Już miałem zacząć się produkować nt. niegdysiejszych, rocznych, 100-kg-owych świń ( i dzisiejszych, 3-4 miesięcznych ) gdy dostrzegłem Twojego posta. Nie mam nic do dodania, clou panie kolego. Dlatego kiedyś mieliśmy zwyczaj u wujka szwagra zamawiania świni jeszcze przed jej narodzeniem, która gdy zaczynało się sztuczne karmienie - zostawała odstawiana w osobnym kojcu i karmiona ziemniakami, zbożem, przejrzałymi pomidorami czy brzoskwiniami oraz dynią. A obok paradowały koksowane "Pudziany", sprzedawane po 4 miesiącach. Inna sprawa, że efektem wysokowęglowodanowej diety było nieraz to, że świnia rasy mięsno-słoninowej wyglądała jak słoninowo-mięsnej. Ale np. mój brat bez pudła rozróżniał po zapachu nawet ugotowaną w tej samej wodzie co sklepową - golonkę i tę eko - "niepudzianowską".