Z mojego średnio bliskiego otoczenia znam kilka wyjątkowo tragicznych sytuacji związanych z bronią. 1) Dawno temu, kolega zastrzelił swoją rok młodszą siostrę. To było na początku lat 90, wręcz przełomie 89/90. Straszna tragedia, wypadek. 2) Instruktor strzelania podczas szkolenia, w nieodpowiednim momencie zadzwonił telefon, postrzelił koleżankę. 3) Funkcjonariusz Służby Celnej, zginął od przypadkowego strzału instruktora, podczas szkolenia. A i jeszcze przypomniało mi się 4. Stałem na warcie, i z pewnej odległości widziałem coś czerwonego na betonie, ledwo widoczne, choć ja daltonista, ponoć było wyraźniejsze niż mi się wydawało. Po warcie dowiedziałem się, że równo rok temu żołnierz strzelił sobie w głowę. W rocznice wydarzenia kompania ,,ochronna" nie chciała brać wart więc wcisnęli ją nam, logistyce. Mimo, że jestem miłośnikiem broni, mimo, że koledzy z firmowego stowarzyszenia namawiają mnie na wyrobienie pozwolenia, jakoś mam poważne opory. Wolę zegarki, bezpieczniejsze są nieco.