Wiele zależy od chodów. Swego czasu kupiłem przygotowaną pod ściganie, szosę na bazie Gazelle Champion Mondial ( zaj..ta rama) na mieszance Tiagra/Dura Ace za 5 stówek Jeżeli nie masz chodów, jesteś skazany na parchy, albo nówki. Ze złomu, można i cały rower spotkać tylko to jest jak wygrać w totolotka, natomiast zazwyczaj do czegokolwiek nadaje się co najwyżej rama. Składałem zimówkę na pozyskanej ze złomu F6 (Favorit) i całość wyniosła mnie 5 stówek z tym że miałem koła. Najdroższe z tego interesu są klamkomanetki. 7 rzędowe Tourneye to wydatek koło 3,5 stówki. Ale bzdury chłopakowi wpajasz. Duże trafiały tylko do PRL, ale w standardzie były dostępne rozmiary 57 i 58 ( Colnago, Jaguar, Huragan, Favorit), natomiast normalnie obowiązywała rozmiarówka jaką mamy obecnie. Podobnie było z blatami. mam szosy z ramami 54,56 i blatami 46, 50,52(czyli standard), podobnie korby 170 i 172,5, kasety 7-ki,9-ki, ciasne jak i pod teren, kiery od 38 - 42, klamkomanetki były już w latach 90-tych(grupy od Sh 600 Tricolor po Dura Ace) Manetki klikowe na rame(105) to też nie jest problem. Wolnobiegi to lata 80-te - zakres od 13T - 21T z blatem 50 przy cad 90, cóż więcej chcieć. Kasety UG 6rz szosowe z początku lat 90-tych te równie były ciasne. Pierwsze węglówki to również początki lat 90-tych. Wagowo - w tamych czasach rowery ważyły podobnie - 8kg to był już cieżki rower Różnice są tylko co najwyżej kosmetyczne z punktu widzenia praktycznego, jak dla mnie żadne, choć nie ukrywam, wole ramy agresywne, jak te endurace pod turystykę.