Emocje opadły. Podzielę się anegdotą związaną z głównym bohaterem z Cardiff 🦸🏻♂️🇵🇱
W połowie ubiegłej dekady Szczęsny grywał już regularnie w pierwszym składzie Arsenalu. Był znany kibicom piłki nożnej w kraju i w Europie. Pewnego roku w lipcu, chodząc po Rodeo Drive, zauważyłem go w jednym ze sklepów. W okularach, luźnych ciuchach nie wyróżniał się, poza wzrostem, jakoś specjalnie. Nie był sam, ale o tym później. Byliśmy z żoną i dwójką dzieci. No więc rozpoznałem i tyle, zachowałem to info dla siebie. Poszliśmy do kolejnego sklepu, a tam znowu za kilka minut wchodzi Szczęsny. Tym razem powiedziałem żonie, żeby dyskretnie rzuciła okiem, bo robi tu zakupy nasz reprezentant. Oczywiście poznała go dopiero, kiedy jej go pokazałem, chociaż doskonale go znała. Nie jako kibic, ale jako matka początkującego bramkarza. To jedna z ważniejszych okoliczności w tej historii – nasz syn miał już wówczas za sobą ze 2-3 lata stania w klocie. Szczęsny był jednym z jego idoli, regularnie pojawiał się w Bravo Sport, był symbolem sukcesu w sporcie młodego chłopaka z Polski itp.
Po tej identyfikacji żona stwierdziła, że powinniśmy Szczęsnego delikatnie zaczepić i zapytać czy zapozuje z synem do fotki. Ja jestem niebywale powściągliwy w takich sytuacjach, nie lubię się narzucać, nie lubię komuś przeszkadzać w wolnym czasie. Próbowałem się wykręcić. Żona powiedziała ok, ale zaznaczyła, że jak syn się kiedyś o tym dowie to mi nie daruje. Trudna sprawa, pomyślałem. W końcu doszedłem do wniosku, że spróbuję to jakoś dyskretnie zorganizować. Wyszliśmy ze sklepu, po chwili Szczęsny z towarzyszką również. Po kilku metrach zatrzymali się przed kolejną witryną i coś oglądali. Podszedłem do niego i jak w tanim filmie szpiegowskim, patrząc w witrynę, nie odwracając się w jego stronę, powiedziałem:
„Dzień dobry panie Maćku. Zapozowałby Pan do jednego zdjęcia ze swoim młodym fanem, początkującym bramkarzem?”
Na to Szczęsny w tej samej formule, nie odwracając głowy, rzucił krótko:
„Nie jestem Maciek!”
W połowie tego zdania już wiedziałem, że spieprzyłem. Odwrócił się do mnie plecami i zaczął powoli odchodzić. Jego towarzyszka zaś, kiedy usłyszała polską mowę zaczęła się oddalać dość pośpiesznie i zatrzymała się kilkanaście metrów dalej.
Żona z dziećmi nie słyszeli tej rozmowy, byli kilka metrów za nami, ale domyśliła się, że poszło źle. Moja druga myśl po „spieprzyłem” to „ok, ale mógłbyś być jednak mniej nadęty piłkarzyku” 🙄 I nagle, po kilku krokach, Szczęsny się odwrócił i na jego twarz wjechał ten słynny uśmiech a la Mask by Jim Carrey
„No dobra. Proszę dać tego młodego!”
Syn był wniebowzięty kiedy w ciągu kilku następnych sekund nie dość, że zobaczył idola na żywo, to ten go jeszcze zaprosił do zdjęcia. Mało tego, Szczęsny widząc córkę zapytał czy ona też chce z nim fot. Kolejna szybka fotka, uśmiechy, życzenia udanego urlopu. Wspomniana towarzyszka, to jego obecna żona. Też podeszła na koniec i się uśmiechnęła. Po pół minucie jakby się to w ogóle nie wydarzyło. Na szczęście zostały zdjęcia, a Wojtek na zawsze u nas w domu będzie Maćkiem