Kilka lat temu kupiłem kwadransowego Ph. Haas i miał wyłamany jeden z czterech prętów. Machnąłem ręką na to, że będzie fałszował Westminstera i zamocowałem krótszy pręt. Dźwięk był koszmarny, jakbym stukał w garnek! Dopiero 93 letni znajomy zegarmistrz (już niestety nie żyje) zapytał, czy naciąłem rowek przy końcu pręta/gongu. Nie widać tego rowka, bo jest schowany w otworze żeliwnego korpusu (przed wkrętem mocującym pręt w korpusie). I cud się stał -piękny, długi dźwięk. Ten rowek jest warunkiem rezonansu pręta.