@DawidM86 @mario1971 @Edmund Exley @Perpetuum Mobile @dodge66 @Funky_Koval @Dorian06 Dzięki wszystkim za miłe słowa!
Wbrew pozorom, nie jest to idealny egzemplarz. Przykładowo lewe dolne ucho, choć nadal "zdrowe", jest ciut mocniej spolerowane, niż pozostałe - ale nauczyłem się nie tylko tolerować takie wady, ale i je w pełni akceptować.
Z pewnością zauważyliście, że jeżeli chodzi o vintage, to mam swoiste rozdwojenie jaźni. Z jednej strony wyszukuję zegarki stare, z historią, a z drugiej najlepiej jakby były w stanie NOS, fabrycznie nietknięte, lub magicznie opierające się upływowi czasu. To oczywiście jest do pewnego stopnia wykonalne, ale wymaga odpowiedniego nakładu czasu (na poszukiwania), pieniędzy (bo takie egzemplarze są zawsze droższe) i szczęścia (żeby ktoś nie kupił przed tobą). Jak się nad tym głębiej zastanowiłem, to zrozumiałem, że ta moja potrzeba jest powiązana z czymś więcej - że jest to jakaś bariera psychologiczna. O ile znam wielu kolekcjonerów, którzy potrafią kupować zegarki mocno nadgryzione zębem czasu, nie tylko z ciężką patyną na tarczy, ale mówiąc wprost z głębokimi uszkodzeniami, które wydają im się atrakcyjne - ja taki nie jestem. U mnie wszystko zawsze musi być na tip-top, chorobliwie wręcz.
Zabrzmi to górnolotnie, ale mój rozwój jako "kolekcjonera" idzie w parze z moim rozwojem osobistym, przy czym moja podejście do tematu zegarków odzwierciedla nie tylko moje gusta, ale i jak się okazuje jakieś ukryte lęki. Dla mnie wyszukiwanie i kupowanie zegarków to jest pewna forma terapii i staram się nie tylko w ten sposób dostarczać sobie odpowiednią dawkę dopaminy, ale też stopniowo zwalczać moje zegarkowe OCD i patrzeć łakomym spojrzeniem na sztuki, które nie są doskonałe, mają widoczne "niedociągnięcia", ale mimo to nadal przemawiają do mojego poczucia estetyki.
Ten 5513 jest idealnym odzwierciedleniem "mnie" na tym etapie kolekcjonowania i doświadczania zegarków. Właśnie tutaj jestem