Zobaczymy co wyjdzie, zależy mi na takim, który będzie łatwy do konserwacji. Po zamoczeniu nie może się rozpaść, po wyschnięciu konserwacja i dalej powinien być jak nowy.. No ale to tylko takie z nudów eksperymenty, choć aż tak się nie nudzę, w międzyczasie sypialnie maluję. Jak to polak na urlopie... W ramach edycji dodam, że podjąłem się regeneracji paska do Circle, wymieniłem dolną skórę, pomalowałem go, czeka na nowe nici... Na zdjęciach wersja carbon obok tej z Circle. No dobra, w ramach małej edycji, gotowy carbon, taki paseczek do tyrania, miał być możliwie najwytrzymalszy i w wersji rally, ale jak zobaczyłem ile siły trzeba użyć by wykonać otwory to na chwile obecną zrezygnowałem. Jest bardzo sztywny, stąd ostatnia dorobiona dziurka bo słabo dopasowuje się do kształtu ręki. W zachowaniu przypomina sztywną bransoletę, ale jak luźno się zapnie to jest całkiem wygodny. Użyłem bardzo grubych nici, ale jest jeszcze wiele błędów do poprawki w następnych wersjach. Będzie jako zapas. Jak zrobię lepszy to pójdzie komuś do testów. Ukończyłem też renowacje oryginalnego paska, nieopłacalną, ale mam do niego sentyment. Edycja dzisiejsza, 25.01.2018. Ponosiłem trochę wersje carbon, kilka wniosków. 1) Mokry lekko puszcza farbę, widać to na ręce. Może po prostu za dużo jej dałem, albo powinienem użyć jakiejś lepszej. 2) Mam wrażenie, że pasek jest jeszcze twardszy, ale gdy jest luźno zapięty przypomina w zachowaniu bransoletę z ,,zespawanymi" ogniwami. Ale jest to fajne na swój sposób. 3) O dziwo bardzo wygodnie się zapina i odpina. Jak żaden inny. 4) Jak zwykle mam problem ze szlufką. Następny będzie dłuższy, wtedy szlufka nie będzie się wysuwała. Myślałem też nad dodaniem jakiegoś klina uniemożliwiającego przesuwanie się klina.