Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

MasterMind

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    5618
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    30

Zawartość dodana przez MasterMind

  1. Różnica cen niech Cię nie niepokoi. Tam są po prostu tańsze zegarki - a już w szczególności ich własne, japońskiej produkcji. Po prostu przy zakupie z kraju, który nie należy do Unii Europejskiej czeka Cię opłata 23% VAT od wartości zakupu, plus cło - i tutaj "jest pies pogrzebany"
  2. @cordi7 Kolejny microbrand, ale tak - zdecydowanie ta sama kategoria wagowa jeżeli chodzi o jakość, a cenowo bardzo korzystnie. Dobrze, że mi o Serice przypomniałeś. Musimy się do nich odezwać, może też podeślą do testów. Jedną już kiedyś miałem.
  3. Bardzo mi się ten Vulcain podoba. Jeżeli mi go w końcu wyślą do testów, to się wypowiem szerzej ORIS ma wykonanie na wysokim poziomie, tylko design koperty jest za prosty, żeby to było tak widać jak np. na Tudorze, gdzie są te ładne "fazki" na rantach, gruboziarniste szczotkowanie itd.
  4. @Jan jest dokładnie tak jak piszesz. Można pokusić się, że może coś od Certiny albo Tissot, ale to jednak półka niżej (i cenowo i według mnie jakościowo). Tudor BB58 jest niekwestionowanie lepszy (i o wiele droższy), więc zostają nam chyba tylko flagowe divery, chociażby od Longines i TAGa. Przy czym nowy Aquaracer ma 42mm średnicy i zupełnie inne proporcje, więc porównanie jest naciągane, cenowo natomiast... 16650zł, czyli jednak bliżej Black Bay. W zasadzie głównym konkurentem pozostaje więc Hydroconquest 39mm za 9100zł (werk L888 z 72h rezerwą chodu). No chyba, że pójdziemy w bardziej mikrobrandowe klimaty i zestawimy jeszcze jakiegoś Christophera Warda C60 Atoll 300 (40mm). Wtedy mikrobrand wygrywa. Po prostu jak się nad tym zastanowić, to w tej "jakości" i w tym przedziale cenowym za dużo ciekawych opcji nie ma (tym bardziej takich, które mają interesujący, albo "kultowy" design).
  5. Tanio to już było! Należy się zastanowić, z jakimi ofertami od innych szwajcarskich firm ten zegarek konkuruje - jakie to są modele i jakie są ich ceny?
  6. Czołem miłośnicy marki ORIS! Miałem ostatnio przyjemność testować nowego ORISa Divers Ceramic o średnicy 39mm. Poniżej możecie przeczytać jego recenzję: Zapraszam do lektury!
  7. @DawidM86 @mario1971 @Edmund Exley @Perpetuum Mobile @dodge66 @Funky_Koval @Dorian06 Dzięki wszystkim za miłe słowa! Wbrew pozorom, nie jest to idealny egzemplarz. Przykładowo lewe dolne ucho, choć nadal "zdrowe", jest ciut mocniej spolerowane, niż pozostałe - ale nauczyłem się nie tylko tolerować takie wady, ale i je w pełni akceptować. Z pewnością zauważyliście, że jeżeli chodzi o vintage, to mam swoiste rozdwojenie jaźni. Z jednej strony wyszukuję zegarki stare, z historią, a z drugiej najlepiej jakby były w stanie NOS, fabrycznie nietknięte, lub magicznie opierające się upływowi czasu. To oczywiście jest do pewnego stopnia wykonalne, ale wymaga odpowiedniego nakładu czasu (na poszukiwania), pieniędzy (bo takie egzemplarze są zawsze droższe) i szczęścia (żeby ktoś nie kupił przed tobą). Jak się nad tym głębiej zastanowiłem, to zrozumiałem, że ta moja potrzeba jest powiązana z czymś więcej - że jest to jakaś bariera psychologiczna. O ile znam wielu kolekcjonerów, którzy potrafią kupować zegarki mocno nadgryzione zębem czasu, nie tylko z ciężką patyną na tarczy, ale mówiąc wprost z głębokimi uszkodzeniami, które wydają im się atrakcyjne - ja taki nie jestem. U mnie wszystko zawsze musi być na tip-top, chorobliwie wręcz. Zabrzmi to górnolotnie, ale mój rozwój jako "kolekcjonera" idzie w parze z moim rozwojem osobistym, przy czym moja podejście do tematu zegarków odzwierciedla nie tylko moje gusta, ale i jak się okazuje jakieś ukryte lęki. Dla mnie wyszukiwanie i kupowanie zegarków to jest pewna forma terapii i staram się nie tylko w ten sposób dostarczać sobie odpowiednią dawkę dopaminy, ale też stopniowo zwalczać moje zegarkowe OCD i patrzeć łakomym spojrzeniem na sztuki, które nie są doskonałe, mają widoczne "niedociągnięcia", ale mimo to nadal przemawiają do mojego poczucia estetyki. Ten 5513 jest idealnym odzwierciedleniem "mnie" na tym etapie kolekcjonowania i doświadczania zegarków. Właśnie tutaj jestem
  8. Rolex ref. 5513 z tarczą szeryfową z okolic 1972 roku 😍
  9. No właśnie myślę, że chyba wiem! Od samego początku mi tu najbardziej kibicowałeś i wspierałeś na różne sposoby, także masz w tym "sukcesie" też swój udział @qlimaxzu takie duety to ja rozumiem! Gratulacje!
  10. Luma martwa jak... nie znalazłem śmiesznego porównania, no po prostu martwa, kurde! Gdyby to był ciut wcześniejszy egzemplarz (późne lata 60-te) z trytem zmieszanym z siarczkiem cynku, to by pewnie na moment się jeszcze jarzył po podaniu dawki światła. Dziękuję wszystkim za miłe słowa! 2025 - 1972 = 53 lata, to długo jak na standardy Rolexa? 🤣 Dojście do tego "poziomu" zajęło mi 7 lat, zaznaczając, że zaczynałem od zegarkowego zera. Jak tak sobie pomyślę, to nieskromnie mówiąc jestem pod ogromnym wrażeniem przebytej drogi, a kto wie, co czeka mnie jeszcze w przyszłości?
  11. @mario1971 Szanse oceniam wysoko! Gdzieś tak 50 na 50!
  12. No dzień dobry... nie wiem, który dziś, bo bez daty, ale czy to ważne, jak się ma taki zegarek na ręku? Więcej o moim nowym nabytku: TUTAJ
  13. Trudno o bardziej kultowy design od Rolexa Submarinera, tym bardziej w kategorii diverów, ale z perspektywy kolekcjonera jeszcze trudniej znaleźć „uczciwie” zachowany egzemplarz referencji 5513 – tymczasem udało mi się! Przedstawiam Wam oto pięknego Submarinera no-date z okolic 1972 roku. Mamy tu nienagannie zachowaną matową „szeryfową” tarczę, z bogato nakładaną, równomiernie przebarwioną trytową lumą (kompletną zarówno na indeksach godzinowych, jak i na wskazówkach, co dla mnie jest niezwykle ważne). Wszystko zamknięte w zdrowej kopercie, z grubymi nawiercanymi uszami, o mocno zaznaczonych i nadal widocznych skosach. Wewnątrz in-house’owy werk 1520 ze stop sekundą (funkcja wprowadzona w tym werku dokładnie około 1972 roku) Do tego oryginalna koronka triplock (wprowadzona przez Rolexa jakieś dwa lata wcześniej) i pięknie zachowany bezel – stalowy rant nadal ostry jak brzytwa, wkładka bez ubytków (co ważne, oryginalna trytowa perła na miejscu). Zegarek jest też świeżo po pełnym serwisie, podczas którego stare szkło (miało niewielkie pęknięcia na rancie pod bezelem) wymieniono na oryginalny fabryczny zamiennik z epoki. W komplecie oryginalna bransoleta oyster ref. 9513 w bardzo dobrym stanie, ogniwa końcowe 380 i oryginalne dla tego egzemplarza zapięcie typu fliplock – ciekawostka, na przedłużce dla nurków błędnie wybite „pateted” zamiast „patented” – literówka występowała w rocznikach między 1971-73 i na tych zapięciach, tak jak w tym przypadku, często nie widniał rok produkcji. Niewątpliwie ten Sub widział sporo akcji, ale nadal pięknie prezentuje się na nadgarstku i nie brakuje mu vintage’owego uroku. Oryginalnie sprzedany na rynek Japoński, kupiony przez dom aukcyjny, który często skupuje sztuki prosto od pierwszych właścicieli – także istnieje możliwość, że jestem dopiero drugim właścicielem tej sztuki! Ci, którzy mnie znają, wiedzą jak wielkim wysiłkiem i jednocześnie osiągnięciem jest dla mnie możliwość posiadania takiego zegarka. Teraz mój portfel musi „głęboko” odpocząć. Myślę, że gdzieś tak na 660ft=200m głębokości 😅
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.