-
Liczba zawartości
521 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez kaido2
-
Albo gospodarz, impulsator.....
-
Łeee, dobra to stąd spie..m Licznik wygodniejszy, ale właśnie, że pokazuje czas to może do " poka co tera masz na nadgarstku, tfu blacie?" Nieodzowny kumpel , nawet nie wiem ile już przejechał, zapewne całą moją krótką karierę, czyli ponad 100 tysi. Jeździł też ten: ten taki ten: i ten Ale czapki nie ubierałem, ciepło było A tego na kierę to raczej średnio choć po dziś dzień świeci w nocy jak po..ny. Skuwacz, rozkuwacz....... Nieraz zerwałem łańcuch i nieraz to właśnie urządzenie uratowało mi d*pę( ostanio 200km od chaty na totalnym zadupiu) Oczywiście mam też spinkę, ale żeby jej użyć trzeba pozbyć się złomu ustrojstwem. Spinki takie które rozpinam palcami. Rzadko ich używam, jak już macham skuwaczem, to wolę się pozbyć jeszcze jednego ogniwa( często zakładam łańcuch o 2 ogniwa dłuższy) i zakuć na pinie z rozkutego ogniwa - praktyka czyni mistrza, jeszcze nie miałem akcji, że łańcuch mi się sam rozkuł. skuwacze które podałem są całkowicie rozbieralne, mam w każdym rowerze taki skitrany. Spokojnie spinek używam wielokrotnie, zużycie łańcucha nie wpływa na zużycie spinek, łańcuch zużywa się na ogniwach, a dokładnie na tłoczonych w nich tulejach, następne są rolki. Użycie spinki ze zużytego łańcucha niczym nie grozi pod względem pracy. Problem tkwi w czym innym, rozpinanie/ spinanie i za którymś tam razem spinka potrafi się sama rozpiąć czego jeszcze nie miałem, ale rozpinanie za każdym razem przebiegało lżej. Może nie nowe przepracowane, jednak pod względem zużycia tak, niczym nówcie i były to SRAM-y średnio po 10kkm Ale np w shimanach będzie siedział pewniej jak fabrycznie prasowany z KMC czy Srama. KMC-ki i Sramy zakujesz tak samo jak fabryka na tym samym sworzniu. Kwestia prawidłowego zakucia. Albo ten sam pin którym był skuty łańcuch Jadę jeszcze w zimówce na spince z przed 2 lat z przebiegiem że głowa boli, nic oczywiście nie skacze.
-
Taki sobie kup: https://rowertak.pl/product-pol-1456-Rozkuwacz-skuwacz-lancucha-HG-i-UG.html W sumie to to samo, ale tu rączkę masz jak w imadle i dzięki temu robota przy łańcuchach shimano jest przyjemniejsza. 100 km jest spokojnie do zrobienia nawet na crossie z amorem, obecnie tylko na takim klocku jeżdżę, choć mógłbym na szosie, ale zimowej trzeba przepleść tylne koło , bo po 40 tys km po prostu już się przetarła, a tak niedawno kupowałem to koło. Rower to ostatnie ogniwo gdy bierzemy pod uwagę osiągi, oczywiście między składakiem,a szosą jest przepaść, ale w przypadku crossa różnica jest niewielka. W przypadku lekkiej ramy po wywaleniu amora i zmianie kół praktycznie otrzymujemy fita, a gdy zmienić jeszcze kierownicę robi się z tego gravel/endurace. Wszyscy moi znajomi z kręgu maratończyków mają takie przebiegi. Skąd się to bierze: Wystarczą 2 większe zabawy gdzie miesięcznie wykręca się w okolicach 7k i robią się z tego niesamowite przebiegi roczne. Latem zazwyczaj wszystko cichnie i treningi się skracają do 100-150 km. Wtedy np przerzucam się na jazdę stricte sportową z ćwiczeniami pod ściganie włącznie. Obecnie się obijam i stówki lecą sobie w weekend, natomiast rano i wieczorem skromnie, tak by mieć radochę z jazdy na rowerze + inne zalety jakie daje aktywność ruchowa. Fakt: nie powiem wymaga to sporej determinacji(jazda w nocy, deszczu, śniegu upale, ekstremalnie niskich temperaturach) i ułożenia sobie planu i tu jak najbardziej dla wielu mojego pokroju należy się podziw, ja tam jeszcze jestem mały miki.
-
Coś jest nie tak i jak najbardziej możesz mieć rację bo: Wczoraj mały rowerek stacjonarny na full obciążeniu rozkręcałem do 50 km/h. Przy 40-tu paru słyszałem tylko.... zejdź, bo zepsujesz. Nawet zadyszki nie miałem. Fakt: takiego obciążenia nie mam w zimowym crossie 48/16. Z tym koleszkiem na szosie mniałem ciemżej. Mnie tak wszyscy mówią, a na zamknięciu sezonu byłem ze swoimi " wszywkami" przypisanymi przez klub...... "odlutkiem".Tylko prezes jest mnie w stanie jakoś zrozumieć. Ach... te nowoczesne sprzęty Co ostatnio mówiłem na obecny warun: metka łososiowa ( może być Sokołów) za 4 zylka + pieczywko wieloziarniste i nie ma ch..ja, na 100+ nie ma odcięcia. P.S. 40 koła: Tak na prawdę brakują grosze, ale nie to się liczy, choć nawet?. Lipiec i sierpień to była jazda na sport: W peletonie takich osiągów nie miałem co zrobiłem na solo, czas zacząć znów jeździć z mistrzami z naszej kadry może być ciekawie!
-
Nie no, sobota i niedziela jak nie muszę do tyry to o ludzkiej porze, o 10-tej I dziś tak było. Przez ok 4h jazdy ( bo obecnie więcej mi nie trzeba, stówki starczą) powinienem w taką pogodę pośmigać z kilkoma napotkanymi grupkami. 30k - to grali u mnie na początku września , ale spoko, szału nie ma choć? Z osiągnięć jestem nawet zadowolony. Uhhhh, jakoś tak ozięble wyszło i bez sexu Pozdro!
-
Ja się natomiast zdziwiłem, że taaaaakie pustki. Jednak temperatura i wiatr na starcie przeprowadza selekcje jeszcze w wyrze. Inna sprawa, że na okoliczny paryż-rube nikt normalny się nie wpuszcza ( jeszcze nikogo tam nie spotkałem) , a spokojnie można przejechać szosą. Jako wisienka włączył się motywator i poleciał sportu z crossa, czego efektem było dojście do gościa na szosie.Żeby dojechać to tak trzeba było popracować na 40-42km/h "20-to kilowym żelastwem" i skasować 700m. Suma sumarum pękło 103km dziś.
-
Wyprodukowanie typowych piast do " zwykłych rowerów" jeszcze tańsze. Skoro chińskie koło w cale nie takie gó..e na joytechach kosztuje jakieś 6 dyszek, a komplet dobrych łożysk maszynowych 4 dychy to różnica jest już widoczna gołym okiem, bo gdzie jest reszta koła? Dlaczego na maszynach są tak zachwalane, Jak na razie z obecnie produkowanych piast konusowych nie spotkałem takich które mogły by dorównać maszynówkom pod względem oporów toczenia, co nie oznacza że są gorsze, patrząc na to pod innym kątem - konusowe są wytrzymalsze i lepiej znoszą ciężkie warunki. Jezeli chcesz się ścigać - bierzesz maszyny, jeżeli orać gdzie popadnie - konusy. Zwykłe rowery - syf, miasto, ludzie nie dbaja, ma wytrzymać min 2 lata, tanio - konusy. Ściągnij klapki i spójrz trochę szerzej Elektryki wykorzystywane są min do ćwiczenia rytmu np po zimowej pauzie. And? Wianki potrafią pękać. Często po jakimś przerobie wyp...łęm wianki dodając kulek, nie tylko ze sterów, ale i suportów, a bywało że i piast. Nie pytaj nawet ile tak jeszcze przejeździłem.
-
Rower z Tesco na razie sobie odpoczywa, pomimo, że nadeszły czasy klocka, które właśnie teskowy miał przejąć.Zastanawiam się czy Urala z powrotem nie wyposażyć w koła szosowe Zobaczymy Triban 540 to dobra opcja, koła na maszynach Mavic made.....
-
Za bardzo skręconą baryłkę przy przerzutce miałem i suma sumarum po czasie zaczęło skakać po koronkach. Po ćmoku, jak przez telefon - ch..wo widać, ale jak się wreszcie zatrzymałem w blasku słońca Początkowo myślałem , że ogniwo się poddało, bo łańcuch już przechodzi drugą śmierć, ale na nowym objaw za 5 km wrócił, zatem stary skoszowany wrócił nadal do łask na totalne dojechanie. Na zimę- najlepiej singiel ew. wolnobieg max 6rz
-
Tak było chyba wszędzie. Ogólnie byłem zły bo sprzęt mi się zaczął pierdzielić po zmroku i tylko 7 dych wyszło zamiast planowanej stówki. Ale, ogarnąłem i można dalej się bawić!
-
Ale na pewno lepszy jak w tym przypadku gdy musiałem stać kilka minut na światłach
-
Niestety na tej trasie jest tylko kilka segmentów ( jak widzisz raptem 3,5 km na przejechane 54km ) Cyklofana, na których jechałem spokojnie, no oprócz hopsi Dąbrowice - Daniec, ale też szału nie było, natomiast reszta hmm... max speed przekłamany choć 50km/h powinno być lekko na płaskim i 40- 45 przez trochę km było. Średnia( nie jeżdżę na średnią), no cóż światła w mieście i trochę też po DDR-ach ( akurat tym rowerem mogę) i jest jak przy Wigry 3 Podsumowując: dzień konia, ale i tak w sumie luz Co do jednej nogi - już kiedyś jechałem, jak zatrzask pod wiatr zmasakrowałem, ale to i tak był pryszcz. Czesław Rajch na jednej nodze, blat oś (53/11) na Aneczke od Wysokiej, by pokazać takiemu jednemu co to znaczy jazda i takie tam. Trochę żeśmy się razem uśmiali, przy tej jak i przy innych jego przygód, które opowiadał. Przy nim miałem odzwierciedlenie jaki jestem mały bolek.
-
Rower po chlaniu to jednak nie jest dobry pomysł https://www.strava.com/activities/1291768104 https://www.strava.com/activities/1291773137 Po zalogowaniu wyskakujo lepsze kfiaty
-
Ale jakbyś wpisał w liczbie pojedyńczej to wyświetliło by prawidłowo. Każdy ma w tym przedziale swoją skalę która to zależna jest od wytrenowania. Zahaczając o temat miałem na myśli min te 3km ze średnim 6% na start. Jazdą na kole nie ma się co szczycić, ale dając przy tym sukcesywne nawet niezbyt mocne zmiany - już można o czymś pogadać. Tu gość był górą, nawet jak go objechałeś, niestety. Generalnie wożenie się na kole to wiocha, a dodając to do tego co napisałeś, czyli poprawka na płaskim i dać sie ugotować na pryszczu - już do potęgi n-tej. Zasada jest prosta,- nie jesteś w stanie - nie kozacz, jak siadasz na koło to zaraz dajesz zmianę, no i wypadało by z człowiekiem zamienić słowo, ot np takie często gryzące "cześć". To nie boli, a mogą być z tego tylko korzyści. Mnie na szczęście już nie spotykają, ale zdarza się do takiego dojechać. Zazwyczaj jest krótka piłka, choć bywało, że rozum delikwentowi przyszedł do głowy. Generalnie nie polecam, bo często są z tego tylko kłopoty. Ubezpieczenie, ubezpieczeniem, ale po co kusić los? Licho nie śpi
-
No wiesz, nawet głupia Wiki czai w czym leży rzecz. Utrzymanie raczej nie, interwał to doj*b..e, Utrzymanie to inne zagadnienie ćwiczone na plackach,pod wiatr, podczas ucieczki. Istnieje też wersja na kole, ale to już inna para kaloszy
-
Pomimo, że jak dla mnie mientko to ten łańcuch jest do wyje...nia. Wystarczą interwały mocowe po hopach i można mieć fajniejsze.
-
Bo wystarczy, że się jeden najmądrzejszy znajdzie.Wiele osób powtarza bzdury z internetu, nie mając zielonego pojęcia. Podobnie sprawa wygląda w innych dziedzinach , ot daleko nie szukając - zegarki,- zegarmistrzostwo.Te wiele osób nie ma doświadczenia pod kątem mechaniki, materiałoznastwa, iżynierii. 70% kolarzy jak i 90% rowerzystów jest zwykłymi użytkownikami, którzy nie wiedzą nawet że łańcuch się wymienia, o technice jazdy nawet niewspominając. Chain Manuala Shimano gdzieś mi wcieło, dlatego posłużę się człowiekiem z tegoż koncernu Identycznie sprawa się ma z łańcuchami Srama, KMC, czy Accentami, które o dziwo pomimo swej ceny dają rade
-
Po Co? Margaryna sobie z tym bardzo dobrze radzi. Faktycznie jakby popite. Szkoła jest jedna, racjonalna, ale podałeś za mało danych: 1% i zima - łańcuch zazwyczaj jest do wyoutowania, ale : - jakie przełożenia są w użyciu? -w jakim stanie jest kaseta, co to za kaseta, model? - jeżdżone po soli/chlapie pośniegowej? - ile przejechane i w jakich warunkach i na koniec: -jaki łańcuch , model? Przy okazji dla lepszej oceny rozkuj i pokaż ogniwo od wewnętrznej strony( wystarczy jedna część) Szyłeś kiedyś igłą chirurgiczną? jak raz robiłeś sobie pasek skórzany do zegarka to musiałeś choć na chwilę użyć. Robisz ze szprych igłę, przechodzisz, potem prostujesz. Szprychy są z nierdzewki więc giąć jak najbardziej można. I to jest poważny błąd! Dokładnie, z tym że lubić w tym, przypadku będzie miłym dodatkiem. Środek którym jest posmarowany ot chociażby typowy shimanowski łańcuch jest wytrzymalszy od zielonego Finisha, te środki to typowe zabezpieczenia wypierające wodę. Kiedyś kąpano w gorącym tawocie, gotowanie zupy było warte swej ceny, z temperatura oczywiście nie można było przegiąć. Dobrą akcją jest też czerwony Rohloff. Wbrew temu co się czyta na brandzlarskich forach to wcale nie trzeba się pier..ć w benzyny i takie tam duperele. Newralgiczne miejsca takie jak szczeliny między ogniwami, ogniwo - sworzeń są tak cieńkie, ze żaden piach się tam nie dostanie. Przemiał z olejem jest na tyle kiepski, że nie jest w stanie wypolerować plastikowego szkiełka( akryl, plexiglas....) To co działa destrukcyjnie na łańcuch to moc i żrące warunki ( sól , wapno) Chapter X -Przecieranie po smarowaniu - nie przecieram i dłużej jadę. Dlaczego: - Sprawa jest bardzo prosta jak budowa cepa. Wszystkie powierzchnie cierne styku łańcuch- kaseta blat- mają mniejsze opory. Powierzchnia rolka ząb jest walcowana, posmarowana powoduje łatwiejsze płynne przejście, zmiana przełożeń działa lepiej nawet na zużytym łańcuchu. Piach - miejsca styku są czyste, ewentualnie jest przemiał który w sumie działa jak smar. Smarowanie ma swoje realne zastosowanie wtedy gdy łańcuch jest słyszalny - wiadomo zwiększone opory = szybsze zużycie. trzeba zwrócić uwagę na specyfiki, można się nieraz zdziwić - po smarowaniu łańcuch nagle się szybko zużył. Do ciezkich warunów - czerwony Rohloff, na szybko np zielony Finish Jest coś tak wspaniałego co nazywa się suwmiarką : 11 ogniw 132,5 nowy łańcuch, 133,2 - 1%. Można spotkać łańcuch( swego czasu i Shimano ) które na start mają 133,2 - śmiało można jeździć, do czasu aż wymiar zacznie się szybko zwiększać. Oczywiście nie oznacza to wyrzucenia kasety szczególnie jak jest twarda, chrupała, jednak nowy łańcuch nawet z wymiarem 132,5 powinien się spokojnie przyjąć. 500 km- to niezłe brandzlowanie. Średnio przy zielonym Finishu 2 jazdy po ulewach. Rower czasowy i wyścigowy ( jeżdżone po suchym)- bywa że przejadą cały żywot łańcucha bez ingerencji, żywot obecnie stosowanych średnio 14kkm, kasety od 40-60kkm przy obecnym stylu jazdy. Dobra starczy tych mundrości
-
No to zadaj sobie pytanie - " Jakbyś to zrobił? "
-
https://www.google.pl/search?dcr=0&ei=q70SWtnbMqTE6ASoyJtQ&q=bacik+rowerowy&oq=bacik&gs_l=psy-ab.1.3.0i71k1l4.0.0.0.16666.0.0.0.0.0.0.0.0..0.0....0...1..64.psy-ab..0.0.0....0.LuIbnQTJYzA
-
Aaaaa... Ty masz ta plastikową....., no to zmienia postać rzeczy. Weź to wypi.... Lutownice masz?
-
Oho, widzę że endorfiny działają. Pisząc , że weekend przemknął pod znakiem 300km stanie się raczej nudnym wpisem, dlatego już takie akcje sobie daruję. Da się, przerabiałem to bez zdejmowania koła ( lenistwo).
-
Zamiast wkładki można dać podwyższenie pod blok, dłuższa odpowiednio korbę. Obniżając siodło nawet o 1 cm powinno się sporo polepszyć, a prawej nodze nic się nie stanie. żeby coś było nie teges trzeba by zejść z 5 cm na sztycy, a kąt zgięcia nogi musiałby przekroczyć 45-50st.
-
Ale korby masz jednakowych długościach, na platformach nogi masz w różnych pozycjach. Odbijasz szosowe na platformach w miejscach osi i już wiesz dla której nogi gdzie ma być blok w którym miejscu skoro jeździsz tak na platformach to na szosach w zatrzaskach MTB może być tak samo. Ja nie widzę problemu.
-
Podeszwa, jak podeszwa, ale sztywno jest tylko w okolicy bloku, reszta to normalna podeszwa, która ma umożliwić normalne poruszanie się w terenie. Są szosowe z wyższą cholewką, ale nie wiem czy to urządza, bo musiałbym obadać temat organoleptycznie.
