Zostały mi ostanie dwie i pół godziny jazdy, egzamin będę miał 16 go. Nie spodziewałem się ile przez te dwadzieścia parę lat jazdy nauczyłem się błędów popełniać. Na byle pier**le można skończyć egzamin, wystarczy centymetr na linię podwójna ciągła wjechać, albo zmusić kogoś do minimalnej zmiany prędkości czy toru jazdy podczas (wymuszenie pierwszeństwa). Albo ominięcie przeszkody przekraczając oś jezdni bez kierunkowskazu czy spojrzenia w lusterko. Przekroczenie prędkości choćby nieznaczne to już błąd, drugi taki i koniec egzaminu. Albo wymóg jazdy energooszczędnej. Jak wiemy najlepiej jechać energooszczędnie jak się zna trasę na kilka ruchów do przodu by z daleka wiedzieć kiedy puścić gaz, sam myślałem, że jeżdżę energooszczędnie ale jednak nie, jeszcze mi na doszlifować ową technikę. Co tam jeszcze istotnego. Że zmian, okazało się, że na placu wjazd prostopadły do garażu tyłem można zrobić zarówno od lewej jak i od prawej strony, jak kto chce, ale cały kurs uczyłem się w jeden sposób, choć trudniejszy to tak już zostawię. Na szczęście znajomy który ma uprawnienia egzaminatora, choć w zawodzie nie.oracuje, powiedział, że egzaminu n na E jest już bez ,,spiny" egzaminatorzy jak ktoś czegoś nie odpier...oli to nie robią problemów. No zobaczymy. A teraz sobie czekam w wydziale komunikacji, muszę wyrobić dowód rejestracyjny do porzyczepy
A też na tym słyszałem, znaczy się już po tym jak to napisałeś, karawaningowcy polecają pewien pokrowiec oddychający no i się składa, że właśnie taki mam. Wynegocjowałem podczas ustalania ceny ostatecznej.