Ja miałem podobne objawy w wiedeńskim "ramiaku". Chociaż on był z napędem na 3 sprężyny (nie wagi). Naprawił mi to zegarmistrz z Katowic z pomocą/ doradztwem kolegi "leskosa". Ułamana była jakaś wajcha łącząca/pośrednicząca między kwadransami a godzinami. Teraz bije liczbę godzin po każdym kwadransie.
Przy starych zegarach trzeba się uodpornić na niemiłe niespodzianki. Ja w ubiegłym tygodniu zaliczyłem 2 wpadki: -w Lenzkirchu regulowałem bicie i odłamałem pręt z młotkiem (po zwyczajowym słowie na q..) trzeba było wiercić i lutować -w roczniaku Huber/Kienzle odłamałem kołek w wychwycie (tu już użyłem większej ilości zwyczajowych słów) , ale po uspokojeniu się na drugi dzień wybiłem resztkę kołka i osadziłem fragment igły Tak więc Yodek spoko, każdemu może się przytrafić, trzeba się nauczyć pokory i uczyć od mądrzejszych od nas
Teraz dopiero zajrzałem na forum. Ale wejście smoka wykonałaś Yodek. Gratulacje!! Za jednym zamachem taką kolekcję staruszków dopadłaś! Masz farta! Będziesz miała na długi czas zajęcie, ale też przyjemność.
Co piętnaście minut trzaska godziny i kwadrans?? Ooo.. to trochę przerażająca perspektywa.. nie wiedziałam - myślałam, że pomiędzy godzinami tylko kwadrans leci.. hmm.. U mnie wiszą 3 kwadranse: 1. wiedeńczyk -ramiak -ten bije co kwadrans ich liczbę a potem poprzednią godzinę 2. Junghans -westminster- co kwadrans 1,2,3 lub 4 takty melodii a po 4 kwadransie aktualną godzinę 3. Philip Haas - jak Junghans ale inną melodię I to jest fajne, chociaż o 12-tej jest trochę hałasu
Dziękuję za miłe słowa. Zegar dobrze chodzi, jedynie muszę popracować nad biciem. Gong ma piękny, głęboki dźwięk, ale na razie fatalnie brzmi. Za tylną płytą jest bardzo ciasno - wahadło, młoteczek i spirala są bardzo blisko siebie i trudno młoteczek dobrze ustawić, ale to kwestia prób i błędów - będzie dobrze.
Wyrychtowałem (na ile umiałem) Lenzkircha. Wyglądał tak: Teraz wygląda tak Brakowało zwieńczenia i brody, tarcza bardzo zniszczona. Leskosa proszę o pochwałę a Kiniola o krytykę (dla równowagi).
Jeśli chcesz bardziej ambitnie, to : 4 deski (rama) i z przodu szyba. Zawieszasz u góry, koniec. Mam takiego Brillie i on ma taką skrzynię w oryginale.
Kręć tą głową, kręć - żeby Ci tylko dysk nie wyskoczył Ja kilka lat temu kupiłem kwadransiaka Rahmenuhr w kolorze niebiesko-złotym. Kiniol mnie strasznie zjechał, że taki wsiurski. A mnie (i nie tylko) się ciągle podoba, wkurza mnie tylko konieczność codziennego nakręcania.
Bardzo często "inność" budzi skrajne emocje (vide PIS w kwestii LGBT aktualnie). Jeśli Ci się podoba i masz na niego miejsce (i do tego jest niedrogi) to bierz. Styl vintige jest teraz w modzie. A sprężyn się nie bój, nie są drogie.
Ja też raczej odradzałbym szlifowanie, bo uszkodzisz fornir i będzie kłopot. Tak jak proponuje PM pokombinuj z zawiasami. Bo mogą mieć skrzywiony sworzeń albo wyrobione otwory i wkręty.
Gratulacje Yodek (mężowi też gratuluję), bardzo ładny podłogowiec, nie będziesz żałować, bo rzeczywiście jego dostojne tykanie i bicie stwarza fajną atmosferę w domu. Za miesiąc przestanie Wam jego dzwonienie przeszkadzać a sąsiadami się nie przejmuj. Ja zdejmuję z naszego Bauerle ciężar od bicia tylko wtedy, gdy mamy wizytę rodziny i obcy śpią w domu.
Też mam takiego "jęzora" z datownikiem, ale bije w spiralę (i repetuje po 2 minutach). Tyka głośno, ale budzi największe zainteresowanie gości swoim wyglądem.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.