszania się po drogach publicznych lekarstwa nie ma. W Czechach się da, w Niemcach się da , tu sie k..a, nie da.. Migającymi gówienkami można pogorszyć sobie sytuację bo: Takim którym nie będziesz raził, będzie praktycznie nie widoczne, a takie co będzie, to oczywiście będzie, ale wqr.... Jedyne co z tego wszystkiego działa to odpowiedni ubiór. Jeżeli nie zlewasz się w tle , a stanowczo wyróżniasz to każdy to zauważy.
-
Widziałem, ale nie macałem, aczkolwiek forma wygląda tak samo jak w tym 700.
-
Lampki w dzień? Nie powiem nieraz mnie to wqr..., bo często razi nawet w słoneczny dzień. Na mordor w zupełności wystarcza odzież fluo. W nocy lampki, ale te trzeba odpowiednio dobrać, a to już wymaga...... Ponieważ? Wracając,do kasków, tych już nie ma w ofercie a szkoda, ale w niektórych sklepach można je złapać https://www.decathlon.pl/kask-na-rower-700-czarno-czerwony-id_8328545.html Ja jestem z takowego mega zadowolony, odczucia takie same jak przedstawione w artykule poniżej http://wysportowani-portal-kolarski.pl/testujemy-kask-btwin-700-decathlon/ Ostatnio ze znajomym również szukaliśmy kasku dla niego i w Martesie znaleźliśmy ot taki https://www.sklepmartes.pl/sporty/22726-kask-rowerowy-roadrunner-77976-blk-gr-red-iq.html#/rozmiar-l/pe-unisex/kolor-black_grey_red Wstydu na prawdę nie ma. Jest lekki podobnie jak ten z deca przedstawiony powyżej, technologia In-Mold, ładnie leży, jest wygodny, ma siatkę przed robalami....
-
Heheh.... Sam się dziwię, tyle kilosów już wykręcone i wyniki lepsze jak w tamtym roku. Powinna być tendencja spadkowa..... Nawet udało się co nieco wygrać, w tamtym roku pierwsza 10-ka, a tu proszę czołóweczka ( takie tam z ostatniego) Tak a pro po, jak ktoś ma konto na endo i chciałby wspomóc to zapraszam do drużyny Bartka https://www.endomondo.com/teams/33637108 Jedziemy w konkretnej sprawie, więcej szczegółów https://www.facebook.com/events/243087296193149/252053835296495
-
Jeżeli chodzi o mnie to , czy jadę na tym, czy na tym "lepiej = tak samo", jednak na ścigaczu efektywność i wydajność jest zupełnie inna in+ . Geo robi sporą robotę i jak dla mnie jest przepaść, a o podjazdach już nie mówie. Hopki brałem na pełnym bucie bez redukcji przełożenia i wytracenia prędkości.
-
Ostatnio przekonałem się( no dobra odświerzyłem, bo wiedziałem tylko zapomniałem) jaka jest przepaść pomiędzy endurance , a typowym agresorem. Za pierwszym razem myślałem, że jest coś ze mną nie tak, ale wczoraj ponownie wytargałem Gazelle z nory, no i efekt jak za pierwszym razem. Wycześnym Tribanem na Fulcrumach trzeba się trochę narobić, a tu jazda w tlenie, która wygląda jak jakiś kierat w 3-ciej strefie Wydawało by się, a to taki staroć w sumie i stalowy i lekki co i 3-ta naraz jechał nie raz.
-
Niemożliwe, bo tu jechałem dość wolno
-
No wczoraj to był całkiem inny dzień xD Z szosy łącznie wyszło jakieś 160 km, gdzie120 = runda poranna, z czego pogaduchy 50km z Jurkiem Rosińskim http://brzeg24.pl/aktualnosci/37712-ponad-6-tys-kilometrow-w-miesiac-na-rowerze/ Pomimo tego, że jechaliśmy dość wolno, to cała runda wyszła na sportowo Nie chciało mi się specjalnie, ale wiedziałem, że kiedyś to siodełko muszę zmienić, bo się już za bardzo zużyło. Wyciągnąłem Gazelle z czeluści, zrobiłem co trzeba no i sprawdzamy, spokojny test 4-y dyszki po podwórku: Teraz tylko czekam, aż ktoś mi napisze, że miałem silniczek, kur...
-
Najlepiej się przejedź, najlepiej w miejscu wolnym od jakiegokolwiek ruchu, bo rower może okazać się niestabilny( niestety trzeba sie do takiej pozycji przyzwyczaić), ale z góry mogę Ci powiedzieć, że jeżeli chodzi o osiągi na płaskim to nie ma różnicy między pozycją aero na klamkach, a lemondką. Jak nie budujesz czasówki to szkoda Twojej kasy, no i na hopkach masz do dźwiagania nie lekkiego klamora. Wspomnę jeszcze - niektórzy myślą, leży się to sobie odpocznę, nic bardziej mylnego. Ale spróbuj, bo możesz tylko żałować, a nuż pokochasz.
-
Kierownica czasowa to nie zawsze lemondka..... Tą jak rower szosowy trzeba pokochać, ale jak rower, odpowiednią pod siebie dobrać. Nic bardziej mylnego, założę, będzie szybciej. Aby to miało sens to niestety oprócz samej odpowiednio dobranej kierownicy rower musi mieć nadającą się geometrię. Jazda na czas - to praktycznie " zaparcie" się na chwytach kierownicy czasowej, by wygenerować jak największą moc zdolną utrzymać stałą prędkość z marginalnie twardego* przełożenia przy kadencji ~90 obr/min i pełnego* obrotu korby. Optymalna pozycja - przesunięcie ciała do przodu przy zachowaniu kąta 90 st na łokciach, zmienia się także kąt z 80 na 73 st pomiędzy suportem a częścią siodełka na której się siedzi. Pomimo że jest to szpic to siodło i tak idzie do przodu. Wszystko po to , by zoptymalizować podawanie mocy i zminimalizować opór do minimum. Ustawianie kiery zaczynamy od ustalenia pozycji na siodełku. Osoby ze słabymi kolanami i innymi dolegliwościami nóg mogą zapomnieć o sensownym wykorzystaniu tego wynalazku twardego* - optymalnie dobrane do zawodnika, kiedyś popularne 53/13/12/11 obecnie 50-52 pełnego* - moc podawana na pełen obrót korby. Jedzie się naprawdę szybko, ale ta jazda dla nowicjusza jest bardzo niewygodna, można by nawet nazwać nie przyjemna. Ja osbiście długo musiałem się przyzwyczajać, by wytrzymać 20km. Zakładanie takowej kierownicy na zwykłą szosę ze slopingiem nie ma sensu( już nie pisze różnorakie trekingi), podobne efekty osiągnie się stosując odpowiednia pozycje.
-
Bo to jest bajer, dziś już rzadko spotykany i wielu z tego powodu właśnie to zostawia.
-
Ruscy ekportowali te rowery do socjalistycznego bloku, aczkolwiek my mieliśmy Rometa, a Czesi Favorita. Romet o specyfikacji tego Starta był praktycznie nieosiagalny, więc ludzie i tu je zwozili z DDR-u albo CCCP. Wielu na nich wygrywało zawody zwłaszcza właśnie w DDRówku i Związku Radzieckim, u nas zawodnicy jechali na Colnagach , Jaguarach, Sportach i Huraganach z tamtego okresu. Te klamki pod chwyt górski będą działać , ale nie będą tak skuteczne jak bezpośrednio z klamek, ten patent się praktycznie nie przyjął, bo kto hamuje na podjeździe no i siła nie ta. Jeżeli chodzi o rozmiar - wtedy ogólnodostępny ten właściwy dla ludu to 57 i 60 . Jestem wysoki i na moim Favoricie nie mam najmniejszego problemu, ale taki tyci znajomy na Sporcie 60 -ce przejeździł wiele km , aż wreszcie stwierdził w erze kapitalizmu i ogólnodostepnemu dobru, że coś z tym rowerem jest jednak nie tak
-
Na 90% radziecka wersja tego roweru: czyli Start . Z oryginalnego uchowała się przerzutka CH3 i najprawdopodobniej wspornik. Czesi te ramy robili na bazie rurek Reynolds + swoje wynalazki, ruscy zapewne też , skoro pierwsze Urale były na zaje..tych rurach. Od razu mówie, to jest konkretna rama na plaskacze i czeska jak i pewnie ruska wcale nie jest ciężka. Edit: Teraz zobaczyłem resztę fotek, a zwłaszcza mufy, radziecki Start pełną gębą. Te klamki pod chwyt górski bym zdjął, są o kant d.. rozbić jeżeli chodzi o skuteczność, a na podjeździe? jeszcze nie hamowałem tak że tego.... no.. Francuskie komponenty - klamki, geye ( choć wyglądają jak Gipemme) i hample, no i Maillard, który nawet się kręci, ale zabiłem to bardzo szybko, chyba że Sachs ( Sram) to podobnie. Wolnobieg Suntour, albo Maillard, najmniejsza koronka 14-ka, o dziwo trochę km na tym zrobiłem, ale tez nie jakoś specjalnie,obręcze - jesteś lekki, ja też, irytowała mnie ciągła ich korekcja, belgijskie podobnie, jak chcesz go zachować w stanie origin szukaj Mavic ma-2 lub 3, a najlepiej całych kół po taniości np na piastach Campy. Kiera - Sakae zapewne, no i korba też powinna być japoniec.
-
Dlatego właśnie przedstawiam to z innej strony, by chociażby dać jakiś obraz jak to się prezentuje w rzeczywistości. Trasy wielu amatorskich wyścigów przebiegają przez nie najlepsze drogi w tym szutry, bruki rodem Paris- Roubaix i to nie ze względu na to, że na lepszych jest ruch, czy w Polsce, drogi są tylko ch..we, a właśnie ze względu na trudność, smaczek i konkretną rywalizację. Pamiętam uwagi wielu samych kolarzy, by pewne odcinki po prostu utrudnić wybierąjąc taki, czy taki wariant. Kolarstwo amatorskie brnie w kierunku jak największego upodobnienia pod względem poziomu do tego zawodowego stąd skoro podnosi się poprzeczkę odnośnie chociażby samych etapów to i podobnie dzieje się to w amatorskim. Ktoś kto się ściga, a stać go ma sprzęt z najwyższej półki po prostu go nabywa, jednak nie powiedziane jest, że koła za tysiąc pln nie mogą się nadawać do takich celów. Sprzęt, o którym wspomniałem to w większej mierze są treningówki, ale jak najbardziej nadające się do ścigania. Ludzie nie na takich sprzętach wygrywali wyścigi, nie jednokrotnie ogrywając lepiej wyposażonych sprzętowo. Czy, wygodniej i przyjemniej? I tu znów opony. Dobrze wspominam Michelin Sport 700x28c, koszt jednej to chyba 40 pln. Po szutrach i brukach się na nich cisło ile fabryka dała, a samo odczucie z jazdy jak na holenderce, mięciusio i przyjemnie. Kolarka za dzieciaka - najczęściej wyrób krajowy Romet, model Pasat, tak tym się źle jeździło nawet po asfalcie nie mówiąc już o jakimkolwiek wjeździe do lasu. Niestety "łeee dzisiaj za mocno wieje" jest chyba najczęściej spotykane zaraz po deszczu. Chcąc coś osiągnąć nie ma przebacz trzeba jechać , a nawet tego typu warunki mają swój urok tylko to już trzeba lubić. Masz z domieszką grafenu? Bo są też zwykłe. Te nabyłem podobnie jak pancerniki do crossa by zmniejszyć do minimum łapane kapcie, no i nie oszukujmy się, niosą, trzymają konkretnie w zakrętach i nie zużywają się tak jak zwykłe.
-
Wszystko zależy od kół i od opon. Zwykłe koła pod ściganie spokojnie taki temat jak dziury krawędole ogarniają, prędzej podda się psychika i nadgary jednak mało kto na takich trenuje bo po co. Na Vittoriach Rubino Pro z domieszką grafenu możesz i po rozbitych butelkach jeździć, aczkolwiek najechanie na taką z dużym impetem może co najwyżej skończyć się rozcięciem pierwszej warstwy. Zwykłe zwijane Conti Sport także radziły sobie z "kamyczkami", ale np stare Schwalbe Lugano łykało je jak pelikan i właśnie było to psssss. Co do ograniczeń szosy, to problem zaczyna się na grząskim piachu.
-
Zawsze możesz kupić Tribana 100 i z czasem ewentualnie go udoskonalać pod swoje wymagania. Nadaje się do jazdy po lesie, a zmieniając koła na stricte szosowe można sobie poszaleć. Oczywiście można zmieniać same laczki, ale dobre koła szosowe dają sporo radości, no i zmiana trwa chwilę. Używka - Niestety to co często oznajmiają sprzedający ma się nijak do stanu faktycznego i taki rower do tysiąca złotych bywa niejednokrotnie skarbonką, bo po niewielkim przebiegu zaczyna się sypać, a i tak z doświadczenia wiem, że gumy z dętkami są często z marszu do zmiany, owijka, niejednokrotnie łańcuch i kaseta, więc kupno nawet takiego 540 jak nie wyjdzie tak samo, to niewiele drożej pomijając fakt, że rower na nowym osprzęcie i na gwarancji.
-
Od diabła kupiłem też koła, - niezłe szatany, ale sam też jestem diabeł, bo sprzedałem całkiem przyzwoitą szosę za 3,5 stówy, fakt, że bez przedniego koła, bo było już za bardzo rozje..ne, ale? No i diabeł jest wszędzie gdzie się nie ruszę, sprawdzałem kilka dni temu i on nadal na mnie paczy: I niczego bym nie podejrzewał dopóty podczas treningu na torze samochodowym leciały takie numery, że sam byłem w szoku, bo: Bałem się jechać co by nie zejść po mocnych 130 km wykonanych wcześniej. Dziś też się działo z wynalazka, ale nie będę już przynudzał......
-
Bo pierwsza lepsza dziura i możesz zostać w najlepszym wypadku bez zębów, chyba że wymienisz klej w mufach i solidnie przetestujesz ramę, a to jest mało opłacalne nie mówiąc już o miejscu gdzie można sprawdzić taka ramę. Inna sprawa, nie dałbym za ten rower takiej kasy. Za podobny na którym nie strach zap..ć, na konkretnej ramie i nie dość, że lepszym to i nowocześniejszym osprzęcie dałem 5 stów.
-
Jak ma wisieć na ścianie to spoko, ale żeby nim jeździć, ni ch..ja.
-
Koło w cenie piasty, za ta kasę brałbym. Złożyłem kiedyś na takiej koło i złego słowa powiedzieć nie mogę.
-
CPX 4.5. W sumie stare koła, ale już z nowym profilem obręczy. Sram to ogólnie plastelinium dlatego unikam kaset tego producenta, natomiast łańcuchy 9s brałbym hurtem.
-
Fulcrumy 4,5.
-
Ja rozwiązuje to w ten sposób: Jeżdżę wtedy kiedy, albo wszyscy śpią albo nikogo nie ma w domu. 4-ta rano - polecam ruch na drogach znikomy, jest rześko, jest zaje..ście. Gustava kojarzę, miałem jechać jego imprezę w lipcu, ale niestety kibluje w robocie. Dziś wreszcie znalazłem trochę czasu i założyłem koła Nie kręciłem za specjalnie, tak tylko po bułki.
-
Dokładnie. Ćwiczenia są te same, bo jadąc ultramaraton też zdarza się ściganie, jednak nie wałkujesz tego samego na każdym treningu, intensywność ćwiczeń też się rozplanowuje inaczej. Generalnie masz jazdy dystansowe na wysiedzenie w różnych warunkach pogodowych i czasowych i dobrze jest 2 razy w tygodniu treningi typowo pod ściganie( tu najlepiej z grupą, no ja mam teraz jednego mocnego zawodnika do dyspozycji) Pomyślności życzę zatem i powrotu na rower!
