Lata temu oglądałem węgierską wersję Kojaka (okropny film), ale było tam zdanie podumowujące jakość pracy za komuny (i chyba wciąż w Rosji): trzeba kupować rzeczy wyprodukowane w środę: w poniedziałek pracownik jest na totalnym kacu po weekendzie, we wtorek się rozkręca, w środę pracuje na najwyższych obrotach. Za to w czwartek zaczyna już myśleć o weekendzie, a w piątek to.... już w ogóle wszystko olewa bo to już weekend zaraz. No więc kupił facet spodnie wyprodukowane w środę. Kupił, usiadł w nich i traaaaach. Na to mu kolega prawi: spodnie może i w środę były wyprodukoweane, ale nici pewnie w poniedziałek 🤣.