Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

kaido2

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    521
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez kaido2

  1. Ja to chłopakom powtarzam i nieraz pokazałem, ale żeby też ta nóżka jeszcze chciała podawać to we łbie musi być naj..e i na luzie. Człowiek jest wstanie wygenerować niesamowitą moc!
  2. Znalazłem ten rower na śmietniku w następującej konfiguracji: Rama - Ural rok 1962 Kiera - nieoryginalna typu jaskółka Wspornik - oryginalny ( tam nie ma mostka który można odwrócić) Suport, korby, blaty sztuk 2 ZZR. Do stanu na filmie ( czyli byle się dało zap..ć) Na kierę nawinąłem owijkę powypadkową z szosy, siodło i sztyca ze znalezionego wcześniej na śmietolu rometowskiego pasata, koła złożone ze śmieci pozostałych po innej starej szosie - obręcze w sumie plastelina, ale z 28c Michelina wytrzymywały nawet na bruku, piasty mallard. Na filmie widoczny jest jeszcze napinacz samoróba, który podczas jazdy nieźle huczał. Błotniki pozyskane ze śmietniczka z warsztatu "prezesa klubu" Druty mocujące w nich były za krótkie ( pękły przez to ktoś je u kumpla wyrzucił) no i trza było majstrować drut moda Rower był na tyle lekki że gdy złamałem oś w tylnym kole to po prostu z nim przybiegłem.... coś lekko ponad półmaraton A tak na poważnie, nadrutowałem się tylnego koła by się chociaż obracało i .... przybiegłem Obecnie..... założyłem temu Uralu manetkę i jest rusek na przerzutce i 5rz wolnobiegu Ale co się niektórzy chłopcy nawqr..li .... to ich, byli tacy co im oka wypadały.... Stierlitz, w tej sytuacji bym to olał, wyp..ł bym tylko tą sztycę. W crossie na ciężkiej starej ramie Author Horizon SX ze stali hi-teen jeszcze ( rok 1997 bodajże, tez ze złomu oczywiście ), mam sprężynowego amora RST, a i tak jak idzie kibel to chopcy potrafią mi spadać z koła.
  3. Zastanawiałem się wielokrotnie nad tym,bo przecież powinienem być skopcony, 3,5 roku i ponad 100 tyś przebiegu. Zastanawiałem się bo w tym roku przecież wyniki sportowe zostały poprawione, a przebieg jeszcze większy jak w tamtym. Jak sobie przypomnę kolegów których próbowałem dociągnąć do grupy: Celowo pojechałem za grupą, by nie przeszkadzać w wyścigu, było też w nogach już jakieś 130 km. Po kilku rundach byłem już w peletonie, tych co zbierałem nie byli w stanie się utrzymać. Jak sobie przypomnę ucieczki crossem i goniące pracujące po zmianach szosy, dochodzenie szos i inne zabawy... , to chyba nie jest źle. Ale, w tym roku nie będzie już takich przebiegów, bo stawiam na sport
  4. Na tym, na tym. Mam go po dziś dzień, a zmajstorwałem na zimę i ogólnie, by czasem trochę psikusów kolegom porobić. Tak, nieśmiertelny - przejechało to w paskudnych warunkach wiele km i nic mu się nie porobiło, jedynie łańcuch wymiekał, ale to wiadomo. Jednak wszystko ładnie pięknie, bo rama jest leciutka, na konkretnych rurkach, koła też złożyłem lekkie, ale, że to długa taczka jest, to na podjazdach było co robić zwłaszcza, że przełożenie 48/14, ale spoko podjeżdżałem i nie najgorzej było
  5. Maj Ural speszial ediszyn 6 dych, rytm, avg 27, kloczasty crossu .
  6. Zdarzają się zdolni i zdolniejsi po prostu.. Mnie przy dzisiejszych warunkach tył na 3CC styka w sumie na 2-e jazdy, tylko że: No i nie jest grubo ponad 100 , jakoś 110
  7. Nie przeliczałem, ale wyszło grubo ponad 100, a wyniki sportowe jakie. Fakt, nieraz trzeba było dziczyć, bo konkurencja konkretna
  8. Niszczycielska jest moc, jedynie podzespoły z lepszych materiałów żyją dłużej ale jak, to też zależy od przykładanej mocy. Koledzy z zawodowego przy 1300 potrafią zabić ( czyt zużyć) konkretny łańcuch w suchych warunkach, oczywiście mowa o szosie i jeździe w rytmie z tarczy 53 i 13-ki T w kasecie pod średnio 5-6% podjazd nastokilometrowy. Im miększe przełożenie tym żywotność jest dłuższa. Oczywiście, przyznam się, zerwałem nieraz łańcuch w szosie, było że złamałem blok. Kiedyś testowałem ile wytrzymają plastikowe pedały i to w sumie nie takie najgorsze - wystarczyła jedna jazda pod wiatr i po 25 km KO. Także MOC! Wyje...istego Nowego Wam!
  9. Ile miałeś upadków , że tak biadolisz? Wygląda mi to na pierwszy raz W ciągu 2-ch tygodni rozje..m się 2 razy " na prędkości " , fundując widzom niecodzienne akrobacje i co z tego? Nie zrobiłem sobie krzywdy, nie spowodowałem niebezpiecznej sytuacji, nic się nie stało. Cioterstwem nie jest jeb..ć na glebę, bo błąd, czy niespodzianka może się każdemu zdarzyć. Cioterstwem jest właśnie to biadolenie.... Jak się nie wyje..sz, to się nie nauczysz jeździć, w tym upadać tak by wyjść z tego bez szwanku. Moja propozycja: Pojeździć trochę po bruku! Po kilku mocniejszych akcjach próg odczucia dyskomfortu się zmieni. Aha, no i w momencie przelatywania po dziurach wypadało by podnieść cztery litery i pobalastować trochę ciałem. Uwierz to znakomicie zdaje egzamin. Kolana i łokcie to najlepsiejsze amory. Mój rower oczywiście ma ciężki amorek sprężynowy, który w obecnych warunkach zamarza. W kołach przyzwyczajenia z szosy - 5-6 bar i bruk, czy inne kamolasy lecą na pełnej prędkości w takiej konfiguracji.
  10. Bontrager - to nie są złe koła, ale ten dusterelite jest kapslowany - do skakania średnio. Na dziurach będzie poddawał się właśnie na tych nieszczęsnych kapslach, szprycha nie strzeli, a obręcz pęknie i kapsel pójdzie do góry i centra jak znalazł. Tensometr się przydaje, ale jak już się naskładałeś kół to spokojnie możesz sobie go darować, to tak jak z zegarmistrzami - doświadczenie. W składakach o tyle jest dobre, że ich specyfikacja jest jednostkowa pod daną osobę. Cenowo wychodzi różnie, jeżeli nie masz jakiś super specyficznych wymagań,da się złożyć fajne tanie koła w cenie seryjnych. Z seryjnymi jest tak, że składane są pod większość, są z reguły tańsze od kół customowych z uwagi na wielkoseryjność( zwłaszcza dla jakiejś tam danej marki), bo odpada chociażby robocizna . Pod względem użytkowym - jeżeli nie jesteś klockiem, nie ścigasz się zawodowo to takich kół nie potrzebujesz, tu w zupełności wiele potrzeb zaspokajają np seryjne Fulcrumy, Mavic.... Jedyne, co wielu może tu sprawiać ból to fabryczne centry, bo koła składane są maszynowo
  11. Ludzie często przeginają z dociąganiem szprych, żeby sztywno było, a to nie tedy droga W rezultacie albo strzelają,albo się rozciągają ( nierdzewki), albo wyłażą z kapslami Co innego przepracowane, tak te mają prawo strzelać, choć przy 36H na 4-ry krzyże to często obręcz zajedziesz. Co to za obręcz? Kamior, jak kamior, ale jak się leci w kosmos na dziurze
  12. Kiedy piasta sie już do niczego nie nadaje, ale: W maszynowych- leci łożysko - wymianka łożyska w zależności od warunków jakie jeździ koło jak tylko po suchym - żyje dłużej. Konusowe jak łapią luz sprawdzam czy luz jest ten sam na całym obwodzie, jeżeli tak to ogląd,kasowanie, jeżeli nie otwieram i patrze co się narobiło. Spory wżer - na to jest sposób w tanich piastach. Gdy nie da się reanimować ( wymiana kulek itd..) -kosz Obręcz - z uwagi że korzystam z typowych rozwiązań pod klocki, zatem jak przetrę to czeka mnie przeplatanie koła. Szprychy - po jakimś tam dystansie może zdarzyć się, że przepracowane zaczną pękać. Pęka 1-2 dokładam, pęka więcej wymieniam wszystkie. Jestem lekki dlatego najczęściej stosuje nierdzewki - raz zrobione koło trzyma parametry. Żywotność wiele zależy też od kół z jakimi mamy do czynienia. Cieniowane pod zawodników nie przejadą tyle co pancerniki. Pancerne tanie stożkowe chińczyki do crossa , zimowe na Joytechach pod wolnobieg, komplet 100 pln - przebieg 20tys i za jakieś 5 do wymiany tylna obręcz , a są w sumie nowe bo jakiś rok temu kupione. Piasty ok Tanie szosowe konusowe koła seryjne z Tribanów 5, 300, 500( Made in Italy) stosowane zimą. Po jeździe w syfie - tylna obręcz do wymiany po 40kkm, przód przerobione 60 i jest ok, drugi komplet dst 30kkm jazda w suchym i trochę w deszczu - OK Koła szosowe Mavic SUP ( grafitowe) na starych konusowych 105 FH i HB 1055 Obręcz przód przetarła się po jakiś 50k obie wywaliłem i złożyłem koła na obręczach accenta ( alexrims) - koła pancerniki. Piasty przebieg 60 tys, w środku są jak nówki.
  13. Chyba ogólnie za dużo kilometrów w najróżniejszych warunkach i na najróżniejszych rowerach i za dużo grzebania w tym wszystkim Styl jazdy nie ma nic do tego, to jest kwestia świadomości i odpowiedniego podejścia do tematu Zasada jest prosta jeżeli przekroczysz pewną granice to już nie ma co ratować i nie ma przyjmę, nie przyjmę , bo nie przyjmę, jeżeli kaseta ma jeszcze zęby - ratuje borowanie. Po jeździe w syfie zawsze sprawdzam łańcuch zwłaszcza w zimówkach które zazwyczaj dojeżdżają z szosowych. Tylko to wszystko wymaga pewnego doświadczenia i wiedzy , a nie opierania się ci dobrzy , ci źli. Pamiętam i wolnobiegi 3rz, wajchy na przednią zmieniarke ... i takie tam duperele , ale: Zaprzestano praktycznie sprzedawać pojedynczych koronek bo z punktu widzenia klienta i serwisanta było to nieopłacalne i w sumie nadal jest. Za jedną koronkę płaciłem 20 pln, za kasetę 4 dychy Obecnie nadal można sobie pojedyncze sztuki kupić i nadal jest to nieopłacalne. Z tego co mi mówił serwisant to zalecenia Shimano są takie by wymieniać całą kasetę, a jak jest taka potrzeba i cały napęd. Z punktu widzenia serwisującego podobnie bo: Wymienię koronkę, a klient przyleci, że skacze na jakiejś tam, on nie wie na jakiej, miało działać, nie działa, reklamacje , duperele i kąpiel w szambie - stąd takie zabiegi. Podobnie nie boruje się zębów, nie wymienia bębenków w piastach itd. - tylko w całości wymienia jak leci. 3 najmniejsze- No tak ludzie nadal nie kumają, że jeździ się z rytmu, kasetę dobiera pod siebie pod względem własnych predyspozycji i maksymalnego wykorzystywania wszystkich koronek, że nie startuje się z ośki. W przypadku wolnobiegów i łańcuchów do nich za 30 pln tak stal jest ta sama, natomiast przy kasetach i łańcuchach do nich już jest inaczej, obalając mit: Weźmy Shimano i kasety z niskiej półki ( 7s-10s) stal Cro-Mo, łańcuch CN-HG53 stal średniowęglowa, obecny CN-HG40 - plastelina. I nigdy tak nie było - kasety IG , czy taka CS-HG50 7s była twardsza i przejeżdżała sporo dedykowanych łańcuchów tego samego producenta. Budowa, budową, ale materiały zupełnie inne KMC starcza mi zimą na 700km, , najtańszy Shimano jaki stosuje na 3K. Oba łańcuchy 9s i praktycznie w tej samej cenie.
  14. Ale że jak to nie mierzysz mocy, sztywności korby, ile karbonu jest kołach a ile w ramie? Trochę dałeś się podpuścić, wkręciłeś się Co miałem na myśli: Generalnie chodziło mi o to aby uświadomić w tym wielu osobom, że kiedyś wcale nie było lepszych łańcuchów/podzespołów / rowerów. Podobnie jak dziś były lepsze i gorsze, jedynie napędy wyparte ze sportu są obecnie robione z plasteliny - nowy CN -HG40 to nie to samo co stary CN-HG40, identycznie 8-mio rzędowe Sramy. Spotykam się z tekstami- Ale te chińskie łańcuchy za PRL-u były za***iste, kumpel taki miał zakonserwowany, mówię dawaj testujemy. Wytrzymał jakieś 300 km z przełożenia w sumie miękkiego bo 48/14 w singlu, zatem syndrom gumianych nóg i dzisiejszego uczestnictwa w internetowym życiu. Powielanie, że w wolnobiegach oś się gnie, a w kasetach nie - podobnie, ale to już inna para kaloszy. Wszystko się obraca wokół materiału, nie zawsze tańsze jest gorsze. A dziś, a dziś mamy np taki CN-HG53 który jak dla mnie w tej cenie jest mistrzem świata. Za 60 pln zimą w soli przejeżdża u mnie 3 kawałki, a w szosie 7 i później dojeżdża z tysia w crossie Szkoda że Sram wycofał PC951, za 6-7 dych to był dopiero mistrz świata. Na wyciągniętym łańcuchu watów nie stracisz, bo to zależne jest akurat od "głowy - nogi", ale możesz sobie wyj..ć jedynki jak naraz zrobi sruuu. Inna rzecz - po co przepłacać i wypierdzielać do kibla cały napęd jak kontrolując zużycie zmieniasz sam łańcuch.Proces zużycia łańcucha powyżej 1% postępuje do potęgi wraz z następnymi km. Dlatego się o tym gada, bo nie opłaca się być ot chociażby totalnym ignorantem.
  15. Znaczy jednoznacznie że nogi musieć być gumiane. Ostatnio pod takie predyspozycje nabyłem łańcuch, by sprawdzić czy ze mną jest jeszcze w miarę dobrze no i wytrzymał coś koło tysia W efekcie wystarczy tylko kcieć by móc mieć lepsiejszy A ze złomowych rowerów to czasem wyciągałem nadające się takie zachwalane staruszki, ich żywot był króóóótki No dobra, a teraz podaj najważniejsze- 40 lat pracy, przebieg i pomiar mocy
  16. Łeee, dobra to stąd spie..m Licznik wygodniejszy, ale właśnie, że pokazuje czas to może do " poka co tera masz na nadgarstku, tfu blacie?" Nieodzowny kumpel , nawet nie wiem ile już przejechał, zapewne całą moją krótką karierę, czyli ponad 100 tysi. Jeździł też ten: ten taki ten: i ten Ale czapki nie ubierałem, ciepło było A tego na kierę to raczej średnio choć po dziś dzień świeci w nocy jak po..ny. Skuwacz, rozkuwacz....... Nieraz zerwałem łańcuch i nieraz to właśnie urządzenie uratowało mi d*pę( ostanio 200km od chaty na totalnym zadupiu) Oczywiście mam też spinkę, ale żeby jej użyć trzeba pozbyć się złomu ustrojstwem. Spinki takie które rozpinam palcami. Rzadko ich używam, jak już macham skuwaczem, to wolę się pozbyć jeszcze jednego ogniwa( często zakładam łańcuch o 2 ogniwa dłuższy) i zakuć na pinie z rozkutego ogniwa - praktyka czyni mistrza, jeszcze nie miałem akcji, że łańcuch mi się sam rozkuł. skuwacze które podałem są całkowicie rozbieralne, mam w każdym rowerze taki skitrany. Spokojnie spinek używam wielokrotnie, zużycie łańcucha nie wpływa na zużycie spinek, łańcuch zużywa się na ogniwach, a dokładnie na tłoczonych w nich tulejach, następne są rolki. Użycie spinki ze zużytego łańcucha niczym nie grozi pod względem pracy. Problem tkwi w czym innym, rozpinanie/ spinanie i za którymś tam razem spinka potrafi się sama rozpiąć czego jeszcze nie miałem, ale rozpinanie za każdym razem przebiegało lżej. Może nie nowe przepracowane, jednak pod względem zużycia tak, niczym nówcie i były to SRAM-y średnio po 10kkm Ale np w shimanach będzie siedział pewniej jak fabrycznie prasowany z KMC czy Srama. KMC-ki i Sramy zakujesz tak samo jak fabryka na tym samym sworzniu. Kwestia prawidłowego zakucia. Albo ten sam pin którym był skuty łańcuch Jadę jeszcze w zimówce na spince z przed 2 lat z przebiegiem że głowa boli, nic oczywiście nie skacze.
  17. Taki sobie kup: https://rowertak.pl/product-pol-1456-Rozkuwacz-skuwacz-lancucha-HG-i-UG.html W sumie to to samo, ale tu rączkę masz jak w imadle i dzięki temu robota przy łańcuchach shimano jest przyjemniejsza. 100 km jest spokojnie do zrobienia nawet na crossie z amorem, obecnie tylko na takim klocku jeżdżę, choć mógłbym na szosie, ale zimowej trzeba przepleść tylne koło , bo po 40 tys km po prostu już się przetarła, a tak niedawno kupowałem to koło. Rower to ostatnie ogniwo gdy bierzemy pod uwagę osiągi, oczywiście między składakiem,a szosą jest przepaść, ale w przypadku crossa różnica jest niewielka. W przypadku lekkiej ramy po wywaleniu amora i zmianie kół praktycznie otrzymujemy fita, a gdy zmienić jeszcze kierownicę robi się z tego gravel/endurace. Wszyscy moi znajomi z kręgu maratończyków mają takie przebiegi. Skąd się to bierze: Wystarczą 2 większe zabawy gdzie miesięcznie wykręca się w okolicach 7k i robią się z tego niesamowite przebiegi roczne. Latem zazwyczaj wszystko cichnie i treningi się skracają do 100-150 km. Wtedy np przerzucam się na jazdę stricte sportową z ćwiczeniami pod ściganie włącznie. Obecnie się obijam i stówki lecą sobie w weekend, natomiast rano i wieczorem skromnie, tak by mieć radochę z jazdy na rowerze + inne zalety jakie daje aktywność ruchowa. Fakt: nie powiem wymaga to sporej determinacji(jazda w nocy, deszczu, śniegu upale, ekstremalnie niskich temperaturach) i ułożenia sobie planu i tu jak najbardziej dla wielu mojego pokroju należy się podziw, ja tam jeszcze jestem mały miki.
  18. Coś jest nie tak i jak najbardziej możesz mieć rację bo: Wczoraj mały rowerek stacjonarny na full obciążeniu rozkręcałem do 50 km/h. Przy 40-tu paru słyszałem tylko.... zejdź, bo zepsujesz. Nawet zadyszki nie miałem. Fakt: takiego obciążenia nie mam w zimowym crossie 48/16. Z tym koleszkiem na szosie mniałem ciemżej. Mnie tak wszyscy mówią, a na zamknięciu sezonu byłem ze swoimi " wszywkami" przypisanymi przez klub...... "odlutkiem".Tylko prezes jest mnie w stanie jakoś zrozumieć. Ach... te nowoczesne sprzęty Co ostatnio mówiłem na obecny warun: metka łososiowa ( może być Sokołów) za 4 zylka + pieczywko wieloziarniste i nie ma ch..ja, na 100+ nie ma odcięcia. P.S. 40 koła: Tak na prawdę brakują grosze, ale nie to się liczy, choć nawet?. Lipiec i sierpień to była jazda na sport: W peletonie takich osiągów nie miałem co zrobiłem na solo, czas zacząć znów jeździć z mistrzami z naszej kadry może być ciekawie!
  19. Nie no, sobota i niedziela jak nie muszę do tyry to o ludzkiej porze, o 10-tej I dziś tak było. Przez ok 4h jazdy ( bo obecnie więcej mi nie trzeba, stówki starczą) powinienem w taką pogodę pośmigać z kilkoma napotkanymi grupkami. 30k - to grali u mnie na początku września , ale spoko, szału nie ma choć? Z osiągnięć jestem nawet zadowolony. Uhhhh, jakoś tak ozięble wyszło i bez sexu Pozdro!
  20. Ja się natomiast zdziwiłem, że taaaaakie pustki. Jednak temperatura i wiatr na starcie przeprowadza selekcje jeszcze w wyrze. Inna sprawa, że na okoliczny paryż-rube nikt normalny się nie wpuszcza ( jeszcze nikogo tam nie spotkałem) , a spokojnie można przejechać szosą. Jako wisienka włączył się motywator i poleciał sportu z crossa, czego efektem było dojście do gościa na szosie.Żeby dojechać to tak trzeba było popracować na 40-42km/h "20-to kilowym żelastwem" i skasować 700m. Suma sumarum pękło 103km dziś.
  21. Wyprodukowanie typowych piast do " zwykłych rowerów" jeszcze tańsze. Skoro chińskie koło w cale nie takie gó..e na joytechach kosztuje jakieś 6 dyszek, a komplet dobrych łożysk maszynowych 4 dychy to różnica jest już widoczna gołym okiem, bo gdzie jest reszta koła? Dlaczego na maszynach są tak zachwalane, Jak na razie z obecnie produkowanych piast konusowych nie spotkałem takich które mogły by dorównać maszynówkom pod względem oporów toczenia, co nie oznacza że są gorsze, patrząc na to pod innym kątem - konusowe są wytrzymalsze i lepiej znoszą ciężkie warunki. Jezeli chcesz się ścigać - bierzesz maszyny, jeżeli orać gdzie popadnie - konusy. Zwykłe rowery - syf, miasto, ludzie nie dbaja, ma wytrzymać min 2 lata, tanio - konusy. Ściągnij klapki i spójrz trochę szerzej Elektryki wykorzystywane są min do ćwiczenia rytmu np po zimowej pauzie. And? Wianki potrafią pękać. Często po jakimś przerobie wyp...łęm wianki dodając kulek, nie tylko ze sterów, ale i suportów, a bywało że i piast. Nie pytaj nawet ile tak jeszcze przejeździłem.
  22. Rower z Tesco na razie sobie odpoczywa, pomimo, że nadeszły czasy klocka, które właśnie teskowy miał przejąć.Zastanawiam się czy Urala z powrotem nie wyposażyć w koła szosowe Zobaczymy Triban 540 to dobra opcja, koła na maszynach Mavic made.....
  23. Za bardzo skręconą baryłkę przy przerzutce miałem i suma sumarum po czasie zaczęło skakać po koronkach. Po ćmoku, jak przez telefon - ch..wo widać, ale jak się wreszcie zatrzymałem w blasku słońca Początkowo myślałem , że ogniwo się poddało, bo łańcuch już przechodzi drugą śmierć, ale na nowym objaw za 5 km wrócił, zatem stary skoszowany wrócił nadal do łask na totalne dojechanie. Na zimę- najlepiej singiel ew. wolnobieg max 6rz
  24. Tak było chyba wszędzie. Ogólnie byłem zły bo sprzęt mi się zaczął pierdzielić po zmroku i tylko 7 dych wyszło zamiast planowanej stówki. Ale, ogarnąłem i można dalej się bawić!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.