No cóż, mogę tylko z politowaniem stwierdzić, że cała ta "afera" jest dęta od początku. Stwierdzenie, że cały werk był w gronalu (!!!) jest absolutną bzdurą. Każdego roczniaka rozbieram "do rosołu", moczę kilka godzin w gronalu, potem w gronalu z ultradźwiękami (kilka minut), potem kilka godzin w benzynie ekstrakcyjnej, potem przemywam wodą zdemineralizowaną, potem przedmuchuję, potem wykałaczkami czyszczę panewki, potem oglądam każdy element (ząb, czop itd). Sprężynę moczę dobę w nafcie, potem przedmuchuję i natłuszczam środkiem do konserwacji broni (środek w aerozolu) - jedynie nie wyjmuję sprężyny z bębna (do czego się przyznaję). Potem składam werk bez wychwytu, smaruję wszystkie panewki (specjalnym zegarmistrzowskim oliwiakiem od Horolovara), lekko nakręcam sprężynę i sprawdzam, czy werk dobrze kręci bez wychwytu. Potem dokładam wychwyt, montuję włos, zawieszam wahadło i uruchamiam. Jeśli stabilnie chodzi, dokładam cyferblat i wskazówki i znowu sprawdzam chód. Robię tak z każdym roczniakiem, nawet gdy "na oko" wygląda na czysty. Reasumując uważam, że te 450 zł to strata pieniędzy - ale to moje zdanie.