Z tym hamowaniem gazem to dopiero level. Jak się ktoś tego nauczy, to ponoć robi się wolniejszy. Dopiero po osiągnięciu mistrzowskiego poziomu przynosi to efekt. Tak myślę. Warto jednak umieć zahamować lewą nogą. Piszę to z czystej intuicji. Jak próbowałem to pierwsze naciśnięcia kończyły się zblokowaniem zwijacza pasów. Ale potem w ciasnych zakrętach można było uzyskać natychmiastowe przejście z gazu na hebel. Do poziomu balansu masą nie dotarłem, może dlatego, że był to matiz a kierowca ze mnie co najwyżej pi...da. Edit. Przypomniałem sobie, że zanim nabyłem auto z automatem, to gnając na bombach starą rozklekotaną astrą w zakrętach hamowalem właśnie lewą nogą, po to by szybko móc wcisnąć gaz i hebel na zmianę. Jak już czułem, że przód może zacząć się slizgać, to dawałem lekko gaz i hamulec, nie za mocno, tak wręcz w gotowości. Może to było dla zabawy, zapewne nic nie dawało, ale powodowało poczucie bezpieczeństwa. Jakoś już tej metody nie stosuję, pomijając, że 70% mojej roboty to but i autobus, kiedyś nie było na taki luksus czasu. Pijak jedzie po obwodnicy i lecą wszyscy jak psy po wynik. Łącznie ze mną idiotą.