Jeżeli wybór nie jest kwestią zamiłowania typowo dla vintage, mimo wszystko szarpnąłbym się na nowsze egzemplarze. Są po prostu solidniej zbudowane (chociażby bransolety), mają nowsze mechanizmy, gwarancję itd., a dalej mają odpowiednie proporcje (36mm). Może nie kupowałbym prosto z AD, tylko poszukał np. nienoszonego, albo lekko noszonego "dwulatka", poniżej ceny z metki od jakiegoś zaufanego handlarza. W vintage szedłbym tylko mając gwarancję, że kupowany egzemplarz jest nieskazitelny (ja swojego szukałem naprawdę długo, a i mam do poszukiwań tego modelu odpowiednią wiedzę) - co jednocześnie mocno utrudnia sprawę, bo starsze Datejusty to najczęściej odświeżane/najintensywniej noszone zegarki tej marki. Ciężko znaleźć prawdziwą perełkę, bardzo łatwo kupić coś średnio zadowalającego.