Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

kaido2

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    521
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez kaido2

  1. Takie rzeczy spokojnie załatwiam crossem. Dziś pogoda, że aż mój złomek się załapał
  2. Przesunięcie suportu do tyły w rowerze czasowym powoduje przy tej samej kadencji przyłożenie większej mocy na korbę, a więc na twardszym przełożeniu jest łatwiej, ale rower czasowy nie bez powodu ma odpowiednia kierownice umożliwiającą chwyt by tą moc wygenerować. Dlaczego więc nie stosuje się takiej pozycji w typowym rowerze szosowym? Wystarczy spojrzeć jakie długie dystansy mają etapy czasowe. Rower jak najbardziej uniwersalny to raczej crossowy. W nim generalnie wszystko rozgrywa się w temacie opon. A jaki problem? Oczywiście na większe kamerdolce również można założyć odpowiednie opony szosowe. Szosowe na szuter są nawet dość tanie - mowa o oponach 23c, czyli tych prawilnych Po takich drogach spokojnie cisnałem z szosy. Znaczy, że masz jeszcze turystyka, gdyby był z nastawieniem na konkret, mocowania pod bagażnik by nie miał. Dobra, wiem , że śmigacie zatem też coś wkleję z mojego nieprofesjonalnego ciężkiego rowera z napędem wolnobiegowym - 6S
  3. Na temp od +5 w górę styka taka bluza https://www.decathlon.pl/bluza-na-rower-mska-500-id_8216556.html a pod spód: http://www.decathlon.pl/rkawki-na-rower-500-letnie-id_8315774.html + koszulka taka jak podałeś lub np ta jest ok http://www.decathlon.pl/koszulka-500-replica-fdj-id_8327999.html tylko ten FDJ. W każdym bądź razie macałem. Jakby było jeszcze zimno to na tą koszulkę wrzucasz to: http://www.decathlon.pl/koszulka-termoaktywna-dugi-rkaw-300--id_8343882.html?gclid=CKrOwNv8ytACFRAtGQodlvYESg i powinno być git. Jeżeli chodzi o te spodnie to zrobiłem w nich minimum 25 koła i gdyby mi się nie przetarły na d..ie to nie kupowałbym drugich. Oczywiście tych przetartych używam dalej, bo zarzucam na nie letnie jak jest już poniżej zera, tak jak np dziś było z samego rańca. Co pampersa na gołą d..ę to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. jedni mają dobrze przylegające gacie, inni jada na żywca, a jeszcze się znajdzie paru takich co podklei sobie wkładek higienicznych nie rzadko damskich.
  4. Też mam, ale juuuż dawno nie używam. A tak poza tematem, ktoś coś, dziś? Było dobre moczenie przez suszenie
  5. Polipropylen - materiał stosowany jako ochronny przed wiatrem, a co się ztego np robi? Żeby nie było nie jestem pierwszy który na tym jedzie
  6. No nie do końca z siateczki. Dobra termoaktywna koszulka podzielona jest na strefy ochrony. Podczas jazdy pod wiatr łatwo jest wyczuć te strefy, dlatego np pod pachami jest " siateczka" ale na klate jest już windstoper podobnie na przedramionach od łokci w górę i nerach. Ta Decowa za 29 pln tego niema, natomiast Lidlowa jak najbardziej. Nogi są w ruchu więc jako tako ochrony nie potrzebują, jedyne odczucie zimna wystepuje w rejonach ud, ale jest to chwilowe( u mnie juz nie wystepuje) przy rozjeżdzie, natomiast po czasie wychłodzeniu ulegają palce u rak jak i u nóg oraz stopy, dlatego wazna jest ich orona poprzez dobre rekawiczki z windtoperem i ochraniacze na buty. Na gołe nogi najlepiej prawdziwe wełniane skarpety, na to izolator, but i ochraniacz i - 20 nie straszne. Natomiast nie napisze jakiego patentu uzywam na takie temperatury do zwykłych sportowych butów których uzywam do nosków w crossie , bo mnie zlejecia, ale patent działa pięknie nawet przy -20. Podobnie podchodzę do tematu, to ma działać, a jak często nie wyglądam, bo gacie obcisłe - mam to szczerze gdzieś Jakbym miał jeszcze termoaktyw latem pod teamówką to bym się ugotował. Juz nie raz zastanawiałem się czy triathlonowych koszulek nie nabyć. Taka koszulka http://www.decathlon.pl/koszulka-krotki-rkaw-700-id_8354149.html załatwia wiele problemów związanych z latem, chociaż jakbym miał coś sprawdzownego polecić to odziez letnia z Rogelli , Calisto, czy Daniello, ew Martombike. W takich też śmigałem http://www.decathlon.pl/koszulka-krotki-rkaw-na-rower-mska-300-niebieska-id_8296067.html Od stycznia do marca wyprzedają je za jakieś 15 pln. Plus jest ich taki , że można je zwinąć i skitrać do tylnej kieszonki w razie W ( przemoczenie i te sprawy)
  7. Jestem odmiennego zdania. Jest wiele miejsc gdzie ruchu samochodowego praktycznie nie ma, kwestia obczajenia tras. Co daje trening zimowy - ano praktycznie jesteś niezniszczalny - wszystko jest kwestią wytrenowania, organizm wiele się uczy i potrafi się zachować w danej sytuacji. Na wiosnę ładnie widać kto jeździł na dworze, a kto męczył trenażer. I coś w tym musi skoro pomimo oficjalnego zamykania sezonu wszystkie nasze kluby zap..ją po szosach, czy to w lesie w zależności co jest przerabiane. Ja zaś oczekuje aż temperatura tak wzrośnie do -15 i wtedy chciałbym spróbować sie na 100+, bo 7 dyszek mam opracowane. Poleciłbym Ci kurtkę z deca, kosztuje stówkę ale ona jest raczej na warunki 0 i poniżej, nie boi się wiatru i deszczu. jak będziesz teraz jeździł to https://www.decathlon.pl/bluza-na-rower-300-mska-id_8343186.html Przy plusie jeżdżę jeszcze w bluzie, a pod nią koszulka teamowa i rękawki( w razie jak by trzeba było się rozebrać ). Bluzę którą mógłbym polecić wyprzedają w sklepach stacjonarnych za jakieś 50 pln. Te spodnie w zupełności wystarczają do -5st https://www.decathlon.pl/spodnie-na-rower-dugie-z-szelkami-300-mskie-id_8282708.html. Decowe kaski wcale nie są złe, zakupiłem kiedyś taki https://www.decathlon.pl/kask-na-rower-700-id_8354617.html na wyprzedaży( inne malowanie) i na moją czache jest jak znalazł. Polecam połazić po stacjonarkach, bo mają końcówki serii w dobrych $ Po Lidlach niekiedy można się nadziać na "ostatnie sztuki" - kroje spodni z szelkami na szosę są fatalne, ale na mtb będzie ok i przy -20 nadal jest w nich ciepło - używam, tak samo dobre są koszulki termiczne - szycie ok Buciorów pod bloki ( szosowe jak i mtb) z twardą podeszwą jeszcze nie zabiłem, a mają za sobą ok 30 patoli za sobą jazdy w pełnym menu pogodowym. Pomimo ciężaru nawet się w nich ścigałem Dobre są też ichnie czapeczki do biegania, - pod kask i można naginać w lekkim letnim kasku. Inaczej - koszulka termoaktywna.
  8. Fotki teraz nie znajdę, bo jest co kopać, żeby się dokopać, ale sytuacja była nastepująca i opisywał to zdjęciem i słowami jeden z chłopaków regularnie jeżdżacy warszawską Babkę. " Dojechał do nas koleś na Rometowskim Pasacie, a już wtedy lecieliśmy ponad 4 dyszki i nie tyle co trzymał się dzielnie, co jeszcze się zabawiał, jechał tak z nami kilka km, po czym skręcił w swoją stronę." A na fotce stary koleś w sendałach bo lato, i takiej czapeczce z daszkiem z przed 30 lat, łachy zaś zero sportowe. Mnie też kiedyś gonił stary gość na góralu i prawie mnie doszedł, a na blacie leciało już ponad 4 dychy, innym razem jechałem crossem dość mocno i stary koleś próbował mnie robić z szosy, dobrze było, dopiero po strzale na hopkę( ponad 4 dychy) go urwałem " bo się nie spodziewał". Także z wieloma takimi podróżnikami bywa cieżko i biorę na nich poprawkę, ale to też nie tak że kozaczę, czesto jedziemy długo razem po zmianach nieraz gadając o pierdołach. Po prostu jak widze, że ktoś jest niepewny to wtedy,albo rwanie, albo objazd i szybki strzał SL-e to średnie rozwiazanie, kilka razy nie chciały współpracować, Jak dla mnie Look nawet w wersji Delta sprawuje się dużo lepiej i jak dotąd mnie nie zawiódł nawet w mieście i średniokontrolowanych niespodziewankach. Aluminium odstawiłem i została tylko stal, ale to z innego powodu,- przy moich przerobach to musi jak najdłużej wytrzymać, a to się wiąże - no rowery tak średnio ważą szosa 12 kg, cross 17. Wiem, na tym się nie da jechać Szosa żeby było wesoło ma górską kasetę 7s. Bo o to własnie chodzi, robic to co sie lubi.
  9. Obciachem to jest zgrzewka z listonosza w trampkach, a potem zostanie przez niego ordynarnie objechanym bez możliwości złapania koła. Myślicie , że robiłem coś sobie z tego?! Nawet nie drwiłem z kolesi którym się nagle głupio robiło, bo takim rowerem?! A takim też sobie kiedyś zrobiłem zabawę: Jaja były jak berety, średnia wujowa, bo postałem sobie na światłach w mieście trochę, ale poza? Wydawało mnie się , że stoje w miejscu i.... efekt widać Miny ludzi bezcenne. Ale żeby nie było, że jestem jakiś superhero. Mnie kilku kolegów zawodników klubowych też zajechało, Miło wspominam akcję 40km/h pod dobry wiatr, gdzie po nastu km popuściłem...., ale po kilku km znów jechaliśmy razem. Bawię się, ale czasami wpadam na treningi( teraz to już baaardzo rzadko). Mnie kręci troche coś innego jak typowe ściganie, aczkolwiek nie ukrywam, lubię szybką jazdę. Dlaczego tak to wygląda? Chciałbym kiedyś w dobrym czasie walnąć kilka dobrych ultramaratonów z całymi tego typu niespodziankami ( gów.....na pogoda, spanie gdzie popadnie itd.... na spartana) W tym roku padło na zabawy typu max km w miechu, w roku, najszybsze solo stówy itd. Następny rok zapewne też taki będzie z tą róznica, że więcej będzie numerów 200, 300, and more kilometers. Skoro koszyczek dobrze trzyma bidon to po co zmieniać? Też mam podobny i nigdy bidon nie wypadł mi nawet na najwiekszych kraterach w przeciwieństwie do wielu zawodników z którymi zdarzało mi się jechać, a mieli pozakładane różne karbony i cuda na kiju po minimum 40 pln każdy. Dzwonek się przydaje, zresztą jak przyjdzie do kontroli drogowej to za jego brak można zebrać kwit. Poza tym, na darcie mordy ludzie średnio reaguja, natomiast dzwonek spełnia swą role znakomicie. Pampers na twardą kłode to średnie rozwiązanie, bo zanim ta kłoda zmieknie to pampers już dawno się rozsypie. Rozwiązałem to w inny sposób - nazywa się to uformowałem d... i teraz mam o tyle komfort, że mogę jechać bez pampersa i na każdym siodełku. Ciekawe spostrzeżenie z tymi zatrzaskami. Śmigam w platformach, zatrzaskach górskich jak i szosowych i jak dla mnie różnica to stabilizacja nogi. Co do kół - w crossie swego czasu zmieniałem na szosowe i różnica była..... zaje..ta, a tam mam platformy z noskami , bo rower zimowy. Dodam, że crossowe były nawet wieksze z uwagi na balon Łańcuch zmieniam jak się zużyje, cirka jest to zimą 4-5 kkm( sól robi swoje) i normalnie 7kkm, ale to CN-HG 53, Sram PC951 wytrzymywał... dwa razy tyle. Kasetę bez zabawy w czyszczenia zabiłem po 60kkm ( jakieś 2 lata pomykania) i to była kaseta niskich lotów - coś jak Sunrace. A kiedy naginasz w rytmie to kiedy ona ciągnie? Przy twardym obrocie, fakt jest taka możliwość, ale kto to stosuje? W przypadku jazdy na czas a i owszem, ale nie cały czas. A po lesie to można nawet bezpiecznie w szosowych śmiagać -, a pisze to dlatego, że moje samoróby i tam się sprawdzają jednak, czy jade w zatrzaskach , czy w platformach obecnie ma to dla mnie małe znaczenie. Dobra, bo wyjdzie, że się mundruję , a jeżdże tylko na rowerz -rach
  10. Trochę lodu na sobie dziś miałem pomimo, że było ciepło, no ale mgła + wiatr +..., no i jest efekt
  11. Właśnie w tym sek , że przyjeżdżam suchy, nawet jak załapie się w deszczu, ale nie ukrywam kiedyś miałem z tym zagwozdkę jak każdy normalny człowiek Mnie wystarczyły długie płaskie proste by używać 53/11. Na Czeskie góry brałem rower z blatem..., mniejszym, 50-ką, Kopę - 6,5 km podjazd, robiłem oczywiście z blatu na koronce 19 i 21T. Ta samą Kopę w tym roku robiłem na cięższym rowerze ale z mniejszym blatem bo 46 i koronkami 15 i 17T i czas był dużo lepszy . A to ten ciężki rower z kasetą MTB 7s No nie do końca - mam za mało zrobionych kilometrów i same kiepskie rowery No i się już nie ścigam. A np dziś rano było tak, wczoraj zresztą podobnie z tym że większa mgła, a przedwczoraj....
  12. Jazda nocą na lampach - wrażenia nieocenione, zwłaszcza przez lasy, czy pustelnie, a jak jeszcze ruch jest niewielki to sama przyjemność, ale to trzeba lubić, jak jazdę w deszczu, śniegu, na mrozie, czy upale.
  13. Wynik zależy tez wiele od miejsca z którego chce się dojechać do punktu docelowego. Są aglomeracje gdzie ruch jest makabryczny i trzeba się przez to przebić. Wychodziłem z założenia, że po co się męczyć, lepiej jest nadłożyć kilometrów i przejechać w tzw spokoju, ciągu i rytmie. Suma sumarum - do pracy najkrótszą trasą miałem jakieś 4 km i czas przejazdu 20-25 min w zależności od... korka , trasą B 8km ( połowa dst gdzie spokojnie machałem cirka 40 km/h) i czas 15-17min Mam nawet nagrany film z tej trasy
  14. O to, to to, panie! Wtrące się bo co dzień sobie .... i do roboty 5 dni w tygodniu też. W/g PORD - dozwolona prędkość na ścieżce rowerowej - 50kmh. 50 km/h - przy dobrych warunkach, rozkręcam do tej wartości maszynę , utrzymanie avg 40-45km/h kilka kilosów, ale tylko szosa, bo ruch po ścieżkach i ich jakość wiadomo - teraz Polska!. Co do smrodu - kwestia doboru odpowiednich ubrań do warunków. Do warunków - warto mieć jest sprzęt na każda okazje - mam 2 rowery tzw zimowe i kilka innych też się znajdzie . Co do ubrań - mam w robocie na zmianę. Co do trasy - zawsze można rozplanować taką z najmniejszym natężeniem ruchu. DST 25km - spokojnym tempem + ruch miejski - no bez jaj to się robi max w godzinę. Tylko - trzeba tego chcieć. Dzisiaj była mgła i wiele miejsc mokrych, ale to był miki - 7 dyszek pękło i w robocie byłem przed czasem i to cieszy
  15. Póki było ciemno...., zrobiło się pomarańczowo i kierka zaczęła fikać z pod rąk
  16. W rowerze na terażniejszą jak i mega zimową aurę czyli po prostu dość ciężkim crossie którego część kierownicy nawet widać na powyższych zdjęciach mam oponę 38C i do korekcji jaja jej nie ściągałem, ba nawet koła nie zdjąłem, ale do całej zabawy podeszłem biorąc wszystko na rozum, a nie śledząc to co piszą w internetach. Inna rzecz , że ortodoksi centrowania, nie biorą poprawki na to iż nie ma idealnie "prostych" obręczy, stąd spotyka się nieraz niezłe farmazony. Jakie są różnice w wymiarach między komorami, a kapslami,czy rantem obręczy, - wielu mogło by się nieźle zdziwić,ale ktoś kto składa koła już to zuważy, bez specjalnej zabawy suwmiarką. Wielu mechaników wyznaje prostą zasadę - podczas jazdy koło ma nie ocierać o klocki( nie wspominam już o ocieraniu o widelec , czy tylny trójkąt) oraz d*pa nie ma prawa skakać na prostej drodze. A to czy koło jest " idealnie proste", może miec dopiero znaczenie przy prędkości którą mało który rowerzysta osiąga.
  17. Dokładnie, ale wiedz , że też byłem na początku tej całej zabawy na etapie kupna centrownicy, jednak awarie kół w tym okresie przebiegały tak szybko, że już nie zdążyłem jej kupić. Znajomy to się często za główę łapał jak skłądałem/przeplatałęm koła, ale nie mógł mi niczego zarzucić, bo były proste jak w książce pisze i nie łapały centry.
  18. Zdajesz sobie sprawę , że już w momencie pompowania koła możesz usłyszeć brzdęk, brzdęk i z całej tej mozolnej roboty - nici. Nie ma co się babrać w taką zabawę. Koło należy doprowadzić do ładu i składu najlepiej bez wyciągania go z ramy( bez ściągania opony, dętki) , następnie przejechać najlepiej po nierównosciach dobijając , by wymusić odpuszczenie ( ustawienie) szprych, po tym skorygować powstałą odchyłkę. I tak do skutku, aż bicie po dobijaniu nie wystąpi. Zamiast centrownicy spraw sobie tensometr, chociaż jak nabierzesz już na tyle doświadczenia to i bez niego możesz się obejść, no chyba ,że masz zamiar składać ludziom koła. Co do rowerów - jak wielu trzymam w domu, chcociażby z tego powodu, że nie chce mnie się nad ranem tłuc w piwnicy. Co do jazdy - u mnie nadal krółują podstawowe sety, - zmieniłęm tylko rower bo gdzie niegdzie rano jest lód, a i potrafi popadać śnieg. Przykladowe takie tam... A, aaaaa i gadżety muszą być! Taki dziś miałem widok na Czechy.
  19. Kilka ujęć z moich porannych rozruchów
  20. Dzięki! Kiedyś tak, musiałem się niekiedy mocno motywować, a jak było zimno, czy padało to z jazdy nici. Obecnie jest to już takie przyzwyczajenie i do pory, i do warunków. Mówi się że nie ma złej pogody i owszem, ale jak we wszystkim prym wiedzie psychika, a dalej sprzęt. Jazda w deszczu, na mrozie, pod wiatr ma swoje zalety i uroki. Startując o 5-tej mam obecnie niecałe 1,5 godziny jazdy na światłach w czeluściach( co też jest zaaaaj..), a po tym mogę powoli zaczynać rozkoszować się wstającym dniem. Tak np było dziś: I jak tu nie rąbnąć sobie rozruchowej rundki Słyszałem ten tekst jakieś 3 lata temu jak przebiegi roczne oscylowały w okolicach 10-15 k. Tekst w stylu " Ale wy samochodem rocznie robicie 50 km" usłyszałem tylko raz . Człowiek samochodem zrobił w tym roku 10k, natomiast rowerem samymi treningami strzeliłem z czystej frajdy....., co widać powyżej. Chłop by musiał od dnia dzisiejszego zakończyć tegoroczny sezon, co jest raczej rzeczą niewykonalną - to są pożeracze kilometrów i przewyższeń, wtedy było by to jak najbardziej do zrealizowania.
  21. Jakbym widział swoje śniadanie Obiadki też są A w kwestii kilometrów
  22. Z tym wiatrem to nieprawda, ale przyznam treningi były mocne Ktoś pomyśli - przejazd 50-tką z buta przez miejscowość nie jest niczym mundrym - spokojnie, kontrolowane było
  23. Też na pierwszą, ale zaczynam od 8-mej, zatem w tak przyjaznych warunkach fajnie jest z rańca się pokręcić Parametry tak, delikatnie za niska temp i 300% prędkości w stosunku do ustawień w pliku, jednak pomimo takiej sieki nadal nie da się tak wydrukowanego bloku złamać. Drukarka znajomego.... W sumie mógłbym sobie ją wydrukować na niej i mieć swoją. + elektronika, silniki - drogo by nie wyszło.
  24. Wczoraj był 2x sport z czego ... Today jak na razie 50km spokojniej, start jak zawsze przed 6-tą. Pora idealna, aby po rozjeździe ćwiczyć mocne końcówy z trzymaniem. Jako regeneracja - inny sport Co prawda w SPD-SL jeździłem krótko i szybko z niego zrezygnowałem na rzecz LOOKa, ale w celach naukowych postanowiłem się pobawić
  25. Są manetki i manetki. Wcale to nie musi byc niewygodne. Klikowe 105-ki - nawet nie trzeba gdziekolwiek patrzeć, się schylac, cudować... klikło, na bank weszło..... Zestaw najtańszych klamkomanetek Shimano to jakieś 320 pln, Microshifta jeszcze tańsze. 7s z kasetą górską spokojnie zaspokoją wiele potrzeb. To sobie interwały rób, większa radocha i progres. Ale 10-letni wegielek - z tym jest różnie. O ile nie mam obaw do stali to do karbonu takowego podchodziłbym z dystansem. O ile? Wystarczy , że machniesz się o 1mm wklepując do licznika... 100 km z takimi danymi to ci dopiero wymyszkuje Nie no wymiekam. Po prostu rower typu fit, - nic nowego. Babol na stronie - też nic nowego. Ramy w tego typu rowerach mają najczęściej geo crossowe( choć są takie co mają praktycznie szosowe) z uwagi na bardziej wyprostowaną sylwetkę i prostą kierę, więc ta dziwnie opadająca rura.... ja p... - wysoki sloping po prostu , by uzyskać zamierzony efekt. Rower jest jak najbardziej męski. Szosa nie oznacza, ze musi być baranek, jest wiele rowerów tego typu które z uwagi na zastosowanie go nie mają.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.