Mnie kiedyś Gerlach też zrobił w konia. W PZL - P24 werk dostał "galopu wychwytu", czyli zdarzającej się w automatach fabrycznej usterki związanej z nienasmarowaniem sprzęgła spręzyny w bębnie. Zegarek wrócił z naprawy, ale ze źle osadzonymi wskazówkami (minutowa z godzinową nie pokrywały się na 12). Po zareklamowaniu otrzymałem drugi egzemplarz. Poinformowano mnie, żebym nie odsyłał tego pierwszego na własny koszt, ktoś z rodziny się ze mną skontaktuje i odbierze zegarek we Wrocławiu. No i do tej pory cisza. Mam 2 P24