Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

kaido2

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    521
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez kaido2

  1. kaido2

    Klubowicze biegają :)

    Nie należę do grona tych co biegają, ale jak aura nie sprzyja jeździe szosowej to wtedy.. Taki efekt po moim trzecim założeniu trampek. A rower swoją rogą też wczoraj zrobiłem
  2. kaido2

    Nasze chronografy vintage

    Heh, teraz skojarzyłem jak żeś Artur pokazał go od drugiej strony. To jest ten sam niemalże zegarek co Roamer Stingrey z tą różnicą że Stingrey jest na V7734, ale koperta ta sama. Jego się bardzo łatwo otwiera - kładąc nacisk na szkło, cała "pucha" wyjdzie z drugiej strony. Niekiedy trzeba użyć większej siły z uwagi na blokujucy syf od strony nazwijmy to "dekla" , który w rzeczywistości jest obudową mechanizmu wraz ze szkłem. Po wyjściu z korpusu koperty, zdejmujesz szkło z uszczelką i masz dojście do mechanizmu. Ale żeby nie było łatwo to mechanizm jest na łamany klucz i trzeba wiedzieć jak go rozłączyć od cześci znajdujacej się w puszce wraz z koronką. Gratuluję zegarmistrza który zabierał się do niego od d*py strony i sp...ł kopertę i puchę.
  3. Ten rok wypada lepiej od poprzedniego. W tamtym zamknąłem się w okolicach 10 tysi przy ujeżdżaniu 2 szos i X. W okresie 8maja - 2 listopada endo wskazało takie coś: Dokładając do tego liczniki z 3-ch szos i x z okresu 1 styczeń - 7maj obecnie cyfra stoi w okolicach 15tysi. Do końca roku jeszcze 3 machne,ale i tak nie dogonię kulegów ze klubu. Pomimo to być panzadowolony, bo ten rok jest naprawdę udany. Pozdr.
  4. Jeżeli się ścigasz na wynik to róźnice są niewielkie i to też pod warunkiem że głowa zdowa, technika i taktyka dopracowana. Na początku przygody wrażenia i owszem mogą wskazywać iż dobry sprzęt, lżejszy robi tą różnice, jednak ze wzrostem wytrenowania okazuje się, że na klocku jest mi łatwiej zostawić grupę na podjeździe pod wiatr. Dla mnie jeżeli chodzi o sprzęt ważne są krecące się koła, dobrze dobrana geometria do stylu jazdy i precyzyjnie działające przerzutki, oraz hample, a czy to będzie Sora, czy 105-ka.. to akurat dla mnie ma odległe znaczenie.
  5. A już się bałem...zatem piona! Miliona kilometrów ukręconych, a i wiecej wyścigów wygranych!
  6. Ale zdajesz sobie carlito sprawę że kolarstwo szosowe nie polega na zmianie rowerka na "szybszy". W pierwszej kolejnoci jedzie głowa jeźdźca,dalej wydolność i noga(moc), rower jako pomocnik i sprzęt są na dalszej pozycji. Ciekaw jestem czy nadal będziesz tak zadowolony z tych karbon koszy jak na "mocnej" kostce bidony zaczną wyskakiwać bo im nie wygodnie. Hmmmm i to jest myśl, dokleje czerwonych naklejek, albo cały machne na czerwono i być może teraz utrupiony peleton nie rozbroi mnie taktycznie.
  7. Cierpliwości, od razu nie złazi, trzeba się trochę pobawić, ciepła woda(max 30st.) + margarynka, mydełko i po spłukaniu znów margarynka i mydełko. Akcja bezporednio na plamę. Temat nieraz przerabialem z wszelakimi ciuchami rowerowymi, Złażą nawet stare zaschnięte plamy po smarach i wszelakich olejach używanych w rowerach.
  8. Margaryną, a następnie mydłem. Nic dodać, nic ująć, Tarmac tak ma
  9. Ponoć daje, nawet były przeprowadzane badania jednej z firm które to jasno potwierdziły. Średnio ogolone dają +1km/h. Coś w tym musi być, ludzie startujący w zawodach są wygoleni. Inna sprawa że ktoś z obfitym zarostem jadąc pod wiatr poczuje go też na nogach, a więc sam komfort jak dla mnie też inny. To zależy w jakich warunkach się ta szosą śmiga. tak jak pisze Bartosz jest sztywniej, efektywniej w zatrzaskach dedykowanych( np LOOK)na płąskim , ale w terenach górzystych czy nawet pagórkowatych moim zdaniem lepiej SPD. Inna rzecz gdy rower służy tez jako turystyk i trzeba z niego zejść i gdzieś przejść. Kurde, też chciałem sobie przyszpanować: Ale w tak niemodnym 30-to letnim szczurze zostały mi tylko te kolory ledwo widoczne przy dużej prędkości, więc rower zostaje tylko do jeżdżenia, szybszego jeżdżenia
  10. Carlito, moja tekst dotyczył kasku. Z Twoich wypowiedzi wywnioskowałem że nie ma osoby która na własnych doświadczeniach przemówi że warto, dlatego w ten może małoelegancki sposób ujełem ” jak przyszlifuje to wtedy założy".
  11. LMed, PICAD, tu nie ma nawet o czym dyskutować w tym temacie. Sam doświadczy, zmądrzeje. Niech wyważa otwarte już dawno drzwi, zresztą kto bogatemu zabroni. Jeżeli to ma Cię jeszcze bardziej zmotywować to napisze: I tu się grubo mylisz Od kiedy jeżdźę w kasku to na trasie zawsze ktoś krzyknie coś miłego, uśmiechnie się , pomacha. Są to zazwyczaj osobniki płci pięknej. Mnie to nie rusza specjalnie że akurat panie...,jednak będąc kulturalnym odkrzyknę pomacham, uśmiechnę. Z niebezpiecznych sytuacji to ostatnio jadąc czasowo, nadjechało lewym pasem obok autko, gdzie pani chciała sobie ponagrywać na komórkę " zapierd...go kolarza". Z marszu wskazywałem wyprzedzenie mnie , bo stwarzali zagrożenie na drodze( ok 50-ki miałem na wskazywaczu), a trochę już tak ze mną jechali.
  12. A ja mam nawet pampers taki wielorazowy na stałe wszyty Piotr, jak pisałeś wyżej to były inne czasy, nie uwzględniłeś też mody kolarskiej i całego tego buuuum! . Ludzi jeżdżących na rowerach z dnia na dzień wszędzie przybywa, tak jak przybywa biegaczy czy samochodów na jednego członka rodziny, a infrastruktura za tym wszystkim nie za bardzo nadąża. Jest tłoczno i nie zawsze komfortowo i jeszcze jak dodać sposób poruszania się użytkowników ze smartfonami, słuchawkami to już powstaje pewne ryzyko. co innego wyścig dzieciaków na szerokiej nie uczęszczanej drodze jadacych max12km/h 20 lat temu,a co innego współczesna dżungla. Wypraszam sobie, nie znam czasów starszych panów na tyle by się pod tym podpisać (joke).To zagrożenie dla zdrowia może występować, bo przecież guma i plastik i kto wie czy nie współczesny styropian mogą się okazać rakotwórcze
  13. No dobra Piotrze,a ile dzieciak na takim składaku wyciągnie? Max 12km/h? Te 5km/h było w przenośni. Co najwyżej nabije guza, albo nabawi się nie groźnej rany ciętej.Oczywiście w marginalnym przypadku może być dużo gorzej o czy wcześniej już rozmawialiśmy. Dokładnie jak to kiedyś wyglądało odnośnie kasków pod względem "prawnym" tego nie wiem, bo nie wgłębiałem się w tą tematykę, jednak coś mi świta że po jakiejś konkretnej "kupie" jednego z etapów wyścigu pokoju wprowadzono obowiązek jazdy przynajmniej w bananie, co nie oznacza że wcześniej w nich nie jeżdżono. Dla przykładu egzemplarz z lat 30-tych: Obok skórzanych bananowców z początkiem lat 70-tych na głowach zaczęły pojawiać się takie orzeszki: https://www.flickr.com/photos/perigee_1973/7993046461/lightbox/
  14. Piotrze, ale wyżej wkleiłem foto z tego samego okresu również z Szurkowskim w roli głównej. Nie zaprzeczam że zdarzały się wyścigi w których jechali bez ochrony, a czemu tak? W upale skórzany banan był nie do zniesienia i był dylemat, albo wyniki, albo męka. Wracając do Twojego foto: Decathlon=dobry wybór! Ja mam tylko takie foto i to z początku marca na drugim starszym rowerze: Ale to jest rower do wolnego. Chyba że uprawiasz tego typu rodzaj rowerowania to co innego.
  15. Prawdopodobieństwo złamania karku przy 40 km/h jest dużo mniejsze jak przy 80-ciu czy nawet 60-ciu , bo chociażby siła uderzenia wprawiająca chociażby głowę w stan bezwładności też jest mniejsza. Nie mówię że ktoś może mieć mniej szczęścia i uderzyć głową centralnie w latarnie, wtedy to co innego. Oczywiście argumenty nie muszą Ciebie do niczego przekonywać, jednak ci na co dzień praktykujący co raz doświadczyli pewnych zdarzeń mają już inne zdanie. Zatem tu niech wypowiedzą się Ci zawodowcy i amatorzy z tamtych lat. http://szosa.org/topic/4309-sk%C3%B3rzane-paskowe-kaski-banany/ Jeżeli dobrze poszukać to znajdzie się materiały dużo, dużo starsze gdzie chopy pomykali w tego typu bananach. Nie mówie że wszyscy amatorzy mieli, jednak jeżeli istniała taka możliwość to zakładali bez gadania. Zresztą pogadaj z kimś kto się ścigał w tamtych czasach. Odnośnie dzieci i innych to się zgodzę, to były inne czasy(tak jak napisałeś mniej samochodów, nie każdy miał rower a jak miał to zwracał na niego większa uwagę by " nie popsuć" i jechał 5km/h itd...) Dziś sytuacja jest zupełnie inna gdzie wiele starych wzorców nie ma praktycznie już prawa bytu: Też kiedyś byłem szczęściarzem pod tym względem, aż pewnego pięknego dnia i na mnie przyszła kolej. Przecież trudno byś siedział zamknięty w domu z jakiegoś durnego powodu, ot chociażby braku kasku trekingowego na spacery do bagażnika Włosy na klacie drastycznie wpływają na aerodynamikę także nie mam tej przyjemności i doświadczenia w tych sprawach. Niestety muszę golić :D Zależy jak rozumiesz zjazd. Przy sportowej jeździe szosowej nie tylko trzeba umieć wjechać ale także i zjechać i nie jest to taki " lajt" jak to się wielu może wydawać.
  16. Po pierwsze to spełnił on swoje zadanie, bo właśnie żyję. Widzisz Piotrze, celowo zaznaczyłem iż był to kask wykonany w technologi In-Mold. Zapewne nie chciało się Tobie zapoznać z tą tematyka , ale ja to rozumiem, nie używasz i używać nie będziesz, to tez po co. Twoja sprawa. Wiedz jedno że taki kask jest naprawdę ciężko rozje..ć, bo chociażby powłoka zewnętrzna nie jest ceratą klejoną do styropianu za pomocą taśmy, a szkieletem poliwęglanowym(jak wiemy poliwęglan jest dość elastyczny i ciężko jest to złamać) o grubości nawet do 3mm w który to wtryskiwany jest styropian. To nie są kaski z marketa za 20 pln Sytuacja która doprowadziła do rozbicia tego typu kasku przeze mnie była niby błacha, ot skoczyła mi sarna w przednie koło przy mojej prędkości tylko 35km/h, z czego z samych kół z konkretnymi obręczami dwukomorowymi nie było co zbierać. Sam rower jak się ocknąłęm oddalony był ode mnie ok 20 m. Lot był na bara, jednak przy tej prędkości czacha musiała poczuć asfaltu. Piotrze , ale ja i zapewne wielu kolegów tutaj są doskonałymi przykładami, że jednak ten kask na coś się jednak zdaje. Uwierz jeżdżę na rowerze praktycznie codziennie i nie po bułki, tak więc coś mogę o tym powiedzieć. Miałem sytuacje że stałem niemalże w miejscu, a gość samochodem się we mnie wje..ł, bo mnie nie zauważył i gdyby nie ten kask to, głowy by mi nie poskładali(resztę się udało) . Ot takie pierdoły, a jakie mają znaczenie. Oczywiście na chodniku wystąpienie kolizji jakiejkolwiek jest dużo mniejsze i kasku nikt nie nosi, choć z dnia na dzień przybywa co nie oznacza że taki obowiązek w życie wejdzie Należy pamiętać że nawet przy prędkości ścieżkowo rowerowej obce ciało w przednim kole = lot na ryj i nawet wytrenowany akrobata nie zdąży w tym czasie machnąć salta na nogi z uwagi na niespodziewane zdarzenie. Wszystkiego nie jesteś w stanie przewidzieć, dlatego lepiej chuchać na zimne. Życia nie kupisz za 300 pln, a 250 gram dodatkowe na głowie nie boli. Świat się zmienia i już nie będzie taki jak kiedyś niestety, dlatego wiatr we włosach lepiej układać suszarką kosmetyczną z wyłączonym grzaniem, bo te nowoczesne to jak się trzyma za blisko to włosy palą.
  17. Jeżeli kask wykonany w technologii In-Mold rozpadł się na 3 części, to z całą stanowczością mogę napisać iż uratował mi życie. Bez niego to czaszka była by w 3-ch częściach. Wiele nie trzeba by zginąć, jednak ze swojego doświadczenia wiem jak dobry kask może się przyczynić do zniwelowania tegoż zagrożenia. Użytkowników kasków można podzielić tak samo, jak osoby które kasku nie zakładają ;- jedni mają oczy wokół siebie, inni nie. Trzeba zdawać sobie sprawę że jak coś nie trafi w głowę to trafić może gdzie indziej, druga sprawa że lepiej jest mieć wszystko pod kontrolą i unikać niechcianych sytuacji, jednak tu zgodzę się z Tobą że wielu zakładając kask myśli że ma problem głowy z głowy. Głowy w 100% nigdy nie upilnujesz, dlatego mimo wszystko polecam używanie jakiegokolwiek orzecha.
  18. Chociażby do takiego że jak zwykle będziesz sobie pomykał 10km/h i trafi się jakiś naje...ny, albo nie pędzący z sympatią do rowerzystów i Cię trafi. Wyćwiczone pady na bara o których piszesz czy tez odruchy bezwarunkowe to jedno, lecz przy dobrym dzwonie dochodzi jeszcze głowa której nie zatrzymasz i o ile złamaną nogę da się naprawić, to złamanej głowy już niestety nie. Mi kask uratował życie nie raz i nie zawsze były to zawrotne prędkości. Inna sprawa że kiedyś też tych pojazdów poruszało po się po drodze mniej i co najważniejsze, nie było takiego "chu..stwa" za kierownicą, a więc jazda bez kasku nie była tak ryzykowna jak w dzisiejszym okresie. Kupy, bo tak się mawia na wypadki powstają nie na wskutek emocji może i powstałych na skutek dużych prędkości u niektórych przy jeździe w grupie która to sie na wiele zachowań trenuje, a w przypadku zdarzeń nagłych na które czas na reakcję jest nie wystarczający. Są to zdarzenia niekiedy sprzętowe( zerwanie łańcucha,korby, mostka,sztycy, pęknięcie ramy w niefortunnym miejscu, wystrzelenie opony np przy ostrym skręcie), niekiedy innej natury(kierowca na skrzyżowaniu nie zauważył peletonu), niekiedy wręcz mogło by się wydawać śmiesznej( duży owad wpadł do jamy ustnej, srak naptakał na okulary )
  19. Piotr, wszystko jest do czasu. Nie wyobrażam sobie jazdy bez kasku, czy to jadąc solo, czy w grupie gdzie tu o kupę nie trudno przy prędkościach spokojnie dochodzących do 50 km/h. Podziwiam ludzi którzy wsiadają na rower bez jakiejkolwiek ochrony głowy w postaci nawet przysłowiowego orzecha,a w szczególności tych co wyjeżdżają na jezdnię. Kask uratował mi już kilka razy życie i chwałą mu za to.
  20. kaido2

    Czy nosimy swoje "starocie"?

    Hanhart, Hanhart, Hanhart... Nic bardziej mylnego. W kilku miejscach o tym wspominałem, ba, nawet dość szczegółowo z praktycznie całym procesem ich powstawania. Dodam że oprócz wspomnianych wskazówek robiony był pasek o czym wspomniał jimmy i przyciski. Szczerze to z całej pracy jestem bardzo zadowolony, a co za tym idzie, dla mnie powód do dumy, co też jak wspomniałem zostało w kilku miejscach przedstawione. Z innej strony, nie jest to relikwia cały czas zamknięta w klimatyzowanym sejfie, a urządzenie z założenia jak wszystkie moje zegarki, przeznaczony do codziennego użytkowania . Tak jak wspomniał kolega Narfas jest to Fliegerchronograph, a dokładniej jeden z kilku modeli chrono Hanharta produkowane na nieoficjalne zamówienia jednostek Luftwaffe. Numeracja mechanizmu wskazuje na początek 1943r, a więc początek produkcji tego dwuprzyciskowego modelu. Z całej palety oferowanej przez niemiecką filie tego producenta od 1938r. skierowaną na potrzeby niemieckiego lotnictwa, ta wersja była najmniej liczebna. Wyprodukowano zaledwie 10 tyś egzemplarzy, z czego do dzisiejszych czasów przetrwało nie wiele. Osobiście spotkałem jeszcze jeden tego typu egzemplarz. Nie idź tą drogą , bo potem to nawet przyciski do papieru będziesz zbierał
  21. kaido2

    Czy nosimy swoje "starocie"?

    Najczęściej, jak wiele, wiele innych zegarków: Nie mam lotniska, ani nawet osobistego pilota, tak więc wiem, ten samolot się nie liczy
  22. Może za bardzo nie pomogę , bo czasówkami co prawda nie jeżdżę, za to lubię jeździć czasy O dystansach nie wspominam
  23. Dobrze prawisz. Dodam http://www.pinkbike.com/video/243228/
  24. Z ciekawości zajrzałem na jakość rejestrowanego materiału tej kamerki Roleia i wydaje mnie się że jakość jest ta sama. Jedynie kolory wydają się być bardziej odzwierciedlone, choć po tym co jest na YT cieżko jest cokolwiek stwierdzić. Trzeba by było porównać czyste materiały prosto z kamer. ja nie narzekam, jak za tą kasę to nawet mogę napisać że jestem zaskoczony przy pełnym założeniu oczekiwań z mojej strony, a wiec obraz na którym jest więcej jak widać że jadę i mogę złożyć sobie z tego filmik na pamiątkę, oraz w razie "W" mogę wyciągnąć klatkę z rejestracją auta. Tablic samochodowych nie pokaże, z wiadomych przyczyn ochrona danych, ale pulpity czemu nie Nieraz podczas jazdy zdarza się uderzyć ręką w kamerę chociażby by ją włączyć i jak dotąd mnie się nie przestawiła. Cóż chcieć więcej? Ja tam specjalnych wymagań jak na razie nie mam. Fakt 500 cały czas na osi nie przejedziesz, chyba że jest idealnie prosto i bez uciążliwego wiatru, jednak duży odcinek trasy trzeba wręcz tak przejechać , by o sensownej porze na "bazę" zjechać, dlatego w ten sposób napisałem. Stare napędy przede wszystkim miały mniej koronek , a co za tym idzie same te koronki były grubsze co dodatkowo przekładało się na żywotność, podobnie rzecz się tyczy z łańcuchami. Materiały użyte do produkcji też były różne. Przykładowo taka zwykła popularna kaseta CS-HG51-9 za ok 100-kę jest w stanie naprawdę wiele wytrzymać. Podobnie ameliniana patela Sory do której podchodziłem sceptycznie, gdzie ta już już od przynajmniej 9kkm ujeżdżam.Pomimo że w większości jeżdżę na twardo(nawet na krótkich podjazdach), napęd jest nadal w dobrej kondycji ,a to za sprawą tego o czym wspomniałeś, dbania i kontrolowania napędu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.