No to mamy podobnie, ja i Twój kolega tylko różnica jest taka że ja z pracy do domu i tak żeby było więcej jak te 40 km , a najlepiej 100-wa( jak wczoraj). Znam takiego co tysiaka strzelił w niecałe 2 dni. Tysia robiłem w 5 pod rząd, jazda typowo sportowa, dużo dobrych chopek, góry i avg minimum to 31 musiało być - jazdy solo rzecz jasna. Dla nich to jest lajt, zresztą i ja się nie zmeczyłem na tym 17-to kilowym klocu. Fakt szła już płyta oś (48/14) momentami. Jakby zaczeli rwać i który by poprawiał to miałbym już ciepło, a oni tam i 50-niekiedy lecą. Ci to akurat są wariaci, choć znowu ci z którymi jeździłem wcześniej nie lepsi, taki sam teren, zryw i 50. Nie powiem, spore utrudnienie, też spotkałem gości którzy mają tego typu problem, ale szczerze nie wgłebiałem się w ten temat. Goście sobie całkiem przyzwoicie radza, skurczybyki sie scigają, a sprzetu jakiegoś tam wyczesanego też nie mają, ale to im akurat wystarcza. Spraw sobie szosę i miksuj na zmianę, nawet na samym asfalcie.