Marcin, w tj chwili już Omegi nie mam, ale kilka fajnych zegarków zostało, to fakt. Jest jeszcze nieśmiertelna Kontiki, którą mam prawie tak długo jak Aquisa, no i niedawno kupiony Nomos Club. Ale te najbarwniejsze, najbardziej wymyślne modele szybko się nudzą, a zostają pozornie nudne, mniej efektowne i raczej "monochromatyczne". Aquis I jest pod wieloma względami wyjątkowy, ma też swoje wady (dobrze leży tylko na kajdanie), ale też ma w sobie takie trwałe, nieostentacyjne piękno wynikające z prostoty, szlachetności materiałów i całej kompozycji. Lubię go ustawiać pod różnymi kątami do światła i patrzeć, jak się srebrzą indeksy, a szafir odbija refleksy. A na co dzień jest niesamowicie wygodnym zegarkiem, który tylko wygląda na duży i kanciasty.
Jeszcze fota archiwalna, sprzed kilku ładnych lat: